Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc.1

Odcinek 1 – Pierwszy dzień pracy.

Historia ta toczy się w polskim oddziale międzynarodowej korporacji. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe. Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją. 

Budynek już z zewnątrz sprawiał wrażenie błagającego o atencję, niczym stara panna na dyskotece. Potęgowało to mój wewnętrzny niepokój osoby, która znajduje się w nowej sytuacji. Wnętrze budynku było całkowitym gwałtem na moich gustach estetycznych. Jego majestatyczność miała zapewne przypominać mi o tym jak nisko znajduję się w hierarchii zawodowej i że moje dyplomy, ambicję, a zwłaszcza osobowość mogę sobie oprawić w ramkę i powiesić gdzie zechcę, byle nie tutaj. Tutaj wiszą tylko teksty motywacyjne. Jeden wyjątkowo przykuł moją uwagę, skądś go kojarzyłem:

When the seagulls follow the trawler, it is because they think sardines will be thrown into the sea.*

Stanąłem przed ladą recepcji i grzecznie wymówiłem swoje nazwisko, następnie poinformowałem, że dzisiaj zaczynam pracę, oraz że przyjść po mnie miała pani Magda L. (nazwisko oczywiście skracam, tak naprawdę znałem całość, nie zaufałbym komuś, kto nie podał mi całego nazwiska- przyp. Aut.) Rozpocząłem oczekiwanie i wydawało się, że trwało ono wieki. W zasadzie trwało 2 godziny, pani Magda zeszła i poinformowała mnie, że nie zdążyła się po mnie stawić bo miała kola. Jestem Ślązakiem, więc rozumiem taki zwrot, jednak wydał on mi się dziwny. To był dopiero początek.

Gdy tylko zostałem oprowadzony po piętrze znalazłem się w sali konferencyjnej w której to pani Magda poinformowała mnie, że nie mam nie mówić do niej per „pani”, a następnie przedstawiła mi stanowisko pracy i co najważniejsze – wartości firmy.

– Wszystko co robimy napędzane jest przez zasadę pięciu C, to jest Caution, Concern, Consideration, Concentration i Carefulness. Jeżeli będziesz miał jakiś problem to pamiętaj o tych słowach.

– Być może się mylę- zacząłem powoli. – Ale czy te słowa to nie są synonimy i w gruncie rzeczy chodzi o to, że mam uważać co robię?

Magda spojrzała na mnie jak na idiotę.

– Musisz się jeszcze dużo nauczyć, zrozumieć specyfikę procesów. To ważne, zwłaszcza na twojej pozycji, ty będziesz współodpowiedzialny za proces.

Nie wiedziałem co to znaczy, ale brzmiało poważnie. Nigdy nie byłem za nic współodpowiedzialny, nie licząc pewnego incydentu sprzed kilku lat, ale sprawę na szczęście umorzono. Przez resztę czasu siedziałem przy wyłączonym komputerze. Okazało się, że dział który miał skonfigurować mój sprzęt nie otrzymał informacji o moim przybyciu. Wspólnie z Magdą poszliśmy wyjaśnić sprawę do działo HR.

– Nie mogliśmy się pomylić- powiedziała dziewczyna z HRów. – On nie może rozpoczynać dzisiaj pracy, nie mam go w prezentacji, zobacz.

Pokazała nam prezentację multimedialną z listą nowych pracowników, rzeczywiście mnie tam nie było.

– Ale podpisałem umowę i tam było napisane, że zaczynam dzisiaj…- próbowałem się bronić.

– Ja nic nie mogę zrobić, jeżeli nie ma cię w prezentacji! – dziewczyna zmieniła ton na agresywny.

Magda próbowała ratować sytuację.

– Co możemy zrobić w tej sprawie? Jak wygląda wasz proces? – zapytała.

– Ania musi poprawić prezentację, zrobi to najwcześniej jutro.

Magda pokiwała głową ze zrozumieniem i wróciliśmy na nasze miejsca. Poinformowała mnie, że takie isiu się zdarzają i tak wygląda proces. Sam zrozumiem wkrótce, bo po szkoleniu będę współodpowiedzialny za jeden z nich i to będzie czelendż. Przyznałem jej rację, chociaż nie miałem najmniejszego pojęcia o czym mówi. Pewnie się dowiem, trochę nakłamałem na rozmowie kwalifikacyjnej o swoim doświadczeniu i teraz muszę odpokutować. Już wkrótce wszystko zrozumiem. Póki co wróciłem do domu. Już u progu partnerka zapytała mnie czy już wiem dokładnie co będę robił w nowej pracy

– Będę współodpowiedzialny za proces- odparłem.

W następnym odcinku:

O co chodzi w procesie? Kto kradnie jedzenie z kuchni?

*Kiedy mewy lecą za trawlerem, to dlatego, że wiedzą, iż do morza zostaną wrzucone sardynki”  – Eric Cantona

Inne Historie biurowe znajdziesz tutaj

 

Budynek

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close