Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 97

Odcinek 97 – Życie po życiu (część pierwsza)

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

W poprzednim odcinku (tutaj) Bohater postanowił rzucić pracę w korporacji. Na tym nie kończy się jednak ten cykl. Historia trwa dalej. Jak wygląda życie po życiu?

Miewałem w ostatnim czasie powracający koszmar. W tym pełnym dramaturgii śnie, byłem w biurze i było już dawno po godzinie siedemnastej. Nie mogłem wyjść do domu, bo miałem dostać maila z ważnym plikiem. Gdy wreszcie na mojej skrzynce odbiorczej pojawiła się wiadomość, otworzyłem załącznik w formacie xlsx. Plik miał równo milion wierszy i moim zadaniem było dokonać istotnej kalkulacji. Tutaj zaczynało się sedno koszmaru. Arkusz miał mnóstwo formuł, które zrobił ktoś inny i ja ich nie rozumiałem. Za każdym razem, gdy próbowałem sprawdzić o co chodzi w danej formule, w pliku włączał się auto zapis i musiałem czekać pięć minut, aby powrócić do pracy. Sytuacja powtarzała się kilka razy, a ja krzyczałem zrozpaczony. W kulminacyjnym momencie snu, spoglądałem za okno i widziałem, jak odjeżdża ostatni autobus prowadzący do mojego nowego zamkniętego podmiejskiego osiedla o pięknej nazwie „Malinowe Wzgórze”. Gdy zamknęły się drzwi autobusu ja budziłem się z krzykiem.

Po przebudzeniu patrzyłem na leżący obok telefon i uśmiechałem się. Było po jedenastej, na telefonie nie miałem żadnych wiadomości, a w dodatku miałem kaca. To codzienne poranne szczęście przypominało mi o mojej decyzji – zwolniłem się z korpo.

Moja decyzja była skrajnie nieodpowiedzialna. Nie miałem żadnego pomysłu na siebie, nie miałem również szczególnych umiejętności. W ostatnich latach wielu moich znajomych z pracy inwestowało w siebie. Kończyli kursy zawodowe, uczyli się ciekawych rzeczy, albo odkładali pieniądze na własny biznes, czy też na podróż dookoła świata. Ja na koncie miałem prawie dwieście złotych, ale wiedziałem, że zmieni się to na gorsze, gdy dojedzie zamówiona przeze mnie śniadaniowa pizza. W ciągu ostatnich pięciu lat byłem tylko na jednym szkoleniu, a i tak nie słuchałem, poszedłem tam, bo podobała mi się jedna z uczestniczek.

Byłem w desperacji, a desperacja wymagała drastycznych kroków. Wziąłem telefon i zadzwoniłem.

– Co się stało? – usłyszałem standardowe przywitanie mojej mamy.

– Nic takiego.

– To, dlaczego dzwonisz o tej porze? Prawie zawału dostałam.

– Stęskniłem się – powiedziałem.

– Nie dam ci pieniędzy. Masz przecież pracę.

– No właśnie, pamiętasz, jak mówiłem, że w pracy wszystko ok?

– Pamiętam. A nie jest?

– Nie no, wręcz przeciwnie. Firma zdaje się, ma się doskonale i osiąga dalsze sukcesy. Niestety ja nie jestem już częścią tych sukcesów.

W dalszej części rozmowy nie dowiedziałem się niczego nowego. Jestem kłamcą, jestem taki sam jak ojciec, wszyscyśmy się uparli, aby wykończyć moją wspaniałą matkę. Koniec końców powiedziała, że pożyczy mi trochę kasy, ale mam znaleźć pracę w ciągu miesiąca.

Wiedziałem jedno – zanim znajdę pracę, musiałem znaleźć siebie. W pierwszej kolejności chciałem jechać do Indii. Gdy spojrzałem na ceny lotów, uznałem, że nigdy nie byłem w Azji, więc nie mogłem się tam zgubić. Musiałem poszukać siebie w innym miejscu.

– Bieszczady – powiedziałem głośno do siebie.

– Doskonały pomysł – odpowiedział mi ktoś z drugiego pokoju.

– Kim jesteś? – spytałem.

Nie doczekałem się odpowiedzi. Spakowałem plecak i poszedłem na stację kolejową.

Pociąg pełen był samotnych ludzi z plecakami. Wszyscy jechali tam, gdzie ja. Wyszedłem na dworcu kolejowym w Sanoku. Nie miałem planu co zrobić dalej, dlatego spróbowałem złapać stopa.

Zatrzymał się stary bus. Wsiadłem do środka.

– Dokąd? – spytał wąsaty kierowca.

– Nie wiem. Chcę jechać gdzieś, gdzie odnajdę siebie – odpowiedziałem szczerze.

– Niech zgadnę – powiedział kierowca zaciągając się papierosem. – Zmęczyła pana kariera w wielkiej firmie i ma pan dość miasta i przyjechał pan w Bieszczady?

– Dokładnie tak. Szukam też noclegu.

– No to mam nadzieję, że masz pan dużo kasy. Takich jak pan to tu przyjeżdżają setki, wszystkie gospodarstwa i hotele zarezerwowane na miesiące do przodu. Powodzenia.

Czy bohater znajdzie nocleg? Czy bohater odnajdzie siebie? Co to w ogóle znaczy odnaleźć siebie?

Czytaj kolejny odcinek.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close