Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 95

Odcinek 95 – Kiedyś to było…

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Święta skończyły się szybciej niż planowałem. Gdzieś pomiędzy karpiem, pierogami, piernikiem i serniczkiem u babci, zdałem sobie sprawę z ulotności życia. Nie zdążyłem się wyspać, gdy już trzeba było iść na sylwestra i odpowiadać na idiotyczne pytania znajomych, w stylu:

– Jaki to był rok?

I zanim zdążyłem powiedzieć, że chujowy, pytający stali się odpowiadającymi. 

– Bo u nas doskonały! Urodziła nam się Karinka i ja teraz na macierzyńskim jestem. Już piąty rok, bo jeszcze po Maciusiu nie wróciłam do pracy. Ale Krzysio dostał awans i został dyrektorem regionalnym.

– Kłamiesz – pomyślałem. – Młodzi ludzie nie zostają dyrektorami. Gdyby tak było, to sam bym nim był.

– Tak! Ciężko na to pracowałem – wtrącił Krzysio, a ja zacząłem się zastanawiać, dlaczego w ogóle się z nim koleguję. – A ty, jakie masz plany na ten rok?

– Nie jesteś moim szefem! Już zacząłeś gadać jak dyrektor – odparłem zdenerwowany i poszedłem do domu.

Kurde, kiedyś to było. Nie miałem szefa, nie musiałem składać raportów ani wstawać wcześnie. Wysypiałem się odpuszczając pierwsze lekcje, na przerwie odpisałem zadanie domowe, albo i nie, jeśli było zbyt długie, ściągnąłem na sprawdzianie i leciałem grać w piłkę. Co zrobiłem źle w swoim życiu, że wylądowałem tu, gdzie jestem?

– Co zrobiłem źle? Za jakie grzechy? – usłyszałem wchodząc do kuchni. Był drugi dzień stycznia, więc stwierdziłem, że kogoś właśnie dopadła pogłębiona refleksja nad życiem. Myliłem się.

– Jak oni mogli to zrobić! – powiedział ktoś inny.

Zainteresowało mnie to. Zapytałem o co chodzi. Odpowiedź bardzo mnie zdziwiła. 

– Wymienili ekspres do kawy! Jak oni mogli!  

– To chyba dobrze, mam rację? – spytałem nieśmiało.

– Dobrze? Ekspres był stary, ale dawał radę. Wiedziałem, ile zrobić kawy, wiedziałem ile mam wypić, wiedziałem ile cukru dać, żeby była smaczna – żalił się pierwszy biedak.

– A mleko? Przyzwyczaiłem się już do tej temperatury – mówił drugi.

Wybuchła panika. Niektórzy zaczęli tupać nogami, inni wrzeszczeć, a jeszcze inni pobiegli do swoich komputerów, żeby pisać pełne gniewu maile. Ja poszedłem na fajkę. Gdy wróciłem, ktoś podsunął mi pod nos papier.

– Podpisz petycję – usłyszałem.

Zacząłem czytać.

My, załoga firmy, jesteśmy oburzeni zaistniałą sytuacją. Natychmiast prosimy o wyjaśnienie i podjęcie działań. Wymiana ekspresu do kawy na nowy, była ciosem poniżej pasa. Stoimy na stanowisku, że poprzedni ekspres był doby. Domagamy się co następuje:

a). Wyjaśniania kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o wymianie urządzenia.

b). Wymiany wymienionego urządzenia na urządzenie sprzed wymiany.

c). Przykładnego ukarania winnych.

Z resztkami poważania,

Komitet pracowniczy „Zatrzymać Zmianę”

– Naprawdę nie rozumiem, co wyście się tak uczepili tego nowego ekspresu – skomentowałem.

– Jesteś debilem! Ekspres to symbol. Dzisiaj wymienią ekspres, który znamy i lubimy. Jutro co będzie? Zamienią krzesła na jakieś nowe i znowu trzeba będzie ustawiać miesiącami oparcia. Potem co zrobią? Wymienią nam monitory albo od razu całe biuro. A wiesz kogo potem wymienią? Nas wszystkich. Ciebie też. A wiesz, dlaczego? Bo nie chciałeś zareagować.

Stwierdziłem, że jednak trochę przesadzają.

– Gówno tam! – skontrował buntownik. – Zawsze mamy rację. Rok temu dzięki petycji udało nam się zatrzymać remont toalet. Parę miesięcy temu nie dopuściliśmy do przekształcenia nieużywanej części biura w strefę relaksu z konsolami i fotelami do masażu. To nasz największy sukces.

– Chyba znam inną definicję słowa sukces – odpowiedziałem.

– Której części zwrotu zatrzymać zmianę nie rozumiesz?

– Najwyraźniej całości.

– Boś gupi! Nam tych zgniłych foteli do masażu nie trzeba. Jeszcze czego. Żeby ktoś przyszedł i zobaczył, że w czasie pracy się relaksujemy. I wiesz co wtedy zrobi? Dołoży nam roboty. Zmiany nigdy nie są dobre. Jak pracowałem w IT to wiesz co zmienili? Tapetę na ścianie. I nikt nie reagował. I wiesz co potem zrobili? Przebudowali piętro i zmienili miejsca. I siedziałem przy serwerowni! Nigdy więcej zmian!

Podpisałem petycję, aby cieszyć się świętym spokojem.

Następnego dnia w kuchni stał stary ekspres. Po pierwszym łyku paskudnej i kwaśnej kawy nie mogłem mieć wątpliwości. Sukces.

Do kuchni wpadła wystraszona Bożena.

– Wiesz co się stało? – zaczęła. – Zwolnili nam szefa. Zwolnili Karola. Podobno ten ekspres to był jego pomysł. Został przykładnie ukarany.

– Masakra. To kto teraz będzie szefem?

– To jest najgorsze. Już jest nowy. Wiesz kto? Przemek.

Nasz Przemek. Mój kolega z grzędy. Nie ma nic gorszego niż awans kolegi.  

I po co te zmiany? Komu to potrzebne? Kurwa, kiedyś to było.

Ciąg dalszy nastąpi.

Czy Bohater da radę wykonywać polecenia kolegi? Dlaczego nie? Czytaj kolejny odcinek.

Poprzedni odcinek jest tutaj.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

One comment: On Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 95

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close