Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 40

Odcinek 40 – Wielki Audyt

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Nie jestem pewien co zaskoczyło mnie bardziej- śmierć Hodora, smak bezglutenowej pizzy czy nagła zmiana zarządu w naszej korporacji. Zanosiło się na to już od dłuższego czasu, podobno udziałowcy byli zmęczeni swego rodzaju arogancją sterników naszej doskonałej firmy, z drugiej  jednak strony, chyba nikt nie wierzył, że to rzeczywiście może się wydarzyć.

Nowy zarząd rozpoczął swoje panowanie od wyjątkowo odważnych i strategicznych decyzji. Na początek podniósł sobie pensję, następnie zwolnił wszystkich najwięcej zarabiających managerów, po czym wypłacił sobie premie za dokonanie restrukturyzacji firmy. U nas na dole nie zmieniło się absolutnie nic, chociaż codziennie nasze skrzynki mailowe zalewały informacje o tym, jak to teraz jest dobrze. Podobno zmienić się miała strategia firmy, ale nikt nie był w stanie stwierdzić jak  wyglądała ona dotychczas. Na sto procent zmieniono jedno- hasło reklamowe naszej firmy. Od teraz przedstawiać się ma tak:

W finansach nie możesz pozwolić sobie na błędy. Zaufaj nam, my popełnimy je za ciebie.

Nie wszyscy byli zadowolenie, nie mniej jednak i tak było lepsze niż poprzednie:

Mogliśmy obracać Twoją dziewczynę, zamiast tego obracamy Twoimi pieniędzmi.

Uważałem, że stare było seksistowskie.
Aby udowodnić, że nowa zmiana to dobra zmiana, postanowiono ostatecznie rozliczyć się z poprzednim zarządem, a najlepiej to zrobić przeprowadzając audyt. Osobiście wolelibyśmy żeby firma skupiła się na planach i celach na nadchodzące pół roku, jednak stwierdzono, że przeszłość jak kopalnia- warto w niej fedrować. Nasza Wspaniała Managerka od samego początku była zwolenniczką audytu. Dziwnym trafem ona nie została zwolniona, a wręcz przeciwnie- Ona dostała awans i odpowiadała teraz za całą Europę. Przed audytem zwołała zebranie, aby odpowiedzieć na nasze pytania i rozwiać nasze wątpliwości.
– Po cholerę ten audyt? Przecież stary zarząd to już historia tak jak moda na garnki Zeptera. Nie lepiej skupić się na przyszłości?
– Od razu widać, że się nie znasz. – poinformowała mnie Szefowa. – Historię trzeba rozliczyć. Bo kto kreuje historię?
– Zwycięzcy! – ucieszył się Przemek. – Ja jestem zwycięzcą.
– Bohaterowie- rzekł ktoś inny.
– Bzdura- sprostowała Szefowa. – Historię kreują ci, którzy potrafią i mają odpowiednich ludzi i narzędzia. Jeszcze jakieś pytania?
– Czy nie obawiasz się, że oślizgłe macki audytu mogą dosięgnąć i ciebie? Byłaś przecież częścią tego starego systemu.
– Zawsze byłam niepokorna. Zawsze stałam z boku i myślałam inaczej niż stary system. Ale fakt, byłam jego częścią, a było tak dlatego, że dotychczas błądziłam. Teraz wreszcie mogę być sobą. Koniec spotkania.

Miesiąc później staliśmy w tej samej salce, gdy Nasza Królowa ogłaszała wyniki. Nowy zarząd przeprowadził globalny audyt w wyjątkowo krótkim czasie, miało to świadczyć o tym, że się w tańcu nie pierdoli, zwłaszcza jeśli chodzi o rozliczanie przeszłości. Usłyszeliśmy, że skala patologii i zaniedbać starej ekipy nie mieści się w głowie zwykłych ludzi i dlatego nie poznamy szczegółów. Zdradziła nam tylko kilka przykładów:
– Dodrukowywanie kuponów obiadowych do wykorzystania w kantynie pracowniczej. Każdy z członków starego zarządu miał ich dwa razy więcej nić przysługiwało pracownikom. Prezes czasami pozwalał sobie na podwójną porcję ziemniaczków z koperkiem, a raz na rok jadł poliki wołowe. Skandal! Ale to nie wszystko. Niektórzy dorabiali sobie jako kierowcy Ubera, wykorzystując do tego samochody służbowe. Tego dowiedzieliśmy się zupełnym przypadkiem. Mój tato jest taksówkarzem w Warszawie i gdy byłam na jego procesie o pobicie oszusta z Ubera, okazało się, że oszustem był nasz dyrektor HR-ów. Wszystko wyśpiewał. Dyrektor, nie mój tata, oczywiście. Myślicie, że to wszystko? A co powiecie na to, że oddawali za bezcen majątek firmy. Komputery oddawano po kilku latach użytkowania tym samych ludziom od których ich braliśmy. To oczywiście grupa kolesi, która się dogadała ze sobą. A wiecie jak to tłumaczyli? Że to leasing. Akurat, prawdziwy leasing to będzie teraz, bo jest nowy dostawca sprzętu. Jest droższy, ale uczciwy, bo pracuje tam siostrzeniec naszego prezesa. Tak to wygląda w skrócie. Jedyne co mogę zapewnić to to, że teraz firma stanęła na nogi. W końcu.

Nie wytrzymałem i musiałem zadać to pytanie.
– Skoro stanęła na nogi, to dlaczego mamy najgorsze wyniki finansowe w historii działalności?
– Liczby. Wyniki finansowe to tylko liczby. Już dość długo mydlono nam oczy liczbami, a zapominano o faktach. Liczby każdy może interpretować po swojemu.
– Tutaj się nie zgodzę… Minus przy kolumnie „zysk” jest raczej dość łatwy w interpretacji…
– To jest tylko twoja opinia. Masz do niej prawo. Pamiętaj jednak, że okres twojego zatrudniania to też liczba i też mogę ją różnie zinterpretować.

Czy bohater straci pracę? Dlaczego teraz odcinki są co dwa tygodnie? Czy to się kiedyś skończy?
Czytaj następny odcinek.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Korpo05-28

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close