Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 8

Odcinek 8 – Szata zdobi człowieka

Historie biurowe toczą się w polskim oddziale międzynarodowej firmy. Oddział ten jest nazywany Centrum Doskonałości, tak więc wszystko w nim musi być doskonałe.

Historie biurowe nie są prawdziwe, chociaż może wydawać się inaczej. Takie miejsca oczywiście nie istnieją.

Czas jest niczym krew miesięczna- leci nieustannie i na nic nasze wysiłki, nie da się go zatrzymać, jedyne co można, to się dostosować. Zatem, gdy przychodzi lato, dostosowujemy się odpowiednio przewiewnym i skromnym strojem. Niestety, ku ogromnemu ubolewaniu estetów, robią tak również osoby, które absolutnie robić tego nie powinny, pod żadnym, ale to żadnym pozorem. Czy nam się to podoba czy nie, nie żyjemy we Francji i tutaj każdy może ubierać się jak chce i opalać w czym jego dusza zapragnie. Zawsze i wszędzie. Tylko nie w pracy.

Któryś już dzień z rzędu trwały upały, które sprawiały, że klimatyzowane biurowe pomieszczenie wydawało się być jakoby ziemia obiecana do której zmierzamy poprzez palące w stopy chodniki i parujący asfalt. Przychodziłem do pracy wcześniej niż zwykle, aby zdążyć przed słońcem i zostawałem w pracy do czasu, gdy zagrożenie udarem minęło. Oczywiście w żaden sposób nie wpłynęło to na jakość mojej pracy, fakt, że spędzam w biurze więcej czasu, nie musi wszak oznaczać, że zrobię więcej. Najlepsze nadgodziny robi się wtedy, kiedy nie ma absolutnie nic do roboty, to jedna z zasad, których się tutaj nauczyłem, kiedyś wszystkie je spiszę, wydam i zostanę majętnym człowiekiem.

Rozsiadłszy się na swoim wyjątkowo dzisiaj niewygodnym krześle biurowym, począłem zapoznawać się z przychodzącymi mailami. Krzesło nie dawało mi spokoju, jakiś współpracownik musiał je pożyczyć, podczas gdy mnie nie było w pracy i pozmieniać ustawienia oparcia, wysokości, nachylenia, miękkości, wysokości podłokietników, stopnia miękkości tychże, rozstaw osi kółek i pozostałe czterdzieści trzy parametry, które krzesło biurowe posiada. Człek, który uczynił mi tą wielką przykrość, ani chybi być musi egoistycznym skurwysynem. Jako, iż nie ogarnąłem jeszcze w pełni procesu zmiany wszystkich tych ustawień, postanowiłem zamienić swoje krzesło z krzesłem z sąsiedniego, wolnego jeszcze stanowiska. Gdy tylko emocje moje opadły, wróciłem do czytania maili. Od razu w oczy rzuciła mi się wiadomość opatrzona wykrzyknikiem i wysłana przez dyrektora naszego centrum.

URGENT! DRESS CODE POLICY!
Przypominamy, że w związku z jutrzejszą wizytą gości z nowojorskiej centrali, w pracy obowiązuje strój biznesowy. Zdaję sobie sprawę, że upalna temperatura sprzyja odsłanianiu ciała, jednak kategorycznie zabrania się odsłaniania łydek, kostek, dekoltów i pleców. Niedopuszczalny również jest strój sportowy, T-shirty, czapki i kolczyki. Pod linkiem znajdziecie kilka zdjęć, które przedstawiają obowiązujący u nas strój Business Casual.
Na koniec zostawiam Was z tym wielkim zdaniem

