Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 21

Odcinek 21 – Czas nagród

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

 

Koniec roku to okres refleksji. Coś się kończy, a coś nowego rozpoczyna, rachunek sumienia dokonywany na przełomie roku, dla wielu osób prowadzi do smutnych wniosków i poczucia porażki, dla innych zaś, jest szansą na nowe, lepsze jutro. Odwieczna walka optymizmu z pesymizmem, legendarne spojrzenie na zawartość szklanki- pusta jest ona, czy też pełna w połowie? Nie wiem jak u innych, ale moja szklanka jest pusta całkowicie, głównie dlatego, że wypiłem całą wódkę, która znajdowała się w środku. Piłem wódkę ze szklanki dlatego, że byłem bardzo zestresowany zbliżającym się okresem korporacyjnych ocen. Znacie to prawda?

W całym biurze dominowała atmosfera stresu, niepewności i podejrzliwości, a wszystko to podszyte było wonią uryny i szamba i trudno powiedzieć, czy spowodowane było to w większym stopniu zbliżającymi się ocenami, czy też awarią toalet. Na szczęście dla wszystkich, nasz sztab zarządzania kryzysowego przygotowany był również i na takie okoliczności. Wewnętrzne przepisy jasno określały, że na wypadek katastrofy, bądź innej tragedii uruchomione zostaną lokalizacje awaryjne. W związku z tym, że nie było większego zagrożenia dla naszego życia, a jedynie zatkane rury, nie było potrzeby przeprowadzki wszystkich pracowników do innych budynków, wystarczyło uruchomienie toalet w tychże budynkach. Cała sytuacja miała oczywiście swoje minusy, lokalizacje awaryjne najczęściej znajdują się w innych częściach miasta, więc najbliższa toaleta była dokładnie dwanaście kilometrów ode mnie. Marcin z raportingu poszedł na siku i został złapany przez kanarów w tramwaju,  nie ma ważnego biletu, a Grażyna idąc za poważniejszą sprawą miała wypadek na rowerze. Ja sam, chcąc załatwić dwójkę musiałem odstać swoje w korku, a gdy dotarłem na miejsce okazało się, że robię nadgodziny, więc poszedłem do domu nie załatwiając sprawy. Oprócz tego wszystko było dobrze.

Głowę moją zaprzątały jeszcze dwie sprawy- rozmowa z Maćkiem, który mógł odpowiedzieć na moje pytania związane z mistycznym złem panującym w firmie oraz oficjalne spotkanie, które zwołał nasz manager. O tym drugim później. Teraz Maciek. Maciek mnie zlewał, miał spotkać się ze mną w poniedziałek, jednak okazało się, że ma wtedy urlop. Gdy wrócił i odezwałem się do niego zwracając mu uwagę, że obiecał się ze mną spotkać, a go nie było, powiedział, że nie spytałem czy będzie w biurze, tylko czy będzie miał czas porozmawiać w poniedziałek. A czas miał, bo był na urlopie. Nie sposób było nie przyznać mu racji, był korporacyjną bestią. Był moim bogiem. Legenda głosi, że kiedyś chciano go zwolnić, jednak tak długo przekładał spotkanie z managerem, który chciał wręczyć mu wypowiedzenie, aż ten odszedł na emeryturę. Nowy przełożony nie został poinformowany o tym, że Maciek powinien odejść i w ten sposób zachował posadę. Więcej o legendach krążących o Maćku opowiem w przyszłości.

Gdy w końcu udało mi się z nim spotkać, uderzyłem z grubej rury, powiedziałem, że wiem, że coś dziwnego się tutaj dzieje, jakaś dziwna moc, dziwna energia i tylko on pracuje tutaj tak długo, żeby wiedzieć o co chodzi. Maciek spojrzał na mnie i odpowiedział:
– Nie mogę tego powiedzieć tutaj. Oni wiedzą.
Następnie wyszedł, a następnego poszedł na zwolnienie lekarskie.
Tajemnica wciąż była nierozwiązana.

Pod koniec dnia udałem się na spotkanie, które zwołał mój manager.  Stałem w dużej sali konferencyjnej z wszystkimi pracownikami mojego pionu, Manager przemówił:
– Koniec roku to czas, kiedy ciągle rozmawiamy o ocenach i nagrodach. Wszyscy wiedzą, że ocena roczna rzutuje na ewentualne bonusy finansowe, że bonusy finansowe motywują pracowników. Uznałem, że nie może być tak, że czekacie cały rok na ocenę i nagrodę. W związku z tym, nagrody będę wręczane częściej, a nie tylko na koniec roku. Chciałbym zatem oficjalnie uruchomić program nagród dla najlepszych pracowników w danym miesiącu. Chciałbym zaprosić tutaj Bożenę B, która wykazała się niesamowitym zaangażowaniem na polu tworzenia nowych arkuszy w Excelu.
Bożena wyszła na środek, nie wiem czego mogła się spodziewać, pieniędzy? Bonów do Tesco? Snickersa? Na pewno nie tego.
– Droga Bożeno- ciągnął Manager.- W uznaniu zasług, chciałbym uczynić cię pierwszą wyróżnioną i nagrodzić cię tym oto oficjalnym uściskiem dłoni.
Po tych słowach złapał ją za rękę, potrząsał nią przez chwilę, upewniając się, że zrobiona zostanie wystarczająca ilość zdjęć. Bożena stała bez słowa z lekko otwartymi ustami, które sugerowały stan szoku. Gdy przełożony to ujrzał, zapytał:
– Czy chcesz coś powiedzieć? Czy wszystko w porządku?
Bożena spojrzała nań i powiedziała:
– Przytul mnie…

Czy manager przytuli samotną Bożenę? Czy Bohater odnajdzie źródło zła? Jak czuje się Maciek? Dlaczego było tyle o toaletach? Oczywiście nie dowiesz się tego za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj

A tutaj wszystko się zaczeło

korpo_20-11-2015

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close