Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 5

 

Odcinek 5 – Pierwsze problemy

 

Historia ta toczy się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe. Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Od samego rano włączyłem swoją czujność. Przy każdej możliwej rozmowie przy kawie, automacie z wodą, pisuarze, kserze, czyli we wszystkich miejscach pracy, zadawałem pytania o poprzedni wieczór. Delikatnie próbowałem napomknąć, że miałem problemy żołądkowe w nadziei, że ktoś powie, że również go to spotkało, a wtedy złapię mendę- złodzieja jedzenia. Niestety, miast kolejnego tropu w śledztwie, napotykałem dziwny wzrok moich rozmówców, a jedna koleżanka zagroziła mi zaraportowaniem do HRów. Zdumiewających czasów dożyliśmy- ludzie publikują najpikantniejsze szczegóły ze swego życia na Facebooku, a oburzają się gdy ich spytać o ostatnią część procesu trawienia.

Proces. W kwestii procesu również nie wiele poruszyło się do przodu. Jonatan nie wysłał mi obiecanej dokumentacji, nie reagował również na moje przypominające maile. Po kilku dniach nie odnalazłem żadnych śladów jego istnienia w wewnętrznych systemach firmy. Dziwne. Wszystko to sprawiło, że byłem nieco mniej skoncentrowany na swojej pracy niż zwykle. Nie chcę tutaj powiedzieć, że zwykle jestem jakoś wyjątkowo skoncentrowany. W ogóle w pracy miewam problemy z koncentracją, a wynikają one zapewne z kilku czynników. Jednym z nich jest bez wątpienia brak intelektualnej stymulacji. Niestety, ale tym razem się doigrałem. Zapomniałem wkleić jedną tabelkę do prezentacji i o dziwo zostało to zauważone. Magda wezwała mnie na spotkanie w którym miała również uczestniczyć jej przełożona- Joanna. W myśl zasady przełożony mojego przełożonego jest również moich przełożonym, udało mi się doliczyć dziewięciu szefów, z których każdy miał inne zdanie na temat pracy zespołu.

Obawiałem się nieco spotkania z Joanną, którą dotychczas widywałem jedynie w kuchni na kawie, ale wiele słyszałem o jej podejściu do pracowników. Stres mój był tym większy, że spotkanie miało odbyć się w części budynku, której nie znałem. Idąc na spotkanie zobaczyłem ciekawy napis:

There was no telling what people might find out once they felt free to ask whatever questions they wanted to.
J. Heller

Kiedy przyszedłem do sali konferencyjnej Joanna i Magda już czekały. Pierwsza odezwała się uśmiechnięta Magda:
– Wiemy, że zrobiłeś błąd, cóż to się zdarza. Nie mamy o to pretensji, prosimy jednak, żebyś do jutra wysłał mailowe wyjaśnienie co się takiego stało, że błąd został popełniony oraz co zamierzasz zrobić, aby tegoż błędu w przyszłości nie popełniać.
Myślałem, że będzie gorzej. Spodziewałem się jakiejś afery czy coś, a tu tylko mail. Niezbyt to motywujące ale co tam. Po chwili odezwała się Joanna.
– Wezwałyśmy cię tutaj z innego powodu. Widzimy w tobie potencjał i chcemy żebyś zaangażował się w pewien projekt.
– Super- odparłem. – o co chodzi?
– Chodzi o uszczelnienie strumienia przepływu informacji- odpowiedziała Joanna. – Rozumiesz?
– Chyba tak, ale czy możesz trochę więcej o tym powiedzieć?
– Chcemy abyś pomógł nam uszczelnić strumień przepływu informacji w zespole. Czyli, aby nieoficjalne informacje wymieniane przez pracowników zespołu trafiały do odpowiedniego odbiorcy z informacją o źródle.
– Czyli chcecie, przepraszam bardzo za określenie, żebym donosił o czym się mówi? – zapytałem z lekkim niedowierzaniem.
– Nie- odparła spokojnie Joanna. – są różne instrumenty, których możesz użyć aby uszczelnić strumień informacji.
– Jakie na przykład?
– Różne kroki, które przewidział proces.
– A mogę konkretnie?
– Przecież ambitny z ciebie pracownik. Wiesz, że takie rzeczy można robić na różne sposoby, wykorzystując to co jest dostępne.
– Czyli?
-Spokojnie- przerwała Joanna. – Nie musisz decydować się teraz. Zastanów się do jutra. Zanim skończymy czy możemy coś dla ciebie zrobić?
– W zasadzie tak. Czy jest możliwość, żeby ktoś powiedział mi o co chodzi w tym całym procesie?
– Oczywiście, że jest taka możliwość – odpowiedziała uśmiechnięta Joanna.
– Więc czy możesz mi powiedzieć?
– Nawet muszę. Proces zakłada, że muszę wyjaśnić proces każdemu, kto o to zapyta.
– Więc dlaczego jeszcze mi nikt tego nie wyjaśnił? – zapytałem.
– Bo nie zapytałeś.
– Czyli jeżeli oficjalnie zapytam pełnym zdaniem o co chodzi w procesie to mi powiesz?
– Nie do końca- odpowiedziała Joanna. – Jeżeli zadasz takie pytanie, będzie to świadczyło, że nie znasz procesu. Punkt w procesie mówi, że jeśli ktoś nie zna procesu zostaje mu obniżona ocena roczna i zostaje rozpisany dla niego plan naprawczy i należy mu bezzwłocznie ograniczyć dostęp do informacji, również tych procesowych, do czasu poprawy.
– Rozumiem, że proces wszystko przewidział.
– Proces się nie myli- odpowiedziały wspólnie Magda i Joanna.

Wróciłem do biurka pełen przekonania, że gdzieś już kiedyś ktoś spotkał się z podobną sytuacją. Aby odświeżyć umysł, postanowiłem zając się kwestią kuchennego złodzieja. Idąc wracając do biurka wpadłem na świetny pomysł- mini kamera ukryta w kuchni. Wziąłem laptopa i położyłem go na stole kuchennym kamerą do lodówki. Włączyłem rejestrowanie obrazu i wróciłem do pracy.

Czy główny bohater będzie kablował? Co zarejestruje kamera? Czy ktoś, kiedykolwiek wyjaśni o co chodzi w procesie? Dlaczego, pomimo pięciu odcinków, wciąż nie wiemy jak ma na imię główny bohater? Czytaj za tydzień. Dla osoby, która odgadnie jak ma na imię bohater przewidziano nagrodę.

mapa procesu

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close