Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 11

Odcinek 11 – Możliwości Rozwoju.

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Uwaga! Odcinek może zawierać śladowe ilości nawiązań do innych tekstów kultury i aktualnych wydarzeń.

W ostatnich dniach wszyscy żywo komentowali wpadkę naszego team leadera. Jędrzej, bo tak mu na imię, został wybrany na stanowisko kierownicze przed kilkoma tygodniami i od samego początku pokazywał, że wybór ten, był co najmniej kontrowersyjny. Większość osób podchodziło do jego wyskoków bez większych emocji, zdając sobie sprawę z tego, że takie stanowisko w zasadzie nie oznacza żadnej realnej władzy, a jedynie reprezentowanie zespołu na spotkaniach i zatwierdzanie urlopów w systemie. Tym razem Jędrzej przesadził. Poleciał na spotkanie do niemieckiego oddziału firmy i w rozmowie z jednym z partnerów miał powiedzieć:
– Sądzę, że dlatego wybrano mnie na to stanowiskom bo głośno nazywałem sprawy po imieniu: Niestety, nasz oddział nie jest dziś oddziałem, o którym można powiedzieć, że daje wielkie możliwości rozwoju.

Gdy tylko sprawa się rozeszła, Jędrzej został wezwany na dywanik przez kierownika oddziału, gdzie poinformowano go, że zajmujemy się biznesem, a nie polityką międzynarodową, więc nie stać nas na zatrudnianie nieobliczalnych osób na stanowiskach kierowniczych. Jędrzej musiał pożegnać się z funkcją, a wakat stał się marzeniem wielu z nas. Mnie nigdy to stanowisko nie ruszało, uważałem, że im mniej się wychylam, tym lepiej dla mnie.

Standardowo umówiłem się z Anetą w kuchni, potrzebowała mojej pomocy. Sprawa była poważna: jeden facet zaprosił ją na wesele, ale w tym samym czasie była zaproszona, przez innego faceta, na festiwal muzyki elektronicznej, na którym miały być same gwiazdy. Żeby ten problem sprowadzał się tylko do wyboru pomiędzy dwoma zaproszeniami, to nie byłoby sprawy. Najgorsze było to, że Aneta w tym samym czasie planowała pojechać na czterodniowy warsztat rozwoju osobistego prowadzony przez autentycznych dalszych znajomych buddyjskich mnichów.

Usiadłem w kuchni i czekałem. Aneta jednak nie dosiadła się do mnie, a do Macka z raportingu. Ci gnoje z raportingu zawszy wyrywają najlepsze laski. Okazało się, że spotkali się ostatnio na wystawie zdjęć robionych przez osoby niewidome i rozmawiali o tym, jak bardzo poruszyła ich ta wystawa. Słyszałem, jak Aneta mówi, że wyjątkowo podobała jej się seria dwudziestu zdjęć na których autor nie zdjął osłony z obiektywu. Powiedziała, że było to niepokojące ale i oczyszczające zarazem. Pewnie miała rację. Coś jak wypicie Domestosu. Najpierw odczuwa się niepokój, a później wnętrzności są czyste. Ma sens.

Gdy tak podsłuchiwałem Anetę, dosiadła się do mnie Bożena. Bożena była moim prześladowcą. Łaziła za mną i ciągle wypytywała mnie o moje prywatne życie. Zacząłem się nawet cieszyć, że mam stalkera. Brzydkiego, ale zawsze stalkera. Kumple będą mi zazdrościć- pomyślałem.
Bożena usiadła i bez od razu powiedziała:
– Czy będziesz ubiegał się o stanowisko team leadera?
– A to trzeba? – zapytałem.
– Uważam, że powinieneś- mówiąc to zaczęła się uśmiechać. Było to przerażające, jej głowa znajdowała się niebezpiecznie blisko mojej. Widziałem jej duży nos. – Uważam, że masz to coś. Ja jestem w grupie, która dzisiaj będzie wybierać nowego leadera i będę cię polecała. Co o tym myślisz?
– Nawet nie wiem co powiedzieć. Szczerze mówiąc, nigdy nie czułem takich emocji jak teraz- odpowiedziałem, patrząc w wystające z jej nosa włosy.
– Cieszę się – odpowiedziała uśmiechnięta po czym wstała i wyszła.

Jako, że nic już nie mogło zepsuć mojego humoru, wróciłem do sprawy kradzieży jedzenia. Wiedząc, że pączki były tropem, kupiłem więc cały karton i zostawiłem go w sali konferencyjnej, tuż pod motywacyjnym napisem mówiącym:

Белые розы, белые розы – беззащитны шипы.
Что с ними сделал снег и морозы, лёд витрин голубых?

Schowałem się pod stołem i czekałem co się wydarzy. Po dwóch godzinach zachciało mi się siku i poszedłem do toalety. Wychodząc wpadłem na naszego managera. Rzadko go widywaliśmy, głównie siedział w swoim gabinecie i nie wychylał się, taką miał pracę. Na mój widok uśmiechnął się i powiedział, że wszędzie mnie szukał. Zaprosił mnie do siebie i powiedział:
– Jak zapewne wiesz, szukaliśmy nowego team leadera. Proces zakończył się dzisiaj.
– Cieszę się, że się zakończył.
– Wybraliśmy ciebie.
– Mnie? – byłem bardzo zaskoczony.- Dlaczego mnie?
– Widzisz, bycie team leaderem to nie jest bułka z masłem. Osoba, która piastuje to stanowisko musi dawać przykład, mieć dobrze rozwinięte kompetencje miękkie, a dodatkowo musi być profesjonalistą. A ty spełniasz te wymogi.
– Chodzi o to, że zawsze chodzę w koszuli?
– Dokładnie tak- odpowiedział manager, następnie uścisnął mi dłoń i wyprosił z gabinetu.

Stałem na korytarzu i nie wierzyłem w to co się dzieje. Nagle, zobaczyłem Grażynę, która niosła pudełko z pączkami. Grażyna! Sama zgłaszała ostatnio kradzież jedzenia! Podbiegłem do niej i gdy ujrzałem jej twarz zamarłem. Jej oczy były nieruchome i otwarte na oścież. Tępy zwykle wyraz twarzy, tym razem nie wyrażał absolutnie nic. Szła przed siebie i szeptała, jakby obcym głosem:
– Muszę…Jedzenie… Nic nie jest takie, jak się wydaje…..

Co się stało z Grażyną? Jak bohater poradzi sobie na nowym stanowisku? Czy oddział zapewnia możliwości rozwoju? Jaka jest średnia prędkość lotu europejskiej jaskółki bez obciążenia? Czy autor ma jakikolwiek pomysł na to, w którym kierunku zmierza historia? Czytaj za tydzień.

Poprzednie Historie Biurowe znajdziesz tutaj

 biurowe historie 03.09

Jestem, który nie jestem tak do końca.

One comment: On Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 11

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close