Doskonałe Życie- Czyli Historie Biurowe Odc. 72

Odcinek 72- Dzikie Imprezy

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

W czasach młodości, gdy tliły się we mnie jeszcze resztki jakichkolwiek ambicji i marzeń, byłem swego rodzaju imprezową bestią. Nie było dla mnie różnicy, czy był to weekend, czy też środek tygodnia – jeśli trzeba było się bawić, to byłem prawdziwym przodownikiem. Od tego czasu wiele się zmieniło i dziś, przed wyjściem na jedno piwo, upewniam się, że w moim portfelu znajduje się zaktualizowana karta osób, które należy powiadomić w razie wypadku. Ciągle znajduje się tam tylko numer mojej mamy, ale zawsze to coś. Kiedyś przecież zdarzy się, że tego porannego bólu głowy po jednym piwie nie będę w stanie przetrwać.

Z takim paskudnym bólem przyszedłem do pracy i od razu skierowałem się do serca firmy i do miejsca, gdzie zaczynają się wszystkie biurowe przygody – do kuchni. Bożena i Przemek już tam siedzieli.

– To mówisz, że za ile? Za dziesięć tysięcy przeszła goła przez biuro? – wyrażała swoje zdziwienie Bożena. – Ja bym też tak zrobiła. Nawet za tysiąc złotych.
– Mam dla ciebie kontrpropozycję – wtrąciłem się. – Oddam ci całą premię, jeśli obiecasz, że nigdy się nie rozbierzesz publicznie.
– To było chamskie! – Bożena oburzyła się. – W pewnych kręgach jestem bardzo pożądaną kobietą!
– Wśród biologów.
– A poza tym, nie dostaniesz premii! – skwitowała Bożena.

Przemek wziął głęboki oddech i przemówił.

– Widzicie, wszystko to sprowadza się do pytania o wartości. I do tego, co zrobilibyście dla pieniędzy i kariery. Czy kariera przez łóżko to coś, co bylibyście w stanie rozważyć. Takie rzeczy dzieją się nie tylko w Hollywood, u nas też przecież się słyszy różne rzeczy. Pamiętacie historię tego gościa, który obiecywał awans w zamian za seks oralny? Wpadł, gdy okazało się, że to woźny, tylko chodził w garniturze.
– Pamiętam, to w ogóle był dziwny czas w firmie, Maciek został moim przełożonym… hmm…
– No tak, zawsze był pracowity, ale ja nie o tym – kontynuował Przemek. – Czy zgodzilibyście się na karierę przez łóżko?
– Tak jak mówiłeś, to jest kwestia wartości wyniesionych z domu rodzinnego – odparłem. – Jak to mawiał mój tatuś – zależy z kim i za ile.
– Mądre słowa, kim był twój tatuś? – spytała Bożena.
– Politykiem na szczeblu lokalnym – odpowiedziałem. – Nic, musze już iść, przyszedł do nas nowy pracownik i mam go oprowadzić. Wieczór aktualny?
– Tak tak. Impreza u mnie, możesz zabrać nowego – zakomunikował Przemek.

Nowy czekał na mnie na recepcji. Od razu dostrzegłem w nim cechę, za którą go znienawidziłem. Był młody. Nawet bardzo młody, świeżo po studiach.

Przywitałem się.

– Siema. Myślałem, że przyjdzie po mnie jakaś dupeczka. Kolega opowiadał, że w tych firmach to same laseczki pracują.

Młodzieniec bez wątpienia wiedział, jak skracać dystans.

– Cóż, przykro mi, że jesteś kolejną osobą, którą rozczarowałem. Dam ci numer do mojej matki, szybko się dogadacie.
– Spoko, pewnie zaraz coś się znajdzie. I serio tutaj takie dzikie imprezy się dzieją? – młodzieniec pałał entuzjazmem do pracy.
– Jakie dzikie imprezy?
– No słyszy się o tych imprezach w korpo, tylko dziewczynki, kokaina i kasa. To jest mój świat – wielka finansjera. Oglądałem Wilka z Wall Streat, wiem co mówię.

Młodzi ludzie znani są z tego, że postrzegają świat w sposób pełen romantycznych ideałów i rolą starszych jest sprowadzać ich na ziemie. Ja nie miałem ochoty tego robić, zwłaszcza, że dowiedziałem się, że młody zarabia dwa razy więcej ode mnie. Tak zmienił się rynek.

– Trafiłeś w doskonałe miejsce – powiedziałem. – Kokainy u nas tyle, że odgania ją pług śnieżny, a dziewczyny są łatwiejsze niż kolokwia w PWSZ. Jakby co, to wieczorem jest impreza u Przemka.
– I o to chodzi ziomeczku! Wpadam na pewno, dawaj adres.

Wieczorem stałem pod klatką budynku z wielkiej płyty, gdzie mieszkał Przemek. Jego M1 byłoby całkiem przestronne, gdyby nie zawalił go całego egzemplarzami Men’s Health. Nigdy tego nie czytał, ale patrzył na okładki i wyobrażał sobie, że to on. Wizualizacja celu.

Czekałem na Młodego, miałem wejść razem z nim, aby go przedstawić. Po kilku minutach zjawił się cały podekscytowany.

– Pierwszy dzień roboty i od razu impreza! To jest to.
– Prawdziwy z ciebie szczęściarz – odpowiedziałem.
– A dziewczyny jakie są? Chętne?
– Na wszystko! Od razu przedstawię cię takiej jednej.

Wjechaliśmy windą na czwarte piętro. Zbliżyliśmy się do drzwi mieszkania Przemka. Słychać było hałasy.

– I to jest to! Balety – Młody był zachwycony.

Złapałem za klamkę i pchnąłem drzwi. Mieszkanie było zadymione od przypalonego popcornu. Przy stole siedzieli Przemek i Bożena.
Przemek krzyczał:

– Nie gramy tak! Gramy na pełne zasady a ja jestem mistrzem gry! Teraz miała być moja kolej!
– Cześć! – zawołałem. – Bożena, to jest nasz nowy kolega, chciałby cię poznać.

Czy Bożena przyjmie Młodego do swojego serca? Czy w Twoim korpo odbywają się dzikie imprezy? Czytaj następny odcinek.

Tutaj znajdziesz losowy inny odcinek.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close