“Remember to always be yourself. Unless you suck.”
Joss Whedon

Pozdrawiam,
Ryszard

Tradycyjnie zapomniałem o istnieniu maila w pół sekundy po skończeniu lektury. Miałem tego dnia zupełnie inne rzeczy na głowie- chyba wpadłem na trop złodzieja jedzenia. Wspólnie z zespołem projektowym udało nam się ustawić warty przy lodówce, osoba stojąca na straży miała wpisywać do specjalnego arkusza w Excelu raport co dziesięć minut, mysz nie mogła się prześlizgnąć. Dzięki temu, gdy Bożenie ukradziono pierś z kurczaka, mogłem wykreślić mysz z kręgu podejrzanych. Sprawdzałem właśnie raport z całego ostatniego tygodnia, kto wchodził do kuchni, kto wychodził, kto co jadł, ile to miało kalorii i jaki indeks glikemiczny, gdy zadzwonił do mnie telefon, po podniesieniu słuchawki usłyszałem:
– Jesteś już gotów. Spotkaj się z nami jutro o dziesiątej w toalecie męskiej na czwartym piętrze, pierwsza kabina z lewej. Hasło „Apetyt”. Dowiesz się wszystkiego.

Z jednej strony ucieszyłem się z kontaktu z informatorem, z drugiej strony, gdy ostatnio ktoś zostawił mi podobną wiadomość, spotkała mnie ogromna przykrość, do której nie chcę wracać. Mimo to, postanowiłem spróbować.

Idąc do pracy dnia następnego, ujrzałem kolejkę przed drzwiami. Okazało się, że strój każdego z pracowników jest dokładnie sprawdzany przez profesjonalną ekipę. Czekałem cierpliwie na swoją kolej, gdy ta nadeszła, stanąłem przed obliczem elegancko ubranego na niebiesko kontrolera.
– Hola hola, Kochaniutki! Nie tak szybko! Nie z tym strojem! – przemówił nienaturalnie wysokim głosem, specjalnie akcentując słowo „kochaniutki”.
– O co chodzi? Wszystko jest ok.
– OoooKeeej? Może twoim zdaniem jest OoooKeeej, może twoje wyczucie stylu, to samo wyczucie stylu, które rano podpowiedziało ci, żeby ubrać brązowe buty do czarnej torby, może właśnie ono do ciebie mówi, „Heeej, wszystko jest OoooKeeej!”, ale wiesz co? Mylisz się, a wiesz czemu?
– Czemu?
– Bo to wyczucie stylu nie mówi, że jest OoooKeeej! Ono woła o pomoc! Wysyła sygnał SOS do świata, a wiesz co ten sygnał mówi?
– SOS?
– Pudło, mój drogi! Mówi- nie potrafię dobrać kolorów, nie wiem jak się uczesać i noszę brązowe buty ze sztucznej skóry.
– Ale styl nie ma nic do rzeczy, mój strój jest regulaminowy- zirytowałem się.
– NIE MA NIC DO RZECZY? Otóż mój drogi, ma wszystko! Właśnie dlatego nie mogę cię wpuścić! Lecisz do domu Kochaniutki i się przebierasz. Lekcja stylu też ci się przyda.
– Nie rozumiem…
– Właśnie za to zostaniesz ukarany Złociutki. Co masz na sobie? Marynarkę, prawda, a jak ta marynarka wygląda? Dotknijmy no, no tak, sztruks, dwa guziki, duża krata, masz do tego spodnie do kompletu?
– Nie mam…
– A wiesz czemu nie masz Kochaniutki? Bo to jest marynarka SPORTOWA. Czyli ja wpisuję do bloczku, jako przyczynę „Strój sportowy”, a ty lecisz się przebrać do domciu. I więcej ze mną nie zadzieraj.

Kolejny raz padłem na kolana. Wiedziałem też, że nie zdążę do dziesiątej na umówione spotkanie.

Kto czekał w toalecie? I co ważniejsze, jakie miał zamiary? Czym marynarka sportowa różni się od garniturowej? Dlaczego nie było ani słowa o procesie? Kiedy akcja ruszy do przodu? Czytaj już za tydzień.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj. 

biurowe histoprie 7

Jestem, który nie jestem tak do końca.

2 comments: On Doskonałe Życie- czyli historie biurowe odc. 8

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close