Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 12

Follow my blog with Bloglovin

Odcinek 12 – Znowu się spotykamy.

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Uwaga! Odcinek może zawierać śladowe ilości nawiązań do innych tekstów kultury i aktualnych wydarzeń.

W poprzednim odcinku:
Główny bohater zostaje wybrany Team Leaderem. Pozycję tę zawdzięcza swoim dobrze rozwiniętym umiejętnościom miękkim oraz nienagannemu ubiorowi. Wciąż nie zostało wyjawione imię głównego bohatera, na mieście krąży plotka, że autor historii nie pomyślał o tym, że główny bohater powinien w ogóle je posiadać, dzięki czemu czytelnicy mogliby się z nim utożsamiać. Bohater wpada na trop złodzieja jedzenia, przyłapując Grażynę na wynoszeniu pączków. Na pierwszym piętrze budynku Don Miguel dowiaduje się, że Donna Simona jest w urojonej ciąży. Przeżywa to strasznie, zwłaszcza, że jest w kiepskiej formie, odkąd jego odnaleziona po trzydziestu latach córka straciła węch po upadku z konia. Koniowi jest przykro i popada w depresję. Na drugim piętrze nowoczesnego biurowca zatkały się pisuary. Pani sprzątaczka powiedziała, że miarka się przebrała, nikt nie wie co to oznacza w kontekście pisuaru. Donna Katrina, która schodzi po schodach już od czterech odcinków, zapomniała parasolki, wraca na górę.

Odcinek 12

Stałem przed Grażyną i patrzyłem w jej nieobecne oczy. Chwyciłem jej ramiona i zacząłem nią potrząsać.
– Grażyna, Grażyna! Obudź się do jasnej cholery! Co się z tobą dzieje?
Gdy trzymałem jej ramiona, zrobiła się cała wiotka, jakby straciła wszystkie mięśnie. Nie upadła tylko dlatego, że trzymałem ją mocno. Ćwiczenia Ewy Chodakowskiej się przydały. Jestem w formie. Usadziłem Grażynę na krześle, spojrzała na mnie i przemówiła:
– To był Enrique Sanchez! To on za wszystkim stoi! Dowiedział się, że jesteś coraz bliżej rozwiązania sprawy, chciał zyskać na czasie i uciec do Buenos Aires, gdzie mieszka przyjaciółka jego matki z dzieciństwa. Matko święta z Gwadelupy pomóż mi!
Nie miałem zielonego pojęcia o czym ona mówiła, ale postanowiłem grac w tę grę, być może dowiem się czegoś więcej. Powiedziałem:
– Nie mam zielonego pojęcia o czym mówisz, ale będę grał w tę grę, jeśli ona sprawi, że dowiem się czegoś więcej. O co chodzi z Enrique Sanchezem?
Grażyna patrzyła na mnie przez chwilę z tępym wyrazem twarzy, następnie skrzywiła się i powiedziała:
– Co ty pierdzielisz? Jaki Enrique? Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Wiem, że ktoś mi wysłał mailem zaproszenie na spotkanie, poszłam do salki i tyle pamiętam.
Zaproszenie na spotkanie! Jest ślad. Jest dobrze. Powiedziałem Grażynie, że muszę lecieć, bo sam mam spotkanie, ale gdy tylko je skończę i skończę następne cztery spotkania to przyjdę do niej i zobaczę tego maila.

W drodze na spotkanie usłyszałem wołającą mnie Bożenę. Krzyczała coś w stylu „Poczekaj na mnie” ale mój firewall chroniący mnie przed brzydkimi ludźmi zadziałał doskonale. Zignorowałem ją i przyspieszyłem kroku. Tuż przed salą konferencyjną spotkałem Anetę. Uśmiechała się do mnie. No dobra- trochę przesadziłem. Uśmiechała się w ogóle. Okazało się, że uśmiecha się, bo Błażej zalajkował jej status na fejsie. W pierwszej chwili pomyślałem, że nie wytrzymam i wybuchnę ze złości. Na szczęście uspokoiłem się i stwierdziłem, że nie będę robił telenoweli. Rozejrzałem się wokół i zobaczyłem Zbyszka. Zbyszek był kimś, kto mnie fascynował. Miał prawie sześćdziesiąt lat i sam fakt, że tutaj pracował był dziwny. Dziwny był również jego wygąd. Wyglądał jak obrośnięty delikatną szczecinką pączek w okularach. Wiecie co mam na myśli. Podszedłem do niego aby się przywitać.

– Zobacz, pokażę ci coś- powiedział podając mi telefon. – Interesujący filmik znalazłem na HardTube.
– Zbyszek, kurwa mać! Nie chcę oglądać twoich pornosów! – okrzyczałem go.
– Ale HardTube to…
– Dość! Wchodźmy do sali.

Nasz Manager rozpoczął spotkanie:
– Przeprowadziliśmy ankiety wśród pracowników i teraz już wiemy na jakie nieproduktywne czynności tracą czas. Jak zobaczycie, na pierwszym miejscu są spotkania. Okazało, się, że ich ilość w naszej firmie przekracza granice zdrowego rozsądku. Sam z tym się nie zgadzam, uważam, że spotkania są niezbędną praktyką biznesową, dzięki której można idealnie symulować podejmowanie ważnych działań, jak również odwlekać wszelkie decyzje w nieskończoność. Ale to moja prywatna opinia. Dostałem polecenie, aby coś z tym zrobić. Wobec czego oto jakie działania podejmujemy niezwłocznie. Po pierwsze- zwołajmy spotkanie całego pionu, musimy poinformować pracowników o nadchodzących spotkaniach w tej sprawie. Po drugie- powołam grupę roboczą, która będzie debatować w kwestii zmniejszenia ilości spotkań. Będziemy spotykać się w tej sprawie trzy razy w tygodniu przez następne pół roku. Po tym sporządzimy raport i przedstawimy go na spotkaniach z dyrekcją, pytania?
– Ja mam coś- zgłosiłem się. – To w zasadzie nie pytanie, tylko taka sprawa, że muszę już lecieć bo mam następne spotkanie.
– Wiadoma sprawa, wszyscy mamy. Zatem do zobaczenia.

Gdy skończyłem serię spotkań podszedłem do biurka Grażyny, aby zobaczyć podejrzanego maila. Wyglądał tak:

Spotkanie, salka, natychmiast. Exodusos pączkus. Przynieś je do pokoju ochrony.

Pokój ochrony! Miałem następny trop.

Co jest w pokoju ochrony? Czy Aneta uprawia sex z Błażejem? Jeśli tak, to czy zabezpiecza się w jakiś sposób? Czy jej się podoba? Co to jest ten HardTube i czy trzeba za to płacić? Czy Donna Katrina zejdzie w końcu po schodach? Czytaj za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

 korpo 10-09-15

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close