Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 56

Odcinek 56 – Miejsca Parkingowe

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Smog. Motyw przewodni ostatnich tygodni w naszym kraju zawitał i do naszego biura. Kuchenne rozmowy przepełnione były rozważaniami o trującej mgle, która zawisła nad Rzeczypospolitą. Teorii dotyczących smogu było co nie miara, sam zresztą, wymyśliłem jedną. Uważam, że smog powstaje w wyniku wzmożonej aktywności kierowców samochodów z silnikiem TDI , lub też innych wysokoprężnych motorów. Jeśli dodamy do tego zimowe miesiące, gdy korporacyjni hipsterzy nie korzystają z rowerów bo za zimno, a tramwajów się brzydzą, albowiem pełne one są ludzi, których nie stać na samochód- mamy proste równanie, gdzie x wynosi smog.

Potwierdzeniem mojej teorii wydaje się być to, co dzieje się na parkingach otaczających nasz supernowoczesny biurowiec. Pracownikom naszej firmy przysługują imienne miejsca parkingowe. Dokładnie dwóm pracownikom, bo tyloma miejscami dysponuje nasz firma. Jedno miejsce jest wiecznie puste, a drugie należy do naszej Królowej. Reszta dzielnych wojowników procesów parkuje gdzie popadnie, niejednokrotnie zatrzymując się na trawie, środku chodnika, dachach innych samochodów, czy też innych budynków. Raz kiedyś, jeden z przedstawicieli kadry zarządzającej niższego szczebla, zaparkował samochód na samym środku ronda. Nieopacznie pochwalił się tym przy kawie i następnego dnia, na rondzie stało osiemnaście samochodów, osioł i wóz drabiniasty. To ostatnie było moje.

Tego dnia przyszedłem do pracy piechotą, poczuwszy w sobie odrobinę odpowiedzialności za nasze środowisko. Nawet papierosa porannego paliłem, próbując nie wypuszczać dymu z płuc, aby nie szkodzić bliźnim bardziej, aniżeli sami sobie szkodzą. W biurze znalazłem się po godzinie ósmej i standardowo udałem się prosto do ekspresu do kawy. Jak zwykle, tam znajdowało się centrum życia biurowego.
– Dzisiaj mam sporo pracy- zakomunikował mi Maciej. – Przez ostatnie trzy dni oglądałem filmy na Youtube, więc dzisiaj muszę skończyć to, co zaplanowałem.
– Stary, musisz zacząć priorytetyzować zadania- usłyszałem ekspercki głos Przemka.
– Nie ufam słowom, które mają więcej niż trzy sylaby- Maciek był nieugięty. – Poza tym, mam świetny system ustalania skali ważności- w poniedziałek zapisuję wszystko co mam do zrobienie na ten tydzień, a następnie patrzę się na tę kartkę, próbując wykreślić znajdujące się tam pozycje siłą woli. Najczęściej mi się udaje. W tym tygodniu została mi do zrobienia jedna rzecz- przygotować dokumentację procesową, bo odchodzę z firmy z końcem miesiąca. Ma zostać dla potomnych. Bardzo mi na tym zależy zdaję sobie sprawę, że w naszej firmie wszystko musi być poukładane.

Po tych słowach zapadło kilka sekund ciszy, a następnie obaj eksplodowali głośnym śmiechem.

Mi nie było do śmiechu, bo właśnie udawałem się na spotkanie z kadrą zarządzającą. Jako jedyny byłem punktualnie, każdy spóźniający się miał taką samą wymówkę.
– Przepraszam, szukałem miejsca parkingowego.
Czekaliśmy jeszcze na naszego szefa, który pojawił się czterdzieści minut po czasie.
– Bardzo was przepraszam, nie mogłem znaleźć miejsca parkingowego- zaczął.
– Nic się nie stało- skłamałem.- Najważniejsze, że ostatecznie zaparkowałeś.
– No właśnie nie, ale przewidziałem, że tak będzie. Żona ma urlop, więc ona jest w samochodzie i jeździ w kółko po pobliskim rondzie, będzie tak jeździć przez osiem godzin, do czasu aż skończę.
– Moja też tak robi- odezwał się ktoś z salki.
– I moja też!
– Ja nie mam żony- powiedział ktoś inny. –Ale zatrzymałem się na pasach. Na szczęście włączyłem światła awaryjne, więc wszystko jest ok.
– Panowie- szef przemówił. – Staję tutaj oto przed wami nagi i osłonięty niczym kostka u hipstera. Przyznaję się oto, że polegliśmy jako firma w walce z miejscami parkingowymi. Ostateczne rozwiązanie kwestii miejsc parkingowych jest konieczne. Mam plan. Wdrożenie go będzie kosztowało nas wiele wysiłku, być może spotkamy się z negatywną oceną naszych współpracowników, czy też potomnych. Wiele postronnych osób będzie cierpiało, ale jest to ryzyko, które jestem w stanie zaakceptować w moim rejestrze.

Od następnego tygodnia oglądaliśmy efekty planu. Każdy przedstawiciel kadry zarządzającej mógł cieszyć się swoim własnym miejscem parkingowym. Wystarczyło zatrudnić stażystów, którzy w niedzielę zajęli miejsca, wjeżdżając tam swoimi biednymi, studenckimi, czteroletnimi samochodami, pilnując tych miejsc dla naszych managerów. Rano, gdy pojawił się oczekiwany samochód przedstawiciela góry, student wyjeżdżał zwalniając przestrzeń, osiem godzin jeździł po rondzie, a po pracy wjeżdżał na świeżo zwolnione miejsce, czekając do rana.

Morał z tej historii jest taki, że tylko myślenie poza schematem doprowadzi Was do sukcesu.

A gdzie Ty parkujesz samochód? Boisz się smogu? Czy Twoja firma myśli schematycznie? Czytaj następny odcinek.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

One comment: On Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 56

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close