Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 87

Odcinek 87 – Widoczność

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Ostatnie tygodnie były doskonałe. Prawie wszystkie osoby, które zwykły zawracać mi dupę, gdy zajmowałem się wgapianiem w zegarek i liczeniem czasu pozostałego do końca pracy, przebywały na urlopach. Po korytarzach naszego cudownego, supernowoczesnego i ekologicznego biurowca hulał wiatr i jedynie od czasu do czasu, spotykało się kogoś nalewającego kawę w kuchni. Któż to mógł być? Byli to albo nieszczęśnicy, którzy naiwnie postanowili wziąć urlop na początku roku, licząc na szybszy wypoczynek. Dwa dni dni po powrocie zapomnieli o wolnym czasie i potrzebowali pilnej pomocy terapeutycznej. Teraz snuli się i resztkami sił przeklinali swój los. Mogli być to również pracoholicy, którzy uważali urlop za zajęcie dla plebsu, podczas gdy oni woleli rozwijać się w pracy i osiągać codzienne sukcesy, którymi mogli pochwalić się w internecie, na portalu dla profesjonalistów. Był to dokładnie jeden procent załogi, co zupełnie przypadkiem odpowiadało procentowemu udziału psychopatów w społeczeństwie. Ciekawe. Ostatnia grupa pracujących w wakacje, to ci, którzy pracować muszą, albowiem wykonywane przez nich czynności są kluczowe dla firmy. Firma zawali się, gdy ich Excel nie zostanie wysłany na czas, a mury runą i pogrzebią stary świat.

Ja nie brałem urlopu, bo nie wiedziałbym co z nim robić. Nie miałem przyjaciół poza pracą, a tych z pracy nie lubiłem. Nie chciałem jechać do rodziny, bo musiałbym próbować tłumaczyć babci, czym zajmuję się na co dzień. Nie chciałem za granicę, bo nie miałbym z kim i nie chciałem jechać w polskie góry lub na Bałtyk, bo nie miałem pieniędzy. Nie chciałem również przesiedzieć całego urlopu w domu, gdyż nadmiar wolnego czasu doprowadziłby do poważnych refleksji nad moim życiem i ładem społecznym, a tego nie chcieliby masoni, cykliści, weganie, czy kto tam teraz rządzi tym światem.

Moich codziennych towarzyszy zawodowej niedoli nie było w pracy – Bożena pojechała na szkolenie z Excela, a Przemek udał się samotnie w Bieszczady i nie dawał znaku życia od tygodnia. Martwiłem się o Bożenę.

Siedziałem więc samotnie w kuchni i patrzyłem na mijający na zegarze czas. Z zamyślenia wytrącił mnie głos Karola, mojego szefa.

– Ależ się cieszę, że cię widzę, fajnie, fajnie – powiedział.

– Ja również cieszę się, że widzę – odpowiedziałem.

– Czy mogę cię poprosić do mojego gabinetu?

– Prosić można – poinformowałem go.

Siedzieliśmy naprzeciwko siebie i widziałem, że Karola roznosi energia.

– No i jesteśmy – zaczął. – Fajnie, fajnie. Fajnie tu być.

– Są różne opinie na ten temat – odparłem.

– Bardzo dobrze tu być! Mamy przecież tyle do zrobienia! Wiesz o czym sobie myślałem?

– Nie chcę odbierać ci przyjemności z poinformowania mnie o tym osobiście – starałem się być miły.

– Myślałem sobie, że za mało się starasz. Analizowałem wszystko i przyszło mi do głowy, że masz za mało pracy. Mam już super pomysły jak to zmienić. W sumie to nie jest twoja wina, że masz mało pracy. Powinienem szybciej to zauważyć. Fakt, nie jesteś proaktywny, nie szukasz zadań, ale nie każdy taki jest.

– Nie zgodzę się – wtrąciłem.

– Masz swoje zdanie, fajnie, fajnie. Ale prawda jest taka, że nie dajesz nic firmie. Gdybyś odszedł, to nikt by nawet tego nie zauważył. Podejrzewam, że gdybyś zniknął, powiedzmy na tydzień, dwa, to świat by się nie zawalił. Musimy coś z tym zrobić. Prześpij się z tym, a jutro powiem ci jaki mam plan. A teraz zmieniając temat, czy dużo było problemów podczas mojej nieobecności?

– Jakiej nieobecności? – zdziwiłem się.

– Nie było mnie trzy tygodnie – poprawił mnie zdziwiony Karol.

– Nie wiem, czy ktoś zauważył – zakończyłem.

Czy bohater będzie bardziej widoczny? Może się dowiesz w kolejnym odcinku.
Poprzedni odcinek jest tutaj

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close