Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 63

Odcinek 63- Młodzi sportowcy na start

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Kochani Koledzy,

Z największą przyjemnością chciałabym przypomnieć Wam wszystkim, że już za dwa tygodnie odbędzie się Drugi Firmowy Półmaraton. Podczas tego wielkiego wydarzenia, będziemy zbierać pieniądze na cele charytatywne. Tegoroczny cel jest szczególny- zebrane pieniądze przeznaczymy na zapłacenie kar związanych z nieścisłościami podatkowymi naszej firmy w latach 2011-2014.
Nie czekaj i zapisz się już dziś. Wpisowe tylko dziesięć złotych. Pokaż, że masz duszę sportowca i dołącz do nas w tej pięknej rywalizacji.

Wasza Ela,
Elżbieta „Ela” Turczyńska
Regionalny Dyrektor Firmy FinanzHut, Leader Strefy EMEA, Naczelnik FinanzHut Polska, Regionalny Opiekun Klienta VIP, Kierownik Centrum Doskonałości, Dyrektor Zarządzający spółki córki FinanzHut Kredit Polska sp. z o.o. Najwyższy Lokalny Punkt Eskalacyjny, Pierwsza Tego Imienia, Zrodzona z Nadgodzin.

P.S. Przypominam, że bieg odbywa się poza godzinami pracy i czas spędzony na maratonie nie wlicza się do nadgodzin, a wszelkie kontuzje lub wypadki nie mogą być raportowane jako wypadki w pracy lub w drodze do pracy.

Taka wiadomość mailowa przyszła z samego rana, co tylko spotęgowało ogólnego pierdolca pro sportowego, który w naszej firmie wybuchał każdej wiosny. Najczęściej trwał przez kilka dni, do pierwszych potężnych zakwasów, ale nawet ten krótki czas był wyjątkowo irytujący.

Sprawdzałem akurat swoją skrzynkę mailową, błyskawicznie odpisując na wiadomości, najczęściej używając zwrotów w stylu „Cześć, dziękuję, że piszesz do mnie, ale nie zajmuję się tymi sprawami” lub w tempie godnym Pendolino, przesyłałem wiadomość od Bożeny pisząc „Hej Bożena, czy możesz wesprzeć klienta?”. Dzięki takiej strategii, nigdy nie zostawiałem żadnej wiadomości bez odpowiedzi, a klienci i przełożony cenili mnie za mój profesjonalizm i szybkie rozwiązywanie problemów.

Z szybkością karabinu maszynowego klikałem przycisk „Wyślij”, gdy usłyszałem sapanie.
– Przemek, co się tak czaisz jak komornik na pralkę? – spytałem, gdyż sapanie Przemka rozpoznawał każdy.
– Chciałem spytać, czy idziesz ze mną pobiegać. Robię sobie chwilę przerwy w pracy, przygotowuję się do półmaratonu. Każdy mężczyzna powinien ukończyć maraton. A ja trzynaście lat temu jeden półmaraton skończyłem, gdy dodam nadchodzący, będą mógł pochwalić się całym maratonem.
– Dziękuję, ale wolę nie – odpowiedziałem szczerze patrząc na jego krótkie spodenki.
– W ogóle nie dbasz o zdrowie, kiedyś będziesz tego żałował – skarcił mnie Przemek i pobiegł na drugi koniec biura machając nibynóżkami.

Odpisałem błyskawicznie na kolejne kilka wiadomości i poszedłem do kuchni. Otaczająca mój świat wiosna sprawiła, że nabrałem ochoty na więcej aktywności na świeżym powietrzu, zaczepiłem więc siedzących przy stoliku współpracowników:
– Macie może ochotę na browara po pracy?
– Niestety, ale mam cross fit- odparł Maciek.
– Ja dzisiaj mam trening tajskiego boksu- poinformowała mnie Bożena.
– Ja planuję uprawiać seks- z rozbrajającą szczerością powiedział Marcin. – żona wyjechała z dziećmi na obóz sportowy, więc mam komputer dla siebie.
– Nie to nie, sam pójdę.

Kolejne godziny minęły mi na walce z ogarniającą mnie sennością i odpisywaniu na wiadomości bez tracenia czasu na ich czytanie. Wybiła godzina szesnasta, wszyscy poszli biegać, ćwiczyć, tańczyć zumbę bądź jeść dania przygotowane im przez dietetyków. Stwierdziłem, że większego pożytku ze mnie nie będzie, zatem udałem się do wyjścia.

Tuż przed winą zatrzymał mnie mój bezpośredni przełożony Karol. Miał na sobie obcisłe spodnie i koszulkę ze słoniem.
– Martwię się o ciebie- zaczął.
– Wspólnie z moją mamą, daje to dwie zmartwione osoby. O co chodzi? Studia skończyłem, pracę znalazłem, dziewczynę też znajdę, serio…
– Ja nie o tym- Szef brzmiał groźnie. – Doszły mnie słuchy, że nie angażujesz się w życie firmy. Wraz z nastaniem wiosny, nasza korporacja proponuje pracownikom szereg aktywności sportowych- bieganie, squasha, tajski boks, ja sam za chwilę idę na jogę. Wiesz, że w zdrowym ciele, zdrowy duch, a zdrowy duch to lepsze KPI? Dlaczego nie uprawiasz żadnego sportu?
– Bo nie lubię.
– To nie jest odpowiedź. Chciałbym widzieć większe zaangażowanie u ciebie. Już w przyszłym tygodniu. Masz znaleźć sport dla siebie, ale będziesz chodził ze mną na jogę. Porozciągamy się. To jak będzie?
– Mam chyba pomysł…- odparłem patrząc z obrzydzeniem na sylwetkę Karola.

Kilka dni później, napisałem szefowi SMSa, by włączył kanał sportowy. Mógł się zdziwić, gdy zobaczył mnie ze złotym medalem na szyi. Udzielałem właśnie wywiadu po zdobyciu mistrzostwa kraju.
– Gratuluję Panu! Nikomu nieznany pracownik korporacji został mistrzem tenisa stołowego. Jak to się stało?
– Nie byłoby tego, gdyby nie mój przełożony.
– Czy praca panu pomagała czy przeszkadzała?
– Pomagała. Myślę, że nie doszedłbym do takiej perfekcji, gdyby nie ćwiczenie refleksu.
– Jak pan ćwiczy refleks w pracy?
– Błyskawicznie odbijam wszystkie maile.

A czy Ty uprawiasz jakiś sport? Czytaj następny odcinek.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close