Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 28

Odcinek 28- Plany na nowy rok.

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Historia pracowników międzynarodowych korporacji składa się z ciągłych powtórzeń. Historia ta jest historią kołową niczym historia Indii i przenoszenie działu technicznego do Bangaloru czy Pune nie ma z tym nic wspólnego. Cykl życia pracownika korporacji to kilka, powtarzających się co roku rytuałów, przeplatanych codziennym i monotonnym wpatrywaniem się w arkusz kalkulacyjny. Excel, swoją drogą, jest idealnym alibi dla nierobów i nicponi, albowiem jeżeli tylko jest otwarty, to nikt nie powie nam złego słowa. Nie ma znaczenia czy liczby w tymże Excelu mają sens, czy jest to losowy ciąg znaków. Zresztą, tego i tak nikt nie sprawdza. Wracając do rytuałów. Jest rozmowa półroczna, rozmowa końcoworoczna, jest impreza świąteczna, rozmowa o finansach, o tym wszystkim już opowiadałem. Zostało najważniejsze, czyli to, bez czego nie byłoby ocen- plany i cele na nowy rok.

Pewnym mogę być jednego, korporacje nie uczą się na błędach. Taki zwykły człowiek, któremu strzeli coś dziwnego do łba i traci czas na noworoczne postanowienia, dość szybko przekonuje się, że to bzdura zwykła i daje sobie spokój. Korporacje niestety, lubią tkwić w tym patologicznym układzie, w którym pracownik ustala sobie cele, firma ustala cele jemu, a każdy i tak robi swoje, nie przejmując się zbytnio drugą stroną. Moje cele prywatne związane były z tymi zawodowymi- przede wszystkich chciałem zapoznać się bliżej z Martą , tak blisko, jak tylko to będzie możliwe. Gdy o tym pomyślałem, przypomniało mi się, że firma nauczyła mnie w jaki sposób powinno się definiować cele- powinno stosować się metodę SMART, co oznacza, że cel powinien być specyficzny, mierzalny, atrakcyjny, realistyczny i określony w czasie. Pomyślmy zatem.

Specyficzny, chcę zbliżyć się do Marty- odkąd przyszła do nas do pracy, ciągle o niej myślę. Co to znaczy zbliżyć się? To znaczy się, konkretnie, że chciałbym z nią ten tego. Co to znaczy ten tego? Przespać z nią się chcę. W zasadzie, to nie chcę spać, może potem… nie wiem sam. Ok, chcę odbyć stosunek płciowy z Martą.

Mierzalny. W jaki sposób będę mierzył ten stosunek? Jest jakaś skala? W sensie, że jest jakaś jednostka? Po czym poznam, że udało mi się osiągnąć cel. Poznam, poznam, jestem o tym przekonany, że kiedy uda mi się osiągnąć ten cel to nie pomylę tego z niczym innym. Uporządkujmy to, cel zostanie zrealizowany w momencie w którym będzie szczytowanie. Moje czy jej? Moje, przecież to moje cele. Niech ona ustawi sobie swoje jak chce.

Atrakcyjny, Marta jest atrakcyjna, to chyba wystarczy. Inaczej nie zaprzątałbym sobie tym głowy.

Realistyczny. Czy to w ogóle możliwe? Zwróćcie proszę uwagę, że mój cel nie zakłada, że ona pójdzie ze mną do łóżka z własnej woli. Wtedy, prawdopodobnie byłoby to mniej realistyczne. Więc to możliwe, jest przecież alkohol, tabletki, chloroform, przemoc… muszę się uspokoić. Podniosę poprzeczkę, niech będzie, że ona to zrobi z własnej woli.

Określony w czasie. Kiedy? Kiedy się da. Już. Teraz. Natychmiast. Dobra, niech będzie pól roku. Trochę poćwiczę, kupię lepsze ciuchy, będę dużo czytał, zrobię się ostry jak brzytwa, uda mi się.

Po tych przemyśleniach, mój jasno zdefiniowany cel brzmiał następująco:
W ciągu najbliższych sześciu miesięcy, sprawić, że Marta, z własnej i nieprzymuszonej woli, odbędzie ze mną stosunek płciowy zakończony moim szczytowaniem.

