Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 24

Odcinek 24Choroba zawodowa.

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Okres Świąt Bożego Narodzenia najczęściej jest okresem radości. Przede wszystkim wśród dzieci oczekujących prezentów, łakoci i choinki. Dla osób dorosłych okres ten kojarzy się z wieloma nieplanowanymi wydatkami, myciem okien, sporami w domu dotyczącymi tego, czy wujek Władek z Puńska podczas wieczerzy będzie pił wino czy wódkę. Raczej wino, wódki pić nie może bo już trzy lata jak dał się zaszyć.

Centrum Doskonałości zna się na statystykach i zdaje sobie sprawę z tego, że okres świąteczny jest okresem depresji i samobójstw. W zeszłym roku doszło do samobójstwa stażysty, któremu zawiesił się Excel po dwunastu godzinach wyliczeń. Stracił całą pracę i nie wytrzymał- wyskoczył przez okno wprost na stojak rowerowy. Od tamtego czasu doszło do sporych zmian- otwierające się okna zastąpiono szklanymi wzmacnianymi ścianami, a stojak rowerowy zlikwidowano zachęcając pracowników do podróży samochodami. Wydano również specjalne rozporządzenie, w myśl którego każdy z pracowników, którego zachowanie wskazuje na symptomy depresji i załamania nerwowego jest natychmiast urlopowany. W przypadku kobiet sprawdza się najpierw, czy nie mamy do czynienia z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Takie kobiety dostają możliwość pracy zdalnej do czasu ustania objawów.

Ja sam w ciągu ostatniego roku dwa razy przebywałem na urlopie spowodowanym gorszym nastrojem. Raz zrobiłem to specjalnie, chcąc uniknąć wizyty dyrektora z nowojorskiego oddziału, zacząłem udawać, że mam wymyślonego przyjaciela i rozmawiać z nim na openspejsie. Wysłano mnie na tydzień do domu. Za drugim razem nie udawałem, naprawdę widziałem wymyślonego przyjaciela. Znowu dano mi tydzień wolnego, a mojemu przyjacielowi dwa.
Ostatnio ofiarą tej choroby zawodowej został nasz Manager. Zaczęło się niewinnie- kolejne spotkanie. Manager wyszedł na środek i zaczął opowiadać o wskaźnikach, w pewnym momencie przerwał i powiedział:
– Dlaczego my się tutaj w ogóle spotykamy? Dlaczego mnie tutaj ciągacie? Te spotkania nic nie wnoszą.
– Sam nas na nie zapraszasz…- odpowiedział ktoś z tłumu.
– W takim razie mam dość i idę do domu.
Wyszedł, a reszta osób, nie licząc Bożeny poszła na przedświąteczne piwo.

Następnego dnia podczas przerwy obiadowej usiadłem obok Marty. Odkąd pojawiła się w biurze, spędzałem z nią coraz więcej czasu. Była nie tylko atrakcyjna, ale miała i poczucie humoru. Miała jedną jedyną wadę.
– Więc nie jesz mięsa?- spytałem podczas obiadu.
– Nie jem. Jestem weganką. Przeszkadza ci to?
– Nie przeszkadza, nie mam nic do kuchni wegańskiej. Sam, niejednokrotnie wykorzystywałem wegańskie potrawy.
– Jakie?
– Ziemniaki. W ogóle to kuchnia wegańska ma jedną jedyną wadę. Nie ma mięsa. Mam wrażenie, że warzywa nie są wcale takie zdrowe.
Po tych słowach dostałem w głowę marchewką. Odwróciłem się i ujrzałem siedzącego w rogu Managera, rzucającego warzywami w ludzi. Śmiał się przy tym i mamrotał:
– Targety… targety… Ja wam dam targety…
Wyglądał nieco inaczej niż zwykle. Dotychczas w jego oczach widoczne były obojętność, brak zainteresowania drugim człowiekiem i pogarda. Teraz doszedł jeszcze obłęd. Podszedłem do niego chcąc pomóc, spojrzał mi w oczy i powiedział
– Oni wiedzą. Robiłem to co ty. Chciałem poznać prawdę. Prawdę o tajemniczym inwestorze. Teraz odchodzę.
– Co powiedziałeś?
– EXCEL! Targety! Kejpiaj madafaka.

Kilka sekund później wyprowadziła go ochrona.

Bezkrólewie nie panowało długo. Następnego dnia wezwano nas wszystkich do największej sali konferencyjnej. Ona już czekała. Ona była nową przełożoną nas wszystkich. Ona przemówiła.
– Czterdzieści sekund spóźnienia. Widzę, że zrobiliście sobie tutaj centrum komfortu a nie pracy. Praca z komfortem nie ma nic wspólnego. Przychodzicie sobie tutaj, odpoczywacie, a jak coś się nie podoba to idziecie do Hrów albo do prasy. Jesteście w Polsce ale to firma globalna. Tak być nie może. To się powtarza. Ten nawyk donoszenia na Firmę. W tym oddziale jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. I to jest właśnie nawiązywanie do tego. To jest w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu pracowników. Ten najgorszy sort pracowników jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. Wojna, komunizm, transformacja temu typowi ludzi dawała szanse…

Teraz Ona tu żądzi.

Czy Bohaterowi uda się uwieść Martę? Czy Ona sprawi, że będzie lepiej w firmie? Czy będzie godnie? Czy Manager poczuje się lepiej.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj. 

korpo11-12-2015

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close