Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 46

Odcinek 46 – Najlepszy Przyjaciel

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Sezon urlopowy dobiegał końca, co oznaczało wzmożoną aktywność przełożonych, którzy napędzani tęsknotą za swoimi pracownikami, zadawali coraz dziwniejsze pytania. Pewnie je znacie, coś w stylu:

– A co się dzieje z tym raportem, o który pytałem w czerwcu?
– A jaki jest status twojego projektu?
– O której to się przychodzi do pracy?
– Czy ja wyczuwam od ciebie alkohol?
– Kim jest ta kobieta w bieliźnie?

Było jeszcze jedno pytanie, które spędzało sen z powiek wszystkim pracownikom naszego działu.

– Co do jasnej cholery dzieje się podczas telekonferencji?

Cóż takiego się działo? Od dłuższego czasu, podczas biurowych konferencji telefonicznych, na liniach dało się słyszeć dziwne głosy. Początkowo był to tylko dziwny stukot, po jakimś czasie zaczęliśmy słyszeć sapanie i głośne westchnięcia od czasu do czasu. Niektórzy twierdzili, że słyszeli płacz dziecka, a jeszcze inni, że słyszą przerażające krzyki cierpiących ludzi.

– Ani chybi, na naszych liniach otworzył się portal do piekieł. Jakimś cudem, gdy wybieramy numer konferencji, łączymy się z zaświatami. Może uda mi się porozmawiać z dziadkiem. – Przemek był podekscytowany, podczas przerw kawowych uwielbiał snuć nowe teorie.
– Skąd wiesz, że twój dziadek jest w piekle? – zapytałem.
– Babcia tak twierdzi. Ona mnie nigdy nie okłamała.
– To bzdura- zakomunikowała Bożena. – Nie ma czegoś takiego jak portal do piekieł. Jest gorzej. Zauważyliście, że od jakiegoś czasu Joasia nie przychodzi do pracy? Wszystko jest jasne, Joasia umarła podczas czekania na połączenie i teraz jej dusza błąka się po liniach. Takie rzeczy się zdarzają. Czytałam o tym na niewiarygodne.pl
– Ja uważam, że ktoś notorycznie zapomina wyciszać mikrofon, ale wasze teorie są znacznie ciekawsze- poinformowałem moich towarzyszy.

Skończyłem pić kawę i wróciłem do pracy. Piętnaście minut później, podczas kolejnej przerwy kawowej, zagadał do mnie mój przełożony.

– Słuchaj, jest pewien problem.
– Tak? – przestraszyłem się.
– Mam wrażenie, że nie potrafimy zbudować odpowiednich relacji. Chciałbym, żebyś nie traktował mnie tylko jak swojego przełożonego. Chciałbym, żebyś myślał o mnie, jako o przyjacielu…

Zatkało mnie.

– …Więc jest tak fajnie, rozmawiamy sobie, jak kumple przy kawce, to powiedz mi, z kim tam teraz się spotykasz. Ta fajna laska z imprezy świątecznej to twoja była, co ogierze?
– Naprawdę nie wiem, co mam powiedzieć- naprawdę nie wiedziałem, co powiedzieć.
– Może wyskoczymy sobie na piwko? Fajnie będzie…
Słowa przerwał sygnał alarmu na telefonie Szefa.
– Oho! Koniec przerwy. Przypominam ci, że podczas pracy masz trzydzieści minut przerwy, a te kawki co dziesięć minut wam ukrócę.
– Ok…
– Zadzwonię wieczorem ziomeczku.

Wieczorem otrzymałem SMSa:

-Nie śpisz?
-Kim jesteś?
-Jak to kim? To ja twój kumpel
-Szefie, skąd masz mój prywatny numer?
-Z HRów Sprawdź maila.

Sprawdziłem maila, otrzymałem link do filmu, na którym koty uciekają przed ogórkami.

Po dwóch tygodniach miałem dość tej przyjaźni. Dzwonił do mnie w środku nocy bo bał się zasnąć. Wysłał mi MMSa ze zdjęciem swojego wrośniętego paznokcia w stopie, z pytaniem co zrobić. Zmusił do wyjścia na piwo, a rano wystawił mi naganę, za to, że przychodzę do pracy na kacu. Musiałem interweniować.

– Szefie, to zaszło za daleko.
– Cóż takiego?
– Ta nasza niby przyjaźń. Jakby ci to powiedzieć. Jesteś naprawdę super facetem i w innych okolicznościach pewnie coś z tego by wyszło, coś pięknego, jestem przekonany. Chciałbym, żebyś wiedział, że to nie jest twoja wina, to ja. To o mnie chodzi, ja sobie nie radzę i nie jestem w stanie tego tak pociągnąć. Chciałbym, żebyśmy pozostali przełożonym i podwładnym.
– Złamałeś mi serce. Myślałem, że coś nas łączy- płakał. – Jestem taki samotny, nie mam z kim porozmawiać.
– Chyba mam pomysł…

Dwa dni później piłem kawę i cieszyłem się odzyskaną wolnością. Wracając do biurka, zerknąłem na stanowisko pracy szefa. Siedział z zestawem słuchawkowym na głowie i rozmawiał:

– Mów wolniej mój tajemniczy przyjacielu. Słyszę jak sapiesz, wiem, że tam jesteś…

Do kogo należy głos w telefonie? Czy przyjaźnisz się ze swoim szefem? Czy jesteś samotny? Czytaj następny odcinek.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

 2508

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close