Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 69

Odcinek 69- Pamiętniki z Wakacji

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Przez większość życia zdawało mi się, że pierwszy września jest najpaskudniejszym z dni w roku zarówno kalendarzowym jak i liturgicznym. Wtedy właśnie, wygrzebać trzeba plecak, otworzyć go, wyrzucić stare kanapki, które zdążyły już ewoluować i wynaleźć socjalizm. Trzeba wymyć uszy i ruszyć do szkoły. A co w szkole, zapytacie? W szkole to co zawsze- dziewczyny, które chichoczą i szeptają sobie coś słodziutkimi głosikami, ilekroć przechodzą obok chłopcy. Wszyscy chłopcy, tylko nie ja. W szkole koledzy, którzy nie chcą wybrać mnie do drużyny na wuefie, chociaż całe wakacje ćwiczyłem drybling i strzały z dystansu. W szkole bzdury, które próbują wrzucić mi do głowy ludzie, którzy skończyli studia nauczycielskie. Zapomnieli dawno, że jedyna wiedza, która potrzebna jest człowiekowi to tylko to, żeby być miłym dla innych.

Cóż, teraz już nie myślę, że pierwszy września jest złym dniem. Odkąd zacząłem dorosłe życie i chodzę do pracy, każdy dzień jest jak pierwszy września. Każdego dnia rano kończą się wakacje, a zaczynają szkoła i wojna. W tym samym czasie.

Mijały godziny, a ja wgapiałem się w monitor w nadziei na to, że Korea Północna wystrzeli pocisk, który trafi w moje biuro. Przynajmniej coś by się działo. Modliłem się o cokolwiek. Chociaż mały alarm bombowy. Poważniejszy niż w zeszłym tygodniu.

Wtedy, gdy zadzwonił telefon z informacją, że w budynku podłożony jest ładunek wybuchowy, recepcjonista parsknął śmiechem. Dopiero po kilkunastu sekundach był w stanie coś powiedzieć:

-Panie, tu nawet dostawca pizzy nie zagląda, bo nie ma gdzie zaparkować, a pan mi wmawia, że przyjechał tu terrorysta i podłożył bombę? O tej porze? Przedzierał się przez całe miasto w korkach, tylko po to, żeby wysadzić biuro pełne specjalistów od obróbki danych w Excelu? Większości z nich zrobiłby przysługę. A skąd on niby miał pieniądze na tę bombę? Że od Sorosza? Z pięćset plus? Daj pan spokój i nie blokuj mi linii bo czekam na telefon z Radia Zet.

Nuda. Ostatnio zacząłem wprowadzać drobne zmiany w moim życiu. Tabela przestawna w Excelu, najczęściej była bezbarwna, a ja odważnie wprowadziłem do niej niebieskie elementy. Pielęgnuję w sobie ten pierwiastek szaleństwa. Zadzwonił wewnętrzny klient z zagranicy i pochwalił mnie. Powiedział, że raport w tym miesiącu był lepszy niż zwykle. Dziwne, liczby były takie same jak ostatnio, zapomniałem odświeżyć formuły. Wziąłem kubek i poszedłem dolać sobie kawy.

Dosiadłem się do Bożeny i Przemka.

– O czym rozmawiacie? – spytałem.
– Wspominam swój urlop. Było pięknie – odpowiedziała Bożena.
– Gdzie ty właściwie byłaś?
– Nad polskim morzem. Było drogo i cały czas padało, więc całość przesiedziałam w taniej smażalni ryb. Zakochałam się i były to najlepsze wakacje w życiu.

Pokazała mi telefon, na jego ekranie było zdjęcie chłopaka w poplamionym podkoszulku.

– To Seweryn. Poznałam go w smażalni, pomagał tam tacie. Stał przy patelni. Był jej mistrzem. Od razu wpadłam mu w oko. Pomimo sezonu ochronnego na dorsza usmażył mi jedną sztukę. Wpatrywaliśmy się sobie w oczy, to była prawdziwa namiętność. Obiecał, że będzie na mnie czekał za rok, w tej samej smażalni, przy tej samej patelni.
– Z tym samym olejem – dodałem.
– Ja nie bywam na urlopie – wtrącił Przemek. – To strata czasu. Kilkudniowe życie w kłamstwie i w otoczeniu ułudy lepszego życia. Bzdury.

Gdy tak rozmawialiśmy, do kuchni wkroczyła Aneta. Blada i z podkrążonymi oczami.

– Cześć Aneta – odezwałem się. – Co tam u ciebie?
– AAAAAAAAAAAAAA!! – wykrzyknęła. – Zostawcie mnie! Zostawcie! Nienawidzę was wszystkich!

Zaczęła rwać sobie włosy z głowy i wybiegła na korytarz.

– Widzicie – spokojnie powiedział Przemek. – Właśnie o tym mówię. Ona dzisiaj jest pierwszy dzień w pracy po dwóch tygodniach urlopu.

Czy Aneta dojdzie do siebie? Czy dorsz był mrożony? Jak udał się Twój urlop? Czy bomba była prawdziwa? Nie dowiesz się tego w następnym odcinku, ale przeczytaj go i tak, bo jest za darmo, a jak dają za darmo to bierz.

Poprzedni odcinek ukrył się tutaj

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close