Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 96

Odcinek 96 – Przyjaźń

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Nowy rok w mojej firmie rozpoczął się od wielkiego uderzenia. Pozwolę sobie przypomnieć Wam co takiego się wydarzyło (cały odcinek tutaj). Firma pogubiła się w tym co robi. Wiedziona konsumpcjonizmem i fałszywymi potrzebami wykreowanymi przez marketingowców do spółki z dziennikarzami i grupą wellbeingowych lobbystów, postanowiła zmienić życie pracowników i kupiła nowy ekspres do kawy. Decyzja to spotkała się z ogromnym protestem załogi. Kolejny raz okazało się, że człowiek nie żyje dla posiadania nowych gadżetów. Że istota ludzka nie potrzebuje pędu za nieznanym i wyścigu szczurów. Istota ludzka najbardziej potrzebuje, żeby było, jak jest. Winni zostali ukarani i mój wieloletni przełożony Karol otrzymał okazję rozwijania swojej dalszej kariery poza strukturami firmy. Na jego miejsce wybrany został Przemek – mój dotychczasowy kolega z zespołu. Byłem delikatnie przytłoczony tą decyzją.

– Ja pierdolę, ja wszystko i wszystkich pierdolę. Każdego, który to przechodzi, zatrzymuje się, jego rodzinę, sąsiadów, psa i odkurzającego robota – wszystko pierdolę. Kurwa, każdy, każdy by się lepiej nadawał niż Przemek – zwierzyłem się Bożenie podczas picia kwaśnej kawy przyrządzonej przez stary dobry ekspres.

– Czy ty nie przesadzasz? – w głosie Bożeny dało się wyłapać troskę.

– Nie przesadzam? To człowiek, którego zdolności przywódcze są na poziomie Kapitana Schettino.

– Nie wiem o kim mówisz. Ale mam wrażenie, że przemawia przez ciebie zazdrość.

– To tylko w połowie prawda! – oburzyłem się. – Czy jestem zły, bo wszyscy widzą, że mam lepsze kompetencje do bycie szefem? Lepiej się ubieram. Lepiej mówię w obcych językach, lepiej się uśmiecham? To wszystko prawda. Czy mam żal, że co roku obiecywali mi, że dostanę wreszcie stanowisko kierownicze? Co roku tu samo. Słyszę: to nie twoja wina, to my. To zasady i polityka firmy, nie bierz tego do siebie. Jesteś naprawdę super pracownikiem i jesteśmy przekonani, że kiedyś, jeśli nie w naszej firmie, to w innej, zostaniesz super przełożonym. Ale na teraz jeszcze nie jesteśmy na to gotowi. Potrzebujemy czasu, dopiero co rozstaliśmy się z jednym menadżerem. Zostań naszym najlepszym specjalistą. A potem co? Wybierają Przemka na szefa. Gardzę tym. Ale w tym wypadku nie o to chodzi. Zresztą idzie Przemek, sama zobaczysz.

Do kuchni dumnym krokiem wszedł Przemek. Porozglądał się, palcem przejechał po blacie, a następnie przyjrzał się dokładnie cóż takiego na tym palcu się znalazło. Pokiwał głową, wyjął z kieszeni notes i coś zapisał. Po chwili zauważył nas. Przywitał się i powiedział:

– Bożena, czy możesz zostawić nas samych na chwile?

Zdziwiona Bożena opuściła kuchnię, a Przemek przemówił do mnie:

– Cieszę się, że mam cię w zespole. Wiesz, rozumiem, że musi być to dla ciebie ciężkie. Jeszcze niedawno byliśmy przyjaciółmi z zespołu. Dzieliliśmy to co dobre i to co złe. Łączyła nas wyjątkowo więź…

– Raz sikaliśmy do sąsiadujących pisuarów, nie wyciągałbym z tego jakichś szczególnych wniosków – przerwałem.

– Chodzi o to, że pewnie zżera cię żal i poczucie rozczarowania. Oto zostałem twoim przełożonym, można powiedzieć – panem życia i śmierci. Ale musisz zachować się jak mężczyzna i ciężko pracować. Może kiedyś uda ci się osiągnąć tyle co ja.

– Zostałeś szefem tylko dlatego, że jesteś najstarszy – poinformowałem Przemka.

– Cóż, wiek to mądrość. A teraz pamiętaj, że wiem o tobie wszystko. Wiem, jak unikasz pracy, że ustawiasz spotkania z samym sobą, żeby mieć zajęty kalendarz. Wiem ile czasu przesiadujesz w tej kuchni.

– Przemek, przecież siedzieliśmy w tej kuchni razem – irytowałem się coraz bardziej.

– Trzeba kiedyś dorosnąć i wyjść z kuchni.

Po tych słowach Przemek wyszedł i poszedł na obchód po biurze. Pomyślałem przez chwilę, a następnie pobiegłem za nim.

– Dziękuję – powiedziałem. – Dałeś mi przyjacielską radę. Wychodzę z kuchni.

– Cieszę się, że dojrzałeś – odparł Przemek uśmiechając się.

– Ja też. Wypowiedzenie wyślę bezpośrednio do haerów.

Przemek patrzył na mnie z niedowierzaniem. Ja uśmiechnąłem się i wybiegłem z biura. Wolność. Czekała na mnie wolność. Opuściłem świat korpo. Teraz mogło być tylko lepiej.

Czy bohater odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Czy świat poza firmą będzie dla niego życzliwy? Czytaj następny odcinek.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

2 comments: On Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 96

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close