Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 53

Odcinek 53 – Wielki Brat

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Damy radę! Słowa Pani Premier mojego Pięknego Kraju odbijały się od wewnętrznych krawędzi mojej czaszki. Jedyne co mi pozostawało to wiara. Wiara, że poradzę sobie z tą dramatyczną sytuacją, w której znalazłem się wbrew własnej woli, ale niejako na własne życzenie. Delikatnie, tak aby nikt mnie nie zauważył, wymacałem ręką telefon, który znajdował się w wewnętrznej kieszeni mojej marynarki. Lekko przechylając tułów do przodu odchyliłem marynarkę i zerknąłem do środka aby sprawdzić godzinę. Była jedenasta osiemnaście, zostały mi jeszcze czterdzieści dwie minuty męki, wiele wskazywało, że było to moje ostatnie minuty. Próbowałem skupić się na tym, by jakoś doświadczyć, przeżyć ten czas, niestety moja psychika ciągle płatała mi figle. W swojej głowie widziałem obrazy ze swojego dzieciństwa, gdy biegałem radośnie za piłką, gdy pierwszy raz podglądałem dziewczyny w szatni, pierwsze tanie wino, pierwszy pocałunek. Pierwszy pocałunek po tanim winie, wszystko jednego dnia. Wydawało się to tak odległe, jakbym oglądał film pokazujący migawki z czyjegoś życia. Z życia kogoś szczęśliwego. Później wyobraziłem sobie wodospad i najgorsze myśli wróciły.

Mijały minuty, a ja cierpiałem coraz bardziej odczuwając ból, rozpalający mnie w środku, jakby parzący lont laski dynamitu, która lada chwila może wybuchnąć, doprowadzając tym samym do ogromnej tragedii.  Było już blisko, kiedy usłyszałem słowa, które sam anioł stróż musiał skierować do mnie.

– To wszystko na dzisiaj, trwało trzy godziny, ale wreszcie możemy skończyć to spotkanie. Dziękuję wszystkim za obecność.

Nie żegnając się z nikim pobiegłem wprost do toalety.

Wyszedłem po kilku minutach jako najszczęśliwszy człowiek na świecie.

– Stary- usłyszałem Przemka. – Czemu tak wyleciałeś? Co sądzisz o spotkaniu? Co myślisz o tych ustaleniach?
– Nic nie sądzę. Nie zdążyłem się wysikać przed rozpoczęciem spotkania, więc jedyne co robiłem przez trzy godziny to starałem się utrzymać mocz. To nie jest takie proste.
– Dlatego zawsze na spotkania z naszym dyrektorem ubieram pieluchę. Komfort przede wszystkim, moja była dziewczyna pracowała w Biedronce, od niej się tego nauczyłem.
– Nie wierzę ci, nie miałeś dziewczyny- zaatakowałem Przemka.
– Znaczy, ona była prawie moją dziewczyną… to było tak… teraz mam zakaz zbliżania się do niej… nieważne… więc nie słuchałeś na spotkaniu?
Potwierdziłem.
– Więc było o nowej polityce i tym, że firma może rejestrować naszą komunikację. Od dawna o tym mówiłem. Oni wiedzą.
– To dlatego debile w tej firmie zaklejają kamery?
– To nie są debile. Firma nas podsłuchuje, wielki brat patrzy, czyta i wszystko wie.
– Nie mam siły tego słuchać. Idę wysikać się raz jeszcze i wracam do biurka. Teorie spiskowe.

Gdy wróciłem do biurka, pierwszą rzeczą było odklejenie taśmy z kamerki. Codziennie to samo- pomyślałem. Włączyłem Excela i już miałem zatopić się w magicznym świecie cyferek, gdy poczułem ukłucie w środku mojej lewej dziurki w nosie. Delikatnie, obserwując czy nikt mnie nie widzi, włożyłem palec do nosa w poszukiwaniu winowajcy. W czasie kilkusekundowej walki zadzwonił telefon znajdujący się na moim biurku.

– Słucham- odebrałem.
– Nie dłub w nosie- usłyszałem męski głos po drugiej stronie.

Przerażony spojrzałem w kamerkę znajdującą się nad monitorem.

– Oni wiedzą – powiedziałem do siebie.

Kto obserwuje pracowników? Czy dłubiesz w nosie? Czy Twoja firma Cię podsłuchuje? Czytaj następne Historie Biurowe.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

 

 

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close