Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 20

Odcinek 20 – Następny Piątek

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Na rynkach finansowych szaleje kryzys, do pracowników bez przerwy docierają informacje o możliwych cięciach kosztów, strategia firmy zmienia się codziennie, w zależności od tego, którą nogą wstanie nowo wybrany CEO, a na dodatek skończyło się mleko w kuchni. Wszystko zmiennym jest, wszystko płynie. Korporacyjna rzeczywistość tymczasowa jest niczym kolory w kalejdoskopie, jak trenerzy w polskiej ekstraklasie, jak przynależność partyjna Jarosława Gowina. Jedna stałość istnieje w takim świecie, a stałością tą jest piątek.

Ostatni piątek był piątkiem nietypowym, od samego rana ciężko pracowałem. Niestety, moi współpracownicy niezbyt mi w tym pomagali, większości nie było w biurze, a ci, którzy znajdowali się w nim fizycznie, zajęci byli przeglądaniem zdjęć kotów w kosmosie. (link) Na dodatek ciągle podsyłali mi linki z tymi kotami, na co oczywiście nie miałem ochoty. Broniłem się przed tym, jak bronił się ongiś Głogów, niestety z przeznaczeniem nie da się wygrać. Straciłem pół dnia, ale przynajmniej się uśmiałem.

Gdy zegar wskazał trzynastą, zastosowałem podejście wykorzystywane w zwinnych metodykach zarządzania projektami i postanowiłem wykreślić rzeczy, których nie dam rady zrobić. Rano na liście miałem:
1. Kawa
2. Raport dla AM
3. Kawa
4. Odnaleźć Maćka
5. Obiad
6. Project Team Meeting
7. Kawa
8. Raport dla Portfolio Mgm
9. Team Meeting
10. Kawa

Po określeniu priorytetów, na liście pozostały:
1. Kawa
2. Kawa
3. Odnaleźć Maćka
4. Obiad
5. Team Meeting
6. Kawa

Jako, że kawy już zaliczyłem, rozpocząłem poszukiwania Maćka. Maciek, był brakującym elementem w mojej korporacyjnej układance. Był pierwszym pracownikiem, którego zatrudniono w polskim oddziale, wiedział o firmie wszystko. Tylko on mógł pomóc mi zidentyfikować zło, które wypala wnętrzności tej firmy. Niestety, Maćka było bardzo trudno zlokalizować, pracował w tej części budynku, w której zastosowano rewolucyjny i supernowoczesny sposób organizacji pracy, który polegał na tym, że biurek było mniej niż pracowników. W ten sposób, dzięki metodzie „kto pierwszy ten lepszy” nagradzano tych, którzy przychodzili do pracy przed ósmą rano. Pozostali musieli pracować siedząc na podłodze z laptopami na kolanach. Niektórzy, którym udało złapać się wifi w toalecie, mieli miejsce siedzące na osiem godzin, problemy pojawiały się jednak podczas wideokonferencji. Największym mankamentem było to, że nigdy nie było wiadomo, gdzie ktoś siedzi, a Maciek był mistrzem kamuflażu. Przez ostatnie cztery lata wysłał zaledwie jednego maila, którego treść brzmiała:

„Proszę usunąć mnie z listy dystrybucyjnej dla tego typu informacji”

Oprócz tego, Maciek miał jeszcze jedna super-moc. Plotka głosiła, że w młodości ukąszony został przez radioaktywną amebę, w związku z czym całkowicie pozbawiony był energii i temperamentu. Ogromnie trudno było wyciągnąć od niego jakiekolwiek informacje. Ja na szczęście wiedziałem jak go znaleźć. Zupełnie przypadkiem wszedłem w posiadanie jego zdjęcia, wystarczyło tylko przejść się po biurze i porównać twarze wszystkich pracowników z twarzą na zdjęciu. Myślę, że nie był to najlepszy plan na świecie. Po czterech godzinach dałem sobie spokój, stwierdziłem, że lepiej będzie jak napiszę do niego na komunikatorze i poproszę o spotkanie. Mogłem wpaść na to wcześniej. Wyszukałem jego imię i nazwisko, napisałem.

Ja:
Hej Maciek
Ja:
Masz chwile?
Ja:
Jesteś?
Ja:
Od razu mówię, że nie chodzi o dodatkową pracę, to bardziej prywatna sprawa.
Maciej Wątły:
hEJ
Maciej Wątły:
sry za caps
Ja:
Chciałbym się spotkać z Tobą na kawę i obgadać jeden temat, to jest dość ważne.
Maciej Wątły:
nie dzisiaj dziś z domu pracuje piątek jest
Ja:
A w pon?
Maciej Wątły:
spok, napisz w pon bo ja zapomne lece pranie robic
Maciej Wątły is offline

Zatem do poniedziałku. Teraz musiałem jeszcze zaliczyć Team meeting i mogłem zacząć weekend.

Gdy tylko przestąpiłem próg sali konferencyjnej, oczom moim ukazała się przestrzeń wypełniona krzesłami, stołem, telefonem i ekranem – było wszystko tylko nie ludzie. Byłem sam, już miałem olać temat i wychodzić, kiedy zobaczyłem siedzącego w rogu Przemka.
– O jesteś… A gdzie reszta? – spytałem
– No, jest piątek, pracują z domu.
– Rzeczywiście, nie pomyślałem o tym. Mogli dać chociaż znać. Muszę z nimi pogadać. A tobie dziękuje, że przyszedłeś. Na ciebie jednego można liczyć. Dzięki.
– I tak musiałem przyjść, bo mi odcięli internet, a obrazki z kotami się same nie obejrzą.

Czy podobają ci się obrazki z kotami w kosmosie? Czy Maciek spotka się z Bohaterem i razem pokonają zło? Jak żyć? Ile jeszcze będzie odcinków? Na część z tych pytań nie znajdziesz odpowiedzi za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj. 

korpo 12-11-2015

 

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close