Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 90

Odcinek 90 – Programista Szuka Żony (część pierwsza)

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Spędzałem ostatnio trochę czasu na rozmyślaniu o języku. O słowach, których tak często nadużywamy. Wydaje mi się, że pamiętam jeszcze czasy, gdy człowiek dwa razy się zastanowił zanim coś powiedział, a trzy razy, zanim użył jednego z wielkich słów. Ojczyzna, patriotyzm, miłość, przyjaźń, problem, projekt, wszystkie te słowa, straciły na znaczeniu…

– Czy ty mnie słuchasz? – moje podróże wgłąb umysłu przerwał Karol. Prowadził akurat spotkanie, w którym uczestniczyła moja cielesna powłoka.

– Oczywiście – odpowiedziałem. – A co mówiłeś?

– Mówiłem, że mamy problem na projekcie.

– Rozumiem – skwitowałem i wróciłem do swoich myśli.

Ewolucja języka jest czymś naturalnym, natomiast nie będę ukrywał, że niepokoi mnie nadużywanie wielu ze słów, które jeszcze nie tak dawno temu, zarezerwowane były…

– Chyba nie rozumiesz powagi problemu – znowu usłyszałem głos Karola.

– Tutaj nie mogę się z tobą nie zgodzić – przytaknąłem.

– Powtórzę raz jeszcze, wszyscy programiści, którzy pracowali w naszym projekcie zwolnili się. Nie dowieziemy go do końca. Rozumiesz?

Pokiwałem twierdząco głową.

– Potrzebujemy wdrożyć plan B – Karol kontynuował. – Dlatego potrzebujemy twojej pomocy.

Tym razem zacząłem kręcić głową i robić głupie miny. Była to moja standardowa reakcja na większość zlecanych mi zadań.

– Na naszym piętrze jest jeden programista, który może pomóc, jego szef zgodził się go wypożyczyć, ale on nie ma ochoty. Chcemy, żebyś go przekonał.

– A próbowaliście postąpić nieszablonowo i wydać mu polecenie służbowe? – spytałem zdziwiony.

– Oszalałeś? Polecenie? Programiście? W dzisiejszych czasach? Żeby się obraził i zwolnił? Nie masz pojęcia co się dzieje w tej branży.

– Rozumiem, a dlaczego ja?

– Bo my już próbowaliśmy. Jesteś ostatnią nadzieją w tym projekcie.

Niezwłocznie zabrałem się do roboty. Oczywiście najpierw wypiłem kawę, zapaliłem papieroska, poplotkowałem z dziewczynami i byłem gotowy. Niestety, była już piętnasta, więc nie było sensu, żeby zabierać się na nowe zadania, dlatego ustaliłem, że zabieram się za to z samego rana. Oczywiście po kawce, papierosku i ploteczkach z dziewczynami.

Mój cel nazywał się Piotr. Nie wyróżniał się niczym szczególnym na tle swoich kolegów: otyłość brzuszna, tłuste włosy, cera nastolatka, druciane okulary i codziennie ta sama elegancja flanelowa koszula. Mój człowiek.

Stanąłem obok jego biurka i przywitałem się. Odpowiedział nie odwracając wzroku z nad monitora:

– Yhy

– Piotr, Piotrek, Piotruś, Piter… Co tam u ciebie?

– Wiem czego chcesz. Nie chce mi się pracować na waszym projekcie. Znam tych co robili to wcześniej, na pewno spierdolili kod i będę musiał robić to od zera.

– Jaki projekt? Ja tylko chciałem pogadać. Codziennie przechodzę obok i zawsze zastanawiała mnie twoja koszula. Chciałem zagadać, gdzie ją kupiłeś, pasowałaby mi…

– Nie pamiętam – odpowiedział Piotr. – Pewnie w internecie.

– No tak. A skoro byłeś uprzejmy poruszyć już ten temat, to co z tym projektem? Nie zerknął byś tam do kodu? Poczarował trochę swoimi magicznymi palcami? Naprawił co spierdolili?

Piotr wstał, wziął do ręki kubek z napisem Star Wars i poszedł w kierunku kuchni. Skinieniem głowy dał mi do zrozumienia, żebym szedł za nim.
W kuchni odezwał się.

– Nie zostawicie mnie w spokoju?

– Marne szanse – odpowiedziałem szczerze.

– Mam jeden warunek.

– Mów! Zrobię co zechcę!

– Codziennie plotkujesz z dziewczynami. Chcę dziewczynę. Żonę.

Patrzyłem na Piotrka jak na idiotę.

– Ale jak?

– Jakbym wiedział jak, to bym sam ją zdobył. Masz mi pomóc. Jak mi znajdziesz dziewczynę, to popracuję nad tym projektem.

– A ta dziewczyna twoja… – zacząłem nieśmiało. – To ona musi być jakaś, konkretna? Znaczy się, musi mieć jakieś konkretne te… no…

– Parametry? Nie znam się na tym.

– Rozumiem, zostaw to mi. A powiedz mi jeszcze – ciągnąłem temat. – Po co ci ta owa dziewczyna ma być?

– Kolejne osiągnięcie do odblokowania – odpowiedział. – Mam studia, pracę, mieszkanie. To jest kolejne na liście. Poza tym, zaczyna mi się nudzić wieczorami. Chciałbym zmiany.

– Rozsądnie. A możesz mi powiedzieć jakie masz zalety?

– Umiem pisać – pochwalił się.

– Wiersze? Limeryki? Fraszki? – podekscytowałem się. – Dziewczyny lubią romantyków.

– Kody.

– I te kody, rozumiem, nie rymują się?

– Nie.

– A próbowałeś?

Zmierzył mnie wzrokiem.

– A co jeszcze? – nie dawałem za wygraną.

– Znam języki.

– Super! Francuski? Język miłości. Rosyjski? Dużo dziewczyn ze wschodu tu przyjechało, one chętnie się Polakiem zwiążą…

– Java, Python, SQL, Ruby, PHP.

– Tego się obawiałem – byłem coraz bardziej zrezygnowany. – Ostatnia rzecz: ile zarabiasz?

Odpowiedział, a moje oczy zwiększyły objętość dwukrotnie.

– Ile?! Za co?! Nie myślałeś o byciu gejem? Bo ja zaczynam…

– Pomożesz mi czy nie? – przerwał mi. – Nie mam na to czasu. Tylko dzisiaj dzwoniło do mnie czterech rekruterów. W jednej z firm podobno można chodzić w kapciach. A w drugiej mają xboxa.

Uspokoiłem go i zapowiedziałem, że przystąpię do akcji.

Ciąg dalszy nastąpi…

Czy Piotrek znajdzie partnerkę? Czy zakończą się jego samotne wieczory? Czy Bohater uratuje projekt? Dowiesz się za tydzień.

Ogłoszenie parafialne!
Powieść „Zapiski z Doskonałego Życia” jest gotowa. W niej poznasz całą historię Bohatera, od początku pracy do samego jej końca. Dowiesz się o co chodzi w procesie i kto kradnie jedzenie z biurowej lodówki. Odwiedzaj czasami Facebooka swobodnie lub stronę Strefa Pisania, aby być na bieżąco i dowiedzieć się, kiedy i gdzie i czy kupisz książkę. (https://www.facebook.com/strefapisania/)

 

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close