Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 6

Odcinek 6 – 50 Odcieni niebieskiego

 

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Minął kolejny dzień, a potem kolejny i jeszcze dwa dni. Po tych dwóch dniach minął jeszcze jeden, a następnie przyszedł weekend, który przeminął zdecydowanie zbyt szybko i oto znowu był poniedziałek, a ja żyłem i byłem wściekły. Terapeuta poradził mi, żebym próbował nazywać emocje, które aktualnie przeżywam, stąd trochę czasu mi zleciało na zastanawianiu się, czy to co czuję to złość, wściekłość, zdenerwowanie czy też wzburzenie. Zastanawiałem się tak długo, że zapomniałem o ważnym spotkaniu z Magdą. Zresztą było mi to całkiem na rękę, gdyż odkąd zgodziłem się na udział w projekcie, który miał polegać głównie na donoszeniu na współpracowników unikałem Magdy, Joanny, współpracowników i w ogóle wszystkich ludzi w pracy i nie tylko. Mój terapeuta twierdzi, że to moja naturalna skłonność do unikania konfrontacji, ja z kolei nazywam to strachem. Nie zawsze zgadzam się z moim terapeutą.

Była jeszcze jedna sprawa, która nie dawała mi spokoju- ciągłe kradzieże jedzenia. Myślałem, że coś nagra się na kamerę z laptopa, niestety kiedy następnego dnia pojawiłem się w pracy nie znalazłem żadnego nagranego filmu. Nie znalazłem nawet laptopa. Zabrałem się do całego śledztwa z innej strony, najważniejsza była dyskrecja. Siedziałem w kuchni przez kilka godzin przepytując każdą osobę, która otwiera lodówkę. Zadawałem standardowe pytania:

1. Czy kradniesz jedzenie?
2. Czy tobie ukradziono jedzenie?
3. Jeśli odpowiedź na pyt. 2 jest TAK to co ci zginęło?

Ku memu zaskoczeniu nikt nie odpowiedział pozytywnie na pierwsze pytanie, na drugie potwierdzająca odpowiedziało 78% ankietowanych, 22% w wulgarny sposób poinstruowało mnie abym czym prędzej oddalił się na bliżej nieokreśloną odległość. Na podstawie odpowiedzi na trzecie pytanie udało mi się zapisać preferencje kulinarne złodzieja, co powinno pomóc mi zawęzić krąg podejrzanych. Nikomu nie zginął ryż, makaron, ziemniaki i białe pieczywo, podejrzane zatem są wszystkie osoby, które są na diecie, czyli wszystkie kobiety. Ginęło również czerwone mięso, co oznacza, że złodziejem jest mężczyzna. Wieprzowina była bardzo popularna, więc złodziej nie jest żydem ani muzułmaninem. Beacie z księgowości zginął humus, więc złodziej może jednak pochodzić z bliskiego wschodu. W piątek Maćkowi z helpdesku ukradziono rybę, więc złodziej jest katolikiem, mi natomiast ktoś ukradł sałatkę grecką, więc złodziej może być Grekiem.

Udało mi się zatem stworzyć profil złodzieja- jest to ograniczający węglowodany mężczyzna, który może przyjmować społeczną rolę kobiety, jest greko-katolikiem, którego rodzina może pochodzić z bliskiego wschodu, chociaż nie musi. Teoretycznie mógł przejść na islam lub judaizm, jednak nie traktuje zbyt poważnie zasad swojej wiary, ostatecznie może być zwykłym Kowalskim, który lubi zbilansowaną i zróżnicowaną dietę. Zawsze to coś. Wystarczy przesłuchać każdego, a znajdę złodzieja.

Uradowany sukcesem swojego śledztwa poszedłem na spotkanie, które miałem prowadzić. Poproszono mnie, abym przygotował prezentację z nowego procesu usprawniania procesów. Nie różniło się to tak naprawdę niczym od starego procesu, musiałem natomiast zmniejszyć czcionkę, dzięki czemu z 370 slajdów zrobiło się 250, co jest policzalnym usprawnieniem procesu. Zmieniłem również kolory tabelek, dzięki czemu prezentacja wyglądała bardziej współcześnie. Sala konferencyjna nie byłaby salą konferencyjną, gdyby nie miała motywacyjnego napisu na ścianie, tym razem było to coś co do mnie trafiało całkowicie:

I think all the bad blood started when Geffen released a greatest hits package of my solo stuff.
Sammy Hagar

Po dwóch godzinach prezentacji wywiązała się żywa dyskusja, pierwsza odezwała się niejaka Zofia, która pracowała w zarządzaniu projektami.
– Nie podoba mi się ten nowy proces, stary był chyba bardziej przejrzysty.
– Zmiany są tak naprawdę minimalne…- odpowiedziałem spokojnie.
– No niby tak, ale jednak ten stary bardziej do mnie przemawiał, uważam, że w ten sposób daleko nie zajdziemy, powinniśmy wrócić do starego.
Nie wierzyłem własnym uszom. Reszta sali zaczęła przytakiwać Zofii, twierdząc, że zmiany, który zrobiłem są zbyt radykalne i nasi wewnętrzni klienci nie będą w stanie ich zrozumieć. Postanowiłem zaryzykować.
– A co konkretnie jest nie tak? Który aspekt procesu jest zły? – spytałem.
– Tak konkretnie to nie jestem w stanie odpowiedzieć bo nie słuchałam do końca- odparła Zofia.
– Jak to?
– Pracuje na stanowisku starszego specjalisty i mam spore doświadczenie, pracuję tutaj od dwóch lat i swoje wiem. Wystarczy, że zobaczę jedną rzecz, która się nie zgadza i wiem, że proces jest do niczego.
– Ok, a co to za rzecz?
– Ten odcień niebieskiego, który wykorzystałeś na drugim slajdzie, to nie jest odcień zatwierdzony przez nasz dział prawny.

Ja na kolana padłem…

Jakie RGB jest zatwierdzone przez dział prawny? Czy proces będzie bardziej przejrzysty? Jak potoczy się dalej śledztwo w sprawie kradzieży jedzenia? Dlaczego ktoś miałby ukraść humus? To i wiele więcej w kolejnym odcinku. Za tydzień nowe historie biurowe.

 biurowe histoprie 3

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close