Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 77

Odcinek 77 – Pałerpojnt

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Tegoroczna zima zaskoczyła pracowników korporacji. Każdego ranka zewsząd dało się słyszeć pełne zdziwienia głosy:

– Łojezu, ale tam zimno! Nie spodziewałem się. Fakt, termometr pokazywał minus czternaście, ale myślałem, że odczuwalnie będzie nieco więcej. Mateusz Grzesiak słowem nie wspomniał na swoim fanpejdżu, że mróz przyszedł. Nie byłem gotowy.

Mróz nie tylko sprawił, że twarze moich współpracowników wydawały się głupsze niż zwykle, ale dodatkowo przyniósł ze sobą przeziębienia i wiele zwolnień lekarskich. Pomysłowa kadra zarządzająca postanowiła temu zaradzić i stworzyć wielką akcję, mającą zwrócić uwagę pracowników na noszenie czapek.

Osiemdziesiąt procent ciepła ucieka przez głowę. Bądź mądry. Noś czapkę.

Taki był napis na proponowanym przez marketing plakacie. Pod napisem znajdował się uśmiechnięty pracownik naszej firmy w czapce uszatce.

– Nie podoba mi się ten pomysł – Nasza Wspaniała Szefowa miała swoje zdanie. – A konkretnie zdjęcie. Jest za mało różnorodne. Ktoś gotów pomyśleć, że nasza firma zatrudnia tylko białych, a to nie prawda. Musimy być sprawiedliwi i nie możemy dyskryminować nikogo ze względu na kolor skóry. Wyrzućcie ten plakat i dajcie jakiegoś czarnoskórego pracownika.

– Ale u nas nie ma czarnoskórych. Są Ukraińcy, Hindusi, Hiszpanie i Niemcy. To tyle jeśli idzie o mniejszości. Jakoś się nie złożyło, żeby czarnego zatrudnić.

– Musimy to natychmiast zmienić. A póki co… wiem! Pomalujcie na czarno jednego z Ukraińców. Maksymalna różnorodność rasowa. Firma równych szans!

Ja tymczasem miałem swoje problemy, jakże odmienne od palącej kwestii paskudnych segregacji rasowych i etnicznych. Sypał nam się projekt. A wszystko przez Andrzeja z raportingu.

– Serio, nie daję już rady – mówił Przemek. – Ta wredna menda z działu raportowego ciągle rzuca nam kłody pod nogi. Kiedy my przedstawiamy swój status projektu, ten twierdzi, że jest inaczej. Musimy go jakoś podejść.

– To prawda – wtrąciła Bożena. – Facet pokazuje te swoje tabelki w Excelu z których wynika, że wszystko co robimy jest beznadziejne, a on jest najlepszym pracownikiem.

Obiecałem, że sprawę załatwię. Udałem się wprost do Karola, który piastował rolę kierownika projektu.

– Więc twierdzisz, że nasz kolega z raportingu kłamie? – Karol był zdziwiony. – Nie mogę się z tobą zgodzić. Mam tutaj tabelkę w Excelu, która potwierdza to co powiedział. Sam ją wysłał. A ty co masz, oprócz steku oszczerstw?

Trochę poszło mi w pięty, przyznaję. Ale wiedziałem już jak go załatwić. Musiałem przygotować broń największego z kalibrów. Minęło kilka dni i spotkaliśmy się na kolejnym omówieniu statusu projektu. Powiedzieliśmy swoje i zgodnie z planem nasz kolega wyskoczył z tym swoim Excelem. To była moja szansa.

– Karol, czy możesz zerknąć na swoją skrzynkę mailową? – zapytałem. – Jest tam wiadomość ode mnie, którą wysłałem tuż przed spotkaniem. Otwórz proszę załącznik.

Karol przychylił się do mojej prośby. Poklikał coś w laptopie i zwrócił się do Andrzeja.

– Jak to wyjaśnisz? Rzeczy, które zaraportowałeś się nie zgadzają. Widzę, że jest inaczej. Widzę, że to oni mają rację.

– Ale… ale… mam na to ta-ta-belkę w Excelu…- Andrzej zaczął się jąkać.

– Być może. Ale oni mają coś lepszego. Poważniejszego dowodu nie może być – Karol po tych słowach odwrócił laptop w stronę Andrzeja i pokazał mu ekran. – To prezentacja w PowerPoint. To musi być prawda.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close