Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 19

Odcinek 19 – Głos ludu

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Źle się dzieje w biurowym świecie, wiszący nad głową audyt i ciągłe nieudane próby usprawniania procesów odbijają się na i tak zazwyczaj niskim morale pracowników. Pomimo ciągłych zapewnień kadry zarządzającej, że nasza pozycja nie jest zagrożona, biuro aż huczało od dziwnych plotek. Sam w kuchni podsłuchałem taką rozmowę:
– Podobno, na piątym piętrze zlikwidowali w ciągu trzydziestu sekund cały dział rozliczeń i przenieśli go do tańszej lokalizacji.
– Do Indii?
– Gorzej!
– Rumunia?
– Gorzej!
– Ukraina? Ale tam wojna..
– Gorzej! Sosnowiec!
– Łżesz! Nikt nie byłby tak podły!
Próbowałem uspokoić kolegów po fachu, mówiąc, że przecież przeniesienie całego działu do Sosnowca byłoby naruszeniem Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, kiedy usłyszałem hałas tuż obok toalet męskich. Zgromadziła się tam całkiem spora grupa osób, podszedłem bliżej i ujrzałem Przemka, który żywo gestykulując przemawiał tymi słowy:
– Dość tego drodzy koledzy! Ileż już żeśmy się nacierpieli w tej firmie, ileż kłamstw nasłuchali! Teraz znowu chcą nas zaangażować w coś co nie ma znaczenia.
– O czym on mówi? – zapytałem stojącej obok osoby.
– Słyszałeś, że w związku ze zmianami na górze, będą przeprowadzać ankiety wśród pracowników, które mają oceniać poziom zadowolenia z pracy?
Pokiwałem twierdząco głową.
– Przemek twierdzi, że nie ma czasu tego zrobić, bo musi zrobić ważny raport. Szef powiedział mu, że ankieta to jego obowiązek, że taki proces, a ten wybuchnął…
– Przecież on cały dzień ogląda filmiki na tym swoim HardTube, jedyne co on ma to czas…
– Nie jeśli bierzemy pod uwagę jego wiek. Ale cicho, posłuchajmy.
Przemek przemawiał coraz głośniej i wydawał się być coraz większy, przemawiał tymi słowy:
-Historia wszystkich dotychczasowych działów firmy jest historią walk klasowych. Przełożony i pracownik, patrycjusz i plebejusz, feudał i chłop poddany, team leader i sales, krótko mówiąc, ciemięzcy i uciemiężeni pozostawali w stałym do siebie przeciwieństwie, prowadzili nieustanną, już to ukrytą, już to jawną walkę – walkę, która za każdym razem kończyła się rewolucyjnym przeobrażeniem całego przedsiębiorstwa albo wspólną zagładą walczących klas. Nasz nowy management, który się wyłonił z upadającego grona starych kierowników, nie zniósł przeciwieństw klasowych. Stworzył tylko w miejsce dawnych nowe klasy, nowe warunki ucisku, nowe regulacje. Nasza epoka, epoka efektywności, wyróżnia się jednak tym, że teoretycznie uprościła niektóre procesy. Całe przedsiębiorstwo rozszczepia się coraz bardziej na dwa wielkie wrogie obozy, na dwie wielkie, wręcz przeciwstawne sobie klasy: management i specjalistów.
– Co on kurwa pierdoli?- Spytał ktoś stojący po mojej lewej stronie.
– Dobrze gada ty burżujski śmieciu! – wykrzyknął ktoś inny.- Na pohybel!
– Hańba! – zaczęli krzyczeć zgromadzeni programiści.
– Hucpa! – wtórowali im ci z call center.
– Precz z wyzyskiem! – wydobył z siebie skromny pracownik helpdesku.
– Precz z zawłaszczaniem! – krzyczały asystentki.
– I wywłaszczeniem! – to krzyknęła dziewczyna z marketingu.
– Zagrajcie coś Slayera! – darł się Maciek z raportingu.
– Precz z Krzysiem! Nie lubię go! – informował nas jakiś chłopak z tyłu.
– Pojebani jesteście- powiedziałem ja i wróciłem do swoich spraw.
A miałem tych spraw całkiem sporo. Wciąż pamiętałem o czającym się gdzieś w zakamarkach tego biura złu. Wiedziałem, że tylko ja mogę temu zaradzić, nie wiedziałem tylko jak. Myślałem, żeby zło dobrem zwyciężać, jednak to nie miało sensu. Musiałem zacząć działać. Natychmiast. Teraz. Już! Okej, zaraz po przerwie obiadowej i kawie z koleżanką. I jak wrócę z urlopu, czyli za tydzień.
Gdy wróciłem po tygodniu, trafiłem akurat na spotkanie podsumowujące ankiety. Nasz jaśnie nam panujący manager przedstawił nam Anię z HRów, która miała omówić z nami wyniki ankiety, a następnie przesłać je do zarządu wraz ze swoim komentarzem i zaleceniami. Ania rozpoczęła swoją analizę:
– Podczas ankiety zadane zostało dokładnie dwadzieścia jeden pytań, ale wystarczy spojrzeć na pierwsze pytanie i już wiemy wszystko. Pytanie brzmiało: Czy jesteś zadowolony ze swojej pracy? Wynik? Jak spojrzycie dziewięćdziesiąt osiem procent wskazało odpowiedź „Nie”. Wniosek? Tylko dwa procent pracowników zrozumiało pytanie. W związku z tym uznaje się ankietę za nieodbytą z powodu nieodpowiednio sformowanych pytań, dodatkowo dziewięćdziesiąt osiem procent pracowników, którzy brali udział w anonimowej ankiecie musi przygotować plan naprawczy, który przedstawi mi osobiście. Dział IT już przygotowuje listę tych anonimowych osób. Więcej szczegółów wkrótce.
Wiedziałem już gdzie czai się zło.

Czy bohater pokona zło? Czy rewolucja się uda? Czy Lumpenproletariat, ten bierny wytwór gnicia najniższych warstw starego społeczeństwa, będzie wciągnięty do ruchu przez rewolucję proletariacką? O co chodzi? Dowiesz się (być może) za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Korpo 04-11-2015

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close