Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 31

Odcinek 31 – Licencja na Zabijanie. Przemek Speszjal. 

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Legendy. Legendy miejskie, legendy biurowe. Wszystkie historie, które podajemy sobie z ust do ust i które przecież wydarzyły się naprawdę. Gdy poruszamy taki temat, zawsze pojawi się ktoś, kto ma znajomego, który to widział to na własne oczy. Niestety, aktualnie znajomy ten jest nieuchwytny, więc nie może tego potwierdzić. Znacie to prawda? Wiecie o czym mówię? Jest ta historia o gościu, którego zgarnęła policja na openspejsie, bo podobno handlował trawą. Stworzył w systemie specjalną listę dystrybucyjną, dzięki której informował pracowników, że ma nowy towar. Management jednak, nie docenił jego znajomości e-marketingu. Wszyscy mówią, że akcja w stu procentach prawdziwa i tylko nikt nie wie co to był za gość. Albo gdy do Polski przyjechał CEO wielkiej firmy i pracownicy zamówili limuzynę z lotniska. Pech chciał, że nie sprawdzili i przyjechał pojazd, który owszem, limuzyną był, niestety wynajmowaną na wieczory kawalerskie. Ów CEO był całkiem zadowolony z szampana i striptizerki, problem miała stanowić kula dyskotekowa, nie wskazana przy epilepsji, na którą cierpiał. Historia oczywiście na faktach. Mało tego- na faktach autentycznych.

Tym razem chciałbym opowiedzieć historię prawdziwą, opartą w stu procentach na faktach, historię gościa, którego znam. Historię Przemka. Jeśli śledzicie moje perypetie to zdążyliście już dobrze go poznać. Mały, niepozorny, łysiejący facecik, cechujący się nadmierną potliwością i wiekiem przekraczającym średnią wieku pracowników naszej firmy. Przemek, jak każdy z nas ma swoje tajemnice. Tajemnice Przemka są mroczniejsze niż wasze archiwum maili w Outlooku. Daję temu świadectwo.

Ten dzień nie wyróżniał się absolutnie niczym szczególnym. Przez pierwsze cztery godziny pracy piłem kawę w kuchni, a przez kolejne pięć gapiłem się w pęknięcie na szybie i zastanawiałem się, skąd się ono tam wzięło. Przecież to czwarte piętro, nikt nie uderzył, nie rzucił niczym. Ptaków też tu przecież nie ma… Ani się obejrzałem, a stuknęła dziewiąta godzina mojej obecności w biurze.
– Znowu te cholerne nadgodziny- powiedziałem na głos. – Rzygam już tym.
– Ja też. – usłyszałem głos Przemka. – Może wyjdziemy na piwo. Pogadamy, wyrwiemy jakieś dziewczyny.
– Przemek, nie obraź się, ale wiesz co to jest oksymoron?
– Jakiś nowy podatek?
– Figura retoryczna, którą tworzy się przez zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.
– Czyli?
– Czyli jakbym powiedział „Byłem wczoraj z Przemkiem i podrywaliśmy dziewczyny”.
– Rozumiem. Nie musisz podrywać jak nie chcesz. Ale muszę z kimś porozmawiać. Wiem, że możesz mnie nie lubić, ale muszę z kimś pogadać, a wydaje mi się, że ty jako jedyny jesteś równie samotny i nieszczęśliwy jak ja. Proszę, Wyjdźmy na piwo po pracy.
Mam miękkie serce. Jeśli ktoś bardzo mnie prosi o pomoc to nie mogę odmówić. Widziałem, że Przemkowi zależy, jedyne co mogłem powiedzieć to:
– Ale ty stawiasz.

Kilkanaście minut później siedzieliśmy w pubie, który znajdował się w pobliżu naszego biura. Pub ten opanowany był przez pracowników korporacji, które miały swoje siedziby w pobliskich budynkach, oraz studentów kierunków humanistycznych o lewicowych i idealistycznych poglądach- czyli przyszłych pracowników firm mających swoje siedziby w pobliskich budynkach. Usiedliśmy przy stoliku i Przemek przemówił:
– Mam problem z męskością. Musisz mi pomóc. Muszę sprawdzić swoją męskość. Muszę wiedzieć do czego jestem zdolny.
– Przemku, dam ci radę- nigdy nie zaczynaj dyskusji z innym mężczyzną od takich słów.
– Wiesz co to HardTube? Często to oglądam. Mówiłem ci o tym kilka razy. Tam są dobre filmy. Nawet wysyłałem ci linki w pracy. Mówiłem, że będzie jak znalazł do lanczu.
– Nie oglądam porno… No dobra, inaczej- nie oglądam porno w pracy.
– To nie porno. To videoblog prawdziwego mężczyzny. Dużo filmów o tym jak być mężczyzną, jak pakować, jak skręcać meble z Ikei, robić steki i dużo dużo innych. Przesłałem ci ostatnio mega-test wiertarek udarowych.
– Do czego zmierzasz?
– Nie czuję się mężczyzną. Widziałeś tą nową szefową? Jest seksowna, pociągająca i… ignoruje mnie. Nie lubię, kiedy ktoś mnie ignoruje.
– Powinieneś się chyba przyzwyczaić.
– Udam, że tego nie słyszałem. Ja… Chciałem zrobić coś strasznego. Poszedłem do niej, chciałem przedstawić się, a ona mnie zignorowała. Jakby tego było mało, obcięła mi premię. Ale to bym przeżył. Gorzej z byciem ignorowanym. Ja… Postanowiłem ją zabić.
– Przemek, uspokój się, każdy czasami chce zabić swojego szefa, to naturalna i zdrowa rzecz. Każdy ci to powie.
– Ja nie poprzestałem na chęciach. Zacząłem działać. Wiesz, że kiedyś byłem Project Managerem? Podszedłem do zabicia jej jak do projektu. Stworzyłem kartę projektu, cele, stworzyłem nawet rejestr zagrożeń, rozpisałem jakie osiągnę korzyści. Został tylko dokładny harmonogram i przystąpienie do akcji…
– I co?
– I suka miała szczęście. Wygasła mi licencja na MS Project. Ale potrzebuję pomocy. Wariuję.

Dałem Przemkowi namiary na znajomą terapeutkę i przytuliłem go. Wypiliśmy jeszcze kilka piw i rozeszliśmy się do domu. Następnego dnia w pracy przywitał mnie mail od szefowej. Napisała w nim, że ze względu na prawdopodobieństwo większej ilości pracy w miesiącach letnich, urlopy w lipcu i sierpniu będą zamrożone. Proponuje listopad, z zastrzeżeniem, że nie wszyscy naraz.
Wstałem od biurka i podszedłem do Przemka. Spojrzałem mu w oczy i powiedziałem:
– Pamiętasz wczorajszą rozmowę? Przypomniało mi się, że moja licencja na MS Project jest ważna jeszcze przez pół roku.

Czy Panowie załatwią szefową? Ile kosztuje licencja MS Project? Czy to dokądś zmierza? Czytaj za tydzień.

Poprzedni odcinek przeczytasz tutaj. 

Korpo 2016-02-12_Plan

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close