Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 15

Odcinek 15 – Wydanie Specjalne. Sekretny Dziennik Bożeny. 

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Niedziela
Boże co za dzień! Cała niedziela w domu, czułam się taka niepotrzebna. Matka truje mi głowę żebym sobie znalazła faceta wreszcie, a ja przecież już znalazłam. I to gdzie! W pracy go znalazłam, ale on biega za tą Anetą jak pies za kawałkiem kiełbasy. Ale już niedługo, już niedługo będzie spokój. Piękna Aneta odejdzie w zapomnienie, a on będzie mój! Mój i tylko mój. Będę się do niego przytulać, tak jak teraz przytulam się do tego dużego misia pluszowego. Tak, nakleiłam na głowę misia JEGO zdjęcie. Czuję, że jest ze mną.

Poniedziałek
Wreszcie w biurze. Od rana dużo się dzieje, a ja jestem skupiona na pracy. Pamiętam moją ocenę roczną, muszę skupić się bardziej na tym jak mnie postrzegają inni. Chciałabym żeby mnie w ogóle postrzegali. Albo dostrzegali. Jest coraz lepiej- dostałam specjalny projekt! Jestem teraz project managerem i trzeba się ze mną liczyć. Wiedziałam, że zostawanie po godzinach poskutkuje, w końcu mnie doceniono. Zadzwoniłam do matki, chciałam się pochwalić. Próbowałam jej wyjaśnić, że to strategiczny projekt, że musimy poprawić efektywność działu, który zajmuje się bukowaniem skedżuli w systemie na procesie lajfsajkej i tylko ja mogę to zrobić. W końcu robię coś ważnego, w końcu matka będzie ze mnie dumna. Powiedziałam, że teraz jestem taka jak ona i mam równie odpowiedzialne stanowisko. Odpowiedziała, że nie ma teraz czasu na moje zabawy, bo pacjentowi się coś stało z aortą. Cholerni lekarze, używają skomplikowanych słów i myślą, że są mądrzy.

Wtorek
Byłam na kawie z Anetą. Udaję, że się z nią przyjaźnię, a wszystko po to, aby zadać ostateczny cios. Muszę uzyskać dostęp do jej komputera. Plan jest prosty- wgram jej specjalne makro, które pomiesza jej wartości w Excelu, dzięki temu wszystkie raporty, które stworzy będą złe. Straci pracę, a ja będę mogła zbliżyć się do Niego. Od zawsze wiedziałam, że dobra znajomość Excela mi się przyda. Kiedy koleżanki w szkole średniej chodziły na solarium, ja ćwiczyłam funkcję „wyszukaj pionowo”. Kiedy te same koleżanki z klasy uganiały się za chłopakami i sypały się z nimi jak choinka po święcie trzech króli, ja uczyłam się nagrywać makra. Kiedy te koleżanki spędzały długie godziny na SMS-owaniu z chłopakami, ja już nie nagrywałam makr, ja je pisałam! Kiedy później koleżanki zaczytywały się w tandetnej literaturze o młodych czarodziejach, ja czytałam Walkenbacha*, kochałam się w nim zresztą przez wiele lat. Wysyłałam mu listy i swoje zdjęcia, niestety nigdy nie odpisał. Ale moje upokorzenia się skończą, już wkrótce.

Środa
Moja wspaniała firma szuka chętnych do sporządzenia filmu promującego firmę na targach pracy. Zapisałam się od razu, bałam się, że będzie duże zainteresowanie, okazało się, że zgłosiłam się tylko ja i Przemek. Z Przemkiem mieliśmy kiedyś romans, po jednej z imprez firmowych strasznie się spiłam i straciłam przytomność. Obudziłam się rano w jego łóżku, podobno mnie nie tknął. Ale ja wiem swoje, na pewno mnie wykorzystał, byłby głupi gdyby tego nie zrobił. Teraz trochę się zmienił, ciągle gada o jakimś HardTube. Oczywiście przygotowanie filmu powierzono mnie, głównie dlatego, że zamknęłam Przemka w schowku na szczotki. Miałam pomysł na film- ON zagra w nim główną rolę. Będzie opowiadał o tym jak MU się dobrze pracuje, ON jest taki mądry. Podeszłam do NIEGO w kuchni i zaproponowałam:
– Czy mógłbyś zagrać w moim filmie na targi pracy? Proszę, proszę, proszę, proszę! Z tobą to będzie takie fajne, jesteś mądry i tak fajnie mówisz. Pewnie świetnie wypadniesz przed kamerą. Plan jest taki, że będziesz oprowadzał kamerzystę, czyli mnie, po piętrze i mówił czym się zajmujemy, to co? Zrobisz to? Proszę, proszę, proszę.
Spojrzał mi głęboko w oczy i swoim męskim głosem powiedział:
– Nie.
Trudno, pewnie nie ma czasu, ale jak on na mnie patrzył. Kocha mnie i jestem pewien, że jutro zmieni zdanie!

Piątek
Nakręciłam film. Zagrali w nim Piotrek i Karol, byli fatalni. Krzyczałam na nich, bez przerwy musiałam powtarzać ujęcia. Najgorsze było to, że firma nie zgodziła się żeby filmować wewnątrz biura, podobno spowodowane było to polityką prywatności. Manager powiedział tylko:
– Bożena, ja wiem, że kręcisz o naszej firmie i dobrze gdyby przestrzenie były prawdziwe, ale naprawdę nie mogę się zgodzić. Może dałoby się coś zrobić, gdyby chodziło o kogoś innego, ale dla ciebie nie będę narażał się na dodatkową pracę.
Rozumiem, przepisy to przepisy. Ostatecznie udało mi się nakręcić film, zamiast biura wykorzystałam kartonową makietę. Oto i moje dzieło:

Korpo01-10-15_

*John Walkenbach – autor książek i artykułów o arkuszach kalkulacyjnych Excel. Opracował kilka popularnych dodatków do Excela. Uznawany za światowy autorytet w tej dziedzinie. W 2000 roku zdobył prestiżowy tytuł Microsoft MVP, który corocznie jest przyznawany najbardziej aktywnym specjalistom.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close