Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 91

Odcinek 91 – Programista Szuka Żony (część druga)

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

W poprzednim odcinku (link):
Nad Firmą zebrały się ciemne chmury. Dramatyczna sytuacja na rynku programistów sprawiła, że pierwszy raz od dawna, to pracodawcom musi zależeć na pracowniku. Ta patologia doprowadziła do tego, że kluczowy dla funkcjonowania firmy projekt zawisł na włosku i pilne potrzebny jest chętny do pracy i naprawienia kodu superbohater naszych czasów. Jedyny kandydat postawił twarde warunku – wykona zadanie w zamian za znalezienie mu partnerki. Karta multisport i praca w młodym i dynamicznym zespole już nie wystarczają. Nasz Bohater przystępuje do akcji. Czy znajdzie partnerkę dla Programisty? Czy uratuje projekt? Czytajcie.

Być może was to zaskoczy, ale byłem idealnym człowiekiem do tego zadania. Wyjątkowo łatwo przychodziło mi nawiązywanie przyjaźni z dziewczynami. Wystarczyło, że poinformowałem niewiastę, że uważam ją za atrakcyjną osobę i natychmiast słyszałem: „Zostańmy przyjaciółmi”. Dodatkowo, szukanie partnerów dla innych osób jest rewelacyjną sprawą. Można porównać to do korporacyjnego projektu, który kończy się przekazaniem gotowego procesu lub produktu do innego zespołu. Kluczowa zasada to:

„Ja swoje zrobiłem, teraz wy się martwcie.”

Przeskanowałem wzrokiem piętro w poszukiwaniu idealnej kandydatki. Zacząłem od Bożeny.

– Bożenko, a jak tam twoje życie uczuciowe? – zapytałem przy kawie. – Nie czujesz, że przyda ci się towarzystwo na nadchodzące długie wieczory?

– Zadbałam już o to – odpowiedziała. – Pomogła mi w tym nowoczesna technologia. Zdziwiłbyś się jakie świetne rozwiązania techniczne są dla takich osób jak ja. Wszystko można kupić w internecie.

Policzyłem w myślach do dziesięciu, aby przeprocesować otrzymane informacje.

– A nie wolałabyś zastąpić tej technologii żywym… organem? – dopytałem.

– Ale jak? – Bożena wyraziła swoje zaskoczenie. – Zastąpić pięćdziesiąt kursów online z analizy biznesowej? Czym?

Na wszelki wypadek wpisałem ją na listę. Jeśli odjąć wygląd i osobowość, Bożena mogłaby być idealną partią.

Szukałem dalej. Do kuchni smutnym krokiem wkroczyła Gosia. Gosia była znana na piętrze ze swojego niezadowolenia. W zeszłym tygodniu musiała zrobić nadgodziny i odgrażała się, że to ostatni raz i rzuci tym wszystkim w cholerę i wtedy firma zobaczy co straciła. Wcześniej była załamana i skarżyła się wszystkim, że przełożony nie okazuje jej odpowiedniego szacunku.

– Wyobrażasz sobie, że on zleca mi takie zadania? To są zadania dla osób dżunior, a ja mam już ponad dwa lata doświadczenia. Czy to nie jest mobbing? – wylewała mi swoje żale.

Teraz podobno miarka się przebrała i była w kontakcie z prawnikami. Miała dość wszystkiego i zapowiedziała, że wszyscy popamiętają.

– Gosiu, a ci twoi prawnicy – zacząłem. – To chyba dużo biorą, co nie?

Z żalem potwierdziła.

– A nie podratowałabyś budżetu domowego? Jakbym miał dla ciebie bogatego kawalera, to co ty na to? Młody, zdolny i dobrze rokuje.

– Nie masz chyba na myśli siebie, co? – spytała z uśmiechem.

– Powiedziałem przecież, że dobrze rokuje. Chodzi mi o takiego kolegę z IT. Na kawę byś z nim wyszła, co?

– Ale ja mam męża – Gosia za wszelką cenę chciała podciąć mi skrzydła.

– A on też nie jest bez wad – odpowiedziałem. – Podam mu twój numer.

– Powiedziałam, że mam męża!

– Słuchaj, jak to dobrze rozegrasz to oboje na tym zyskacie. Mężowi doradzi w kupnie komputera, grę pożyczy, no nie daj się prosić. To tylko kawa.

Po krótkich negocjacjach dała się namówić. Dla poprawy własnego wizerunku, w tych wspomnieniach pominąłem fragment, w którym grożę, że jeśli tego nie zrobi, to zgłoszę jej menadżerowi wszystko to, co mówiła na jego temat. Od zawsze moją najmocniejszą stroną były umiejętności komunikacyjne.

Szukałem trzeciej kandydatki. Większość moich współpracownic była albo zajęta, albo inteligentna albo miała dobry wzrok. Musiałem znaleźć głupią i dającą się zmanipulować dziewczynę. Nie było to takie proste, gdybym takową znał, wykorzystałbym ją do własnych celów….

– Szefowa cię szuka – usłyszałem czyjś głos. Odwróciłem się i ujrzałem zbawienie. Agniesia. Nasza ambitna stażystka, która dzięki umiejętności donoszenia błyskawicznie zaczęła wspinać się po szczeblach korporacyjnej drabiny.

– Jakże ja się cieszę, że cię widzę – odpowiedziałem. – Wiesz, że projekt w tej firmie wisi na krawędzi? Pytałem, szukałem i wychodzi na to, że tylko ty możesz go uratować. Powtórzę – od ciebie zależy sukces naszej firmy.

Agniesia przeraziła się.

– Zależy ci na sukcesie prawda? – kontynuowałem. – Chcesz, żeby firma zrealizowała swoje cele, które są zgodne z jej wartościami? Wyznajesz te same wartości?

Trzy razy tak.

– To słuchaj co musisz zrobić.

Pełen dumy z wykonanego zadania, popędziłem do Piotrka. Rzuciłem mu przed nos karteczkę z trzema numerami telefonów.

– Trzy dziewczyny. Nie jedna, nie dwie, a trzy! Wybierzesz sobie! Taki jestem.

Piotrek nie odrywał wzroku od ekranu. Pomachałem mu kartką przed oczami. Bez reakcji.

– Znalazłem ci trzy potencjalne partnerki! – krzyknąłem.

Popatrzył na mnie.

– Niepotrzebnie – powiedział. – Już nie trzeba. Naprawiłem ten kod. Mówiłem, że go spierdolili.

– Dla… dlaczego to zrobiłeś?

– Bo jestem lepszy od nich. Chciałem to udowodnić.

– Czyli nie chcesz dziewczyny? – nie mogłem uwierzyć w jego słowa.

– Jednak nie potrzebuję.

– A co się takiego zmieniło?

– Wyszło nowe Red Dead Redemption. Będę grał w grę.

Koniec.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close