Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 13

Odcinek 13 – Cel uświęca środki.

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Uwaga! Odcinek może zawierać śladowe ilości nawiązań do innych tekstów kultury i aktualnych wydarzeń.

W ostatnich dniach głównie myślałem. Żeby było jasne- nie myślałem o niczym konkretnym, zwyczajnie, dni mijały mi na zagłębianiu się w odmęty własnego umysłu. Z każdym dniem byłem bardziej przerażony tym, co w tymże umyśle znajdowałem. Poza umysłem również były problemy- zacznijmy od Anety.

Nigdy nie byłem wyjątkowo lotnym człowiekiem, toteż trochę długo mi zajęło zorientowanie się, że utknąłem w strefie przyjaźni i raczej nie uda mi się wyzwolić. Przebudzenie nastąpiło w pewien piątek, kiedy wyszliśmy razem na imprezę do jednego z bardziej modnych klubów młodzieżowych. Okazało się, że na miejscu prócz mnie byli również inni przyjaciele Anety, ludzie dokładnie w takiej samej sytuacji jak ja. Jeden z nich nosił jej torebkę, drugi przynosił drinki, trzeci zaproponował, że może odwieźć ją do domu, w związku z tym nie pił alkoholu. Zazwyczaj śmiałbym się z takich osób, gdyby nie fakt, że ja pilnowałem jej miejsca przy stoliku, gdy ona poszła do toalety z jakimś losowo poznanym facetem. Ciekawe co tak długo tam robili? Mam nadzieję, że wszystko z nią w porządku, wydaje mi się, że słyszę jakieś krzyki… Mniej więcej wtedy się zorientowałem, że coś w moim życiu poszło nie tak. Ostatnie co pamiętam, to muzykę- DJ puścił przebój, który szedł mniej więcej tak: Gruba tańczy jak szalona, pląsa cała przepocona… Wstałem i jak stałem tak przestałem stać, a zacząłem iść. W kierunku drzwi. W ciągu następnych kilku dni robiłem wszystko żeby unikać Anety, niestety było to trudne- ona sama zaczęła walczyć o moją uwagę. Świat jest dziwny, a kobiety jeszcze bardziej.

Drugim powodem była moja nowa pozycja w firmie- zostałem Team Leaderem, a to nie są przelewki. Postanowiłem przygotować się odpowiednio do tej roli wobec czego udałem się do sklepu sieci Empik i zakupiłem odpowiednią literaturę, wszystko co kojarzyło mi się z zarządzaniem i rządzeniem- Zarządzanie dla bystrzaków, Podstawy zarządzania zasobami ludzkimi, Książę, Mały Książę, Powrót Króla, Król Maciuś Pierwszy, Gra o Tron, Pięćdziesiąt twarzy kierownika zmiany, Ubu Król, Wszystko co chcieliście wiedzieć o mobbingu, ale baliście się zapytać, Kierownik z przedmieścia, Jednominutowy manager, Dwuminutowy manager, Trzydziestosekundowy prezes, Trzysekundowy mężczyzna- wstydliwy problem…

Liczyłem, że któraś z wyżej wymienionych pozycji pozwoli mi lepiej zrozumieć tajniki pracy na stanowisku kierowniczym, czułem, że nadchodzące wydarzenia będą dla mnie wielkim testem. Dość szybko miałem okazję sprawdzić swoje zdolności. Okazało się, że w moim zespole jest zbyt wiele nadgodzin. Nadgodziny nigdy nie były problemem w mojej firmie, wręcz przeciwnie, były mile widziane. Problemem była natomiast ogólna niechęć organizacji od przelewania większej ilości pieniędzy w związku z dodatkowymi godzinami pracy. Krótko mówiąc- nadgodziny tak, owszem, ale nie będziemy za nie płacić. Poprzedni kierownik miał na to swój sprawdzony i sprytny sposób- pod karą zwolnienia dyscyplinarnego zakazał raportowania nadgodzin. Ja chciałem być uczciwy i szybko tego pożałowałem.

Na pierwszy ogień trafił Przemek. Zgłosił, że pracował w każdy weekend, oraz, że w ciągu tygodnia nie opuszczał pracy przed 22. Wydało mi się to nieco podejrzane, zwłaszcza, że mieszkaliśmy po sąsiedzku i czasami zabieraliśmy się razem z pracy. Zawsze w okolicach godziny piętnastej. Przemek był bardzo znerwicowanym człowiekiem, dużo się pocił i dygotał zawsze, kiedy ktoś go wołał. Często urządzaliśmy sobie zabawy jego kosztem, jak wtedy, gdy wmówiliśmy mu, że zepsuł sieć w firmie często przeglądając HardTube. Wylądował w szpitalu ze stanem przedzawałowym, a my śmialiśmy się jak dzieci. Krzysiek wysłał nawet tą historyjkę do Chwili dla Ciebie i wygrał 60 złotych. Do dzisiaj gdy to wspominamy, rozkręca się karuzela śmiechu.

Zaprosiłem Przemka na spotkanie i przedstawiłem mu problem nadgodzin. Spocił się. Zmieniliśmy salę konferencyjną, bo źle nam się siedziało w tej wilgoci. Spytałem:
– Czy jest coś co chcesz mi powiedzieć? Czy oszukujesz firmę? Czy wpisujesz fałszywe dane?
– Nie…- odparł.
– Twierdzisz, że pracujesz, a z raportów wynika, że nie ma cię w pracy i nie logujesz się do systemu! Gadaj! – zacząłem świecić mu lampą w twarz.
– Bo ja… – Przemek dygotał jak wibrator na zjeździe feministek. – Bo ja wtedy myślałem o pracy, dlatego to wpisałem. Cały czas myślę o pracy…

Początkowo nie dawałem wiary jego słowom. Już chciałem się zdenerwować, jednak zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy- po pierwsze miał rację, skoro myślał o pracy w czasie wolnym, powinien dostać za to wynagrodzenie, a po drugie, przypomniało mi się co wyczytałem w Małym Księciu, albo w Dużym Księciu, czy w jakimś innym królewiczu:
Otóż książę powinien przede wszystkim zawsze starać się, cokolwiek nie czyni, żeby przyniosło mu to rozgłos człowieka wielkiego i znamienitego.

Tak. To była moja szansa. Powiedziałem Przemkowi:
– Daruję ci ten występek, dostaniesz kasę za nadgodziny. Ale od teraz jesteś na każde moje wezwanie i pamiętaj komu zawdzięczasz swój los. Idź i głoś jakim łaskawy.
– Dziękuję ci panie- powiedział Przemek, następnie ucałował moją dłoń i wyszedł.

Dam sobie radę- pomyślałem.

Tego dnia miałem do załatwienia jeszcze jedną sprawę- złodzieja jedzenia. Trop prowadził do pokoju ochrony. Udałem się do tajemniczej części budynku, stanąłem przed pokojem i popchnąłem drzwi. Były otwarte. Wszedłem do środka, drzwi zamknęły się za mną a ja usłyszałem:

– W końcu się spotykamy.

Ciąg dalszy (prawdopodobnie) nastąpi.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

korpo 16-9-15

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close