Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 47

Odcinek 47 – Asertywność

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

W mojej pracy niezwykle istotny jest ciągły rozwój i nieustanne doskonalenie, zarówno siebie jak i wszelkich otaczających mnie procesów. Nigdy nie rozumiałem, o co chodzi w tych procesach, postanowiłem więc zając się rozwojem osobistym. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, jakaż to jest pułapka. Ale po kolei.

Zawsze miałem problemy z asertywnością. Pamiętam, gdy byłem nastolatkiem, moja mama wzięła mnie na poważną rozmowę:
– Synu, jesteś już w takim wieku, że w twoim życiu mogą pojawić się różne pokusy. Młodzi dzisiaj myślą, że poprzez alkohol czy papierosy staną się bardziej dorośli i lepsi. Pamiętaj o tym, pamiętaj, że kiedy ktoś proponuje alkohol, większość się zgodzi, ale tylko prawdziwy twardziel będzie potrafił powiedzieć „Nie”. Powiedzieć to słowo to jest prawdziwa sztuka.
Wieczorem poszedłem spotkać się z kolegami z klatki. Piotruś wyjął butelkę wina i zapytał:
– Czy mielibyście coś przeciwko, gdybyśmy się razem napili?
Ja, pamiętając słowa mojej matki, odpowiedziałem:
-Nie.

Był to początek mojej nieudanej przygody z asertywnością, która miała skończyć się dokładnie w tym momencie, w którym siedząc w biurze wpisałem w wyszukiwarkę internetową zwrot „Rozwój osobisty”.

Oto byłem teraz po czterdziestym siódmym rozwojowym spotkaniu w tym miesiącu. Dotychczas zapłaciłem dwa tysiące złotych za wykład pana Mateusza, który powiedział mi, że mogę absolutnie wszystko i że jest kilka rodzajów ludzi, którzy nigdy nie osiągną sukcesu. Na następnym wykładzie, za który już zapłaciłem, dowiem się kim są ci ludzie. A na kolejnym, jak ich unikać. Znalazłem sobie kilku mentorów, dwóch w pracy, a trzech prywatnie, niestety ich rady zupełnie się wykluczają. Nad pewnością siebie pracowałem podczas spotkań Toastmasters, gdzie spotkałem Przemka z biura, który okazał się być prezesem jednego z klubów. Udało mi się również umówić na spotkanie z coachem, ale uznałem to za stratę czasu. Zapłaciłem mu sto pięćdziesiąt złotych, a on mi tylko zadawał pytania. Ja nie pytań szukałem, tylko odpowiedzi.

Któregoś piątku siedziałem w biurze zadowolony z prezentacji, którą zrobiłem. Pracowałem nad tymi czterema slajdami przez ostatnie trzy tygodnie i wreszcie je wysłałem. O godzinie siedemnastej trzydzieści, gdy już miałem wychodzić z biura i iść na warsztaty rozwojowe połączone z oddychaniem synchronicznym i wykładem o ajurwedańskich olejach, które miały odbyć się w Starbucksie, dostałem maila. Miałem wrażenie, że gwiazdy na niebie utworzyły wielki krzyż, a tuż nad nim pojawił się złowrogi pan pokory, który przystąpił do karania grzeszników. Mail głosił:

Slajd trzeci do poprawy. ASAP.

Wziąłem głęboki oddech. To jest ta chwila. To jest ten moment, na który czekałem. Wszystkie te wydane na rozwój osobisty pieniądze teraz mi się zwrócą. Teraz będę asertywny.
Zacząłem pisać.

Drogi Bucu.
Sam sobie poprawiaj prezentację. Nie masz za grosz kompetencji, aby oceniać poprawność prezentacji. Nie znasz się na niczym, a próbujesz oceniać innych? Nie poznałbyś poprawnej prezentacji nawet gdyby miała taki tytuł. Co takiego osiągnąłeś? Cristiano Ronaldo dostał trzy złote piłki, ja byłem pracownikiem tygodnia w zeszłym roku, a Bożena dostała SMSa o treści „Pomagam”. A ty? W dupieś był i gównoś tam widział, ot co! Twoja matka była chomikiem, a twój stary śmierdział skisłymi jagodami!
Bez poważania,

Spojrzałem na maila. Tak. Takiego bym mógł wysłać. Wziąłem jeszcze jeden głęboki oddech i usunąłem wszystko. Szybko napisałem:

Przepraszam, już poprawiam.

Zdążyłem jeszcze zaznaczyć na Facebooku, że jednak nie wezmę udziału w warsztatach.
Gdy koło dwudziestej pierwszej pojawiłem się w domu, otworzyłem sobie butelkę wódki. Wpatrywałem się w nią i pomyślałem:
– To jest dopiero rozwój osobisty.

Czy bohater zostanie asertywny? Jaka byłą pojemność butelki? Jakie typy ludzi wyróżnia pan Mateusz? Z jakiego filmu pochodzi fragment o chomiku? Dowiesz się w następnym odcinku.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

1109

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close