Gdy człowiek poukłada sobie myśli w odpowiedni sposób, wszystko wydaje się być prostsze. Miałem teraz inny problem, ciągle byłem team leaderem i Królowa poprosiła mnie o to, abym zweryfikował cele członków zespołu. Sprawa wyglądała tak: każdy miał odbyć ze mną rozmowę, na której ogłosić miałem, że targety są wyższe oraz przedstawić inne cele, narzucone przez organizację. Każdy miał skupić się na realizacji 5 celów, z czego 3 narzucone były przez Królową, było to zwiększenie ilości efektywnego czasu spędzanego w pracy, zrealizowanie przynajmniej 3 dodatkowych projektów i sprzątanie rezydencji Królowej według grafiku, który znajdował się w załączniku wiadomości mailowej rozesłanej do wszystkich.

Na początek przyszła Bożena. Jej cele były dość proste- postanowiła zostać mistrzynią Excela oraz umówić się na randkę z autorem podręcznika Biblia Excela. Powinienem zareagować i zwrócić uwagę, że pomysł jest absurdalny, jednak nigdy za nią nie przepadałem. Upewniłem się tylko, czy zdaje sobie sprawę, z tego, że jej premia w przyszłym roku zależna będzie od zrealizowanego celu.

Następny był Przemek. Przemek chciał żeby był pokój na świecie, żeby tato mu wybaczył i żeby szwagier oddał wiertarkę. Podrążyliśmy chwilę temat wiertarki, była to Celma, która w rodzinie Przemka znajdowała się od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Poprosiłem go aby skupił się głównie na tym celu w tym roku.

Po Przemku przyszła Marta. Mówiła coś o szkoleniach, studiach podyplomowych, ostatecznym rzuceniu korporacji na rzecz robienia czegoś bardziej ambitnego. Po kilku chwilach wiedziałem już, że z realizacją mojego celu będzie problem- Marta była inteligentną dziewczyną.
– Będę potrzebował więcej czasu- pomyślałem.
Póki co, powiedziałem jej, żeby skupiła się na pracy, bo to jej pierwszy rok tutaj, więc powinna bardziej cenić życie zawodowe niż osobiste. Dzięki temu, miałem nadzieję, nikogo sobie nie przygrucha.

Po Marcie było jeszcze kilka osób, słuchanie tych bzdur wyjątkowo mnie zmęczyło. W końcu ostatni był Patryk. Z Patrykiem nigdy nie miałem zbyt dobrych relacji, był pracowity, sumienny, zawsze przychodził wcześnie do pracy, nie chadzał na imprezy firmowe. Podobno miał rodzinę i pracował dla niej. Dziwny człowiek. Niestety, specjalista, praktycznie nie do zastąpienia.
– Patryku- zacząłem. – wiesz na czym polega ten proces. Jakie stawiasz sobie cele na ten rok?
– Zmienić pracę – odpowiedział.
– To zabawne, naprawdę, dobry dowcip. A tak serio?
– Tak serio to już znalazłem inną pracę i składam wypowiedzenie. Mam trzy miesiące, natomiast od jutra chciałbym odebrać zaległy urlop za zeszły rok, to jest piętnaście dni. A coś czuję, że podczas tego urlopu się rozchoruję, więc raczej się już nie zobaczymy.
– Widzę, że twoje cele są dość przejrzyście zdefiniowane.
– Tak, czy mogę już iść?
– Możesz. Tylko jedna rzecz. Ta firma, do której odchodzisz, duża jest?
– Duża. Ale nie taki moloch jak ta.
– A dużo płaci?
– Więcej niż tutaj.
– A robota lżejsza?
– Inna.
– A nie szukają tam przypadkiem kogoś, powiedzmy na stanowisko team leadera?

Czy Bohater zmieni pracę? Czy uda mu się zrealizować cele na rok 2016? Czy Przemek odzyska wiertarkę? Do jakiej firmy odchodzi Patryk? Czy Ty już określiłeś swoje cele? Czytaj za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Ogłoszenie!
Lubisz Biurowe Historie? W Twoim korpo dzieją się dziwne rzeczy? Chciałbyś podzielić się tym ze światem? Podeślij mi anegdotkę z Twojego biura, a być może stanie się ona inspiracją do powstania kolejnych odcinków Biurowych Historii. Napisz: filip_wolny@swobodnie.eu

korpo18-01-16

Jestem, który nie jestem tak do końca.

One comment: On Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 28

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close