Doskonałe Życie – Czyli Historie Biurowe Odc. 98

Odcinek 98 – Życie po życiu (część druga)

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Minęło już kilka dni, odkąd postanowiłem rzucić opiekuńcze i oferujące szereg benefitów (w tym kartę multisport) łono korporacji i wylądowałem w Bieszczadach. (Część pierwsza jest tutaj) Przed podjęciem ważnej życiowej decyzji, potrzebowałem odrobiny spokoju i wyciszenia. Liczyłem, że w tym miejscu znajdę to, czego potrzebuję. Bóg jeden wie, jak bardzo się myliłem.

W poszukiwaniu noclegu odnalazłem mały pensjonat, w którym zaoferowano mi jedno łóżko w dzielonym kilkuosobowym pokoju. Dostępność noclegów i ich cena, sprawiały, że nie miałem zbyt dużego wyboru. Pokój wydawał mi się dziwnie znajomy, łóżka stały w dwóch szeregach i poprzedzielane były malutkimi ściankami. Po prawej stronie każdego z łóżek stała mała szafka z trzeba szufladami.

– Może być – powiedziałem.

Ledwo zdążyłem usiąść na łóżku, usłyszałem głos:

– Może pączka? ­

Zobaczyłem niską, puszystą i mało atrakcyjną dziewczynę.

– Fajnie, że będziemy razem dzielić pokój. Jestem Bożena.

Przywitałem się niechętnie, a mój nastrój spadał drastycznie. Po drugiej stronie usiadł mały łysiejący facecik.

– Bożena, daj mu spokój! Mężczyzna w Bieszczadach potrzebuje wyciszenia. Jestem Przemek. Niech zgadnę! Przyjechałeś odpocząć i pobyć sam na sam z naturą? Też tak mam. Wyrobiłem targety i…

Serce zaczęło mi bić coraz mocniej. Chciałem być sam. Pożegnałem się z moimi towarzyszami i poszedłem do jadalni. W rogu wypatrzyłem ekspres do kawy. Wziąłem kubek i ustawiłem się w kolejce. Przede mną stało kilka rozmawiających ze sobą osób.

– Jak ta kawa?

– Kwaśna.

– W tym hoteliku dwie wioski dalej podobno jest lepsza. Mieliśmy tam jechać, ale podobno jest jakiś festiwal czy inne bzdury. Komu to potrzebne?

– Ja to, jak nie wypiję kawy rano to zwariuję. Takie przyzwyczajenie z biura.

– Ooo?  Z Biura a gdzie pracujesz?

– W Warszawie w FH.

– W FH?

– My z Maćkiem w BYN! Konkurencja!

– O super, ja znalazłam fajne stanowisko u was, jak wygląda system poleceń?

– Wymienimy się mailami. Ale fajnie tak od pracy odpocząć, co nie?

– Super, zwłaszcza, że ja teraz mam ciężki czas. Nowy projekt wdrażamy i dość mocno się zmęczyłam.

– Noł łej! Też w projektach siedzisz? A jesteście adżajl?

Wsadziłem w uszy słuchawki i odpaliłem dźwięk tępej łyżki wwiercającej się w blok styropianu. Wszystko było lepsze od tego.

Dopchałem się do kawy. Rzeczywiście była kwaśna. Wylałem ją do zlewu i wyszedłem na papierosa. Czterech gości stało w kółeczku i gaworzyły. Przywołali mnie do siebie gestem dłoni.

– Pracujesz może w IT? – zapytał mnie jeden z nich.

– A to trzeba? – odpowiedziałem pytaniem.

– Bo byś nam pomógł rozstrzygnąć spór. Firma Leszka inwestuje w chmurę coraz bardziej, a ja uważam…

Odwróciłem się i odszedłem bez słowa i poszedłem w nieznanym mi kierunku.

Jeśli w najbliższym czasie usłyszycie o zaginionym turyście, to będę ja. Nie szukajcie mnie.

Czy bohater odnajdzie spokój? Czy dobrze zrobił, rzucając korpo? Dowiesz się kiedyś.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close