Jestem głupi, lol

Obserwując festiwal bzdur, półprawd, banialuków i manipulacji, zacząłem zastanawiać się nad istotą otaczającej nas wszystkich głupoty. Ja jestem głupi, nie będę tego ukrywał, ale przynajmniej się tego wstydzę. Dla wielu to chyba powód do dumy.

„Cały jestem zbudowany z ran” – tak pisał przed laty Edward Stachura. Pamiętam to z czasów, gdy naiwnie wydawało mi się, że cytowanie poezji zapewni mi lesze miejsce w świecie.

Dzisiaj mogę nieco przerobić te słowa i powiedzieć, że cały jestem zbudowany z kompleksów. Z biegiem czasu nauczyłem się ignorować te związane moim wzrostem, brakiem włosów, twarzą i wagą. Nie mam wpływu na większość z tych rzeczy, więc przepracowałem swoje problemy poprzez nabijanie się z własnego wyglądu. Dojrzałe podejście. Zawsze jednak będę zakompleksiony na punkcie swojego intelektu. Nie skończyłem najlepszego z uniwersytetów, nie byłem prymusem nai stypendystą. Wiecznie czuję, że brakuje mi wiedzy, brakuje mi kompetencji by wypowiadać się na wiele tematów. Starannie ukrywam luki w edukacji pod maską gadatliwego wesołka. Mając w świadomości swoje braki i wstyd z tym powiązany, muszę wyrazić swoje ogromne zdziwienie tym, co obserwuję ostatnio w świecie wirtualnym i rzeczywistym. Chodzi o festiwal głupoty i powiązanej z tym specyficznej dumy.

Gdy ja boję się wypowiedzieć jakiekolwiek słowo i pogląd, aby nie być posądzony o totalną niekompetencję, obserwuję, że w koło ludzie plotą piramidalne bzdury, a następnie bronią tychże bzdur, jakby od nich zależała przyszłość ich rodu.

Magia internetu – powiecie. „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” – podobno słowa te wypowiedział Stanisław Lem. Ciekawostka jest taka, że w stu procentach nie wiadomo, kiedy i czy Lem wypowiedział te słowa. Ale to nie jest istotne, prawda?

Każdy z nas w kieszeni nosi urządzenie dające dostęp do prawie całej wiedzy, którą posiadła ludzkość. Urządzenie w kilka minut pozwala na zweryfikowanie niemalże każdej bzdury wypowiedzianej przez polityków albo udostępnionej w mediach społecznościowych. Czy ktokolwiek z nas to robi? Wykorzystujemy te urządzenia do oglądania pornografii, wysyłania zdjęć kotów i kłótnie z obcymi ludźmi. Ostatecznie robimy zdjęcia jedzenia, fotki samych siebie w bieliźnie albo jedzenia w bieliźnie.

Dwadzieścia jeden procent Polaków w przedziale wiekowym 25 do 64 miało wyższe wykształcenie w roku 2015 (dane z raportu OECD „Education at a Glance 2016„). Co piąty człowiek skończył studia. Jeśli dobrze pamiętam, to, aby skończyć studia, trzeba było napisać pracę, a aby napisać pracę, należało wyszukiwać i analizować źródła, bądź prowadzić badania. Obserwując świat mam wrażenie, że znakomita większość z tych wykształconych ludzi, dyplom kupiła na bazarze albo skończyła Wyższą Szkołę Robienia Hałasu.

Jak inaczej wyjaśnić tsunami bzdur, które zalewa świat, nie tylko w społecznościowych mediach, ale i w telewizji, prasie, czy coraz rzadszych rozmowach w cztery oczy? Pamiętam jeszcze czasy, gdy osoba, która twierdziła, że Ziemia jest płaska i pomimo bibliotek, twierdzeń, portali i badań naukowych, obstawała przy swoim, zepchnięta była na zasłużone miejsce na marginesie społecznym, gdzie dokonywała swojego żywota jako zdeklarowany kretyn. Dziś tacy ludzie tworzą grupy, fora i wymieniają się swoimi badaniami, robionymi najczęściej na YouTube. Kiedyś z czystej ciekawości przystąpiłem do takiej grupy i niemal zdarłem sobie oczy ze zdziwienia, po wpisie jednego z adminów, który pochwalał brak formalnej edukacji. Jego zdaniem, tylko brak wykształcenia pozwalał na zachowanie czystego i wolnego od indoktrynacji umysłu, który jest w stanie pojąć ich innowacyjne teorie. W pewnym sensie się z nim zgadzam i w pewien sposób, właśnie ten wpis otworzył mi oczy.

Nie wierzymy w autorytety. Jak łatwo dzisiaj powiedzieć, że nie będę szczepił swoich dzieci, ponieważ szczepionki posiadają rtęć i moje dziecko dostanie autyzmu. Na kontrargumenty mówiące o badaniach, najczęściej usłyszymy, że za tym wszystkim stoją wielkie koncerny farmaceutyczne i opłacani przez nich lekarze. Przecież to właśnie te koncerny sponsorują badania. Nie wierzymy koncernom, ale wierzymy Jerzemu Ziębie. Ciekawe, że często ci sami ludzie, którzy wierzą w spiski farmaceutów, środowisk naukowych, lekarzy i korporacji, którzy do spółki tworzą nowe, autystyczne społeczeństwo, uważają teorie Antoniego Macierewicza za dzieło schizofrenika. Przecież te teorie powinny mieć więcej sensu – szczepionki, w odróżnieniu od wraku tupolewa, ktoś badał, więc dlaczego odrzucamy teorię o strzałach i bombie termobarowej? Brak wraku, nikt go nie widział, ciągłe manipulacje, tajemnicze zaginięcia, reputacja Putina. Przecież to powinno być prawdziwe pole do popisu dla wszystkich wielbicieli spisków o międzynarodowym zasięgu. Czyżby nie przekonały nas eksperymenty na parówkach, a przekonują nas niesprawdzone filmy na YouTube? Zdaję sobie sprawę, że koncerny farmaceutyczne nie są organizacjami charytatywnymi i że na koniec roku liczy się dla nich dodatni bilans w arkuszu kalkulacyjnym. Tylko czy całkowite odrzucanie medycyny akademickiej jest rozsądnym ruchem? I przede wszystkim – kto na tym zarabia? Nie żebym wietrzył spisek.

Autorytety. W zależności od badań, Polacy wskazują jako główny autorytet publiczny Jerzego Owsiaka bądź Jana Pawła II. W zależności od tego kto pyta, na listach pojawią się jeszcze Donald Tusk, Andrzej Duda, Jarosław Kaczyński, Władysław Bartoszewski czy, mój ulubiony w tym zestawieniu, Kardynał Stanisław Dziwisz. Brakuje tutaj naukowców, artystów czy ludzi, którzy w świecie zasłynęli jakimiś wybitnymi osiągnięciami. Pójdę o krok dalej i stwierdzę, że większość osób nie rozumie słowa autorytet.  Chętnie porozmawiałbym z kimś, kto za swój autorytet uważa Stanisława Dziwisza. Dajcie znać, jeśli znacie taką osobę.

Oczywiście autorytetami dla młodzieży są gwiazdy internetu. Młodzi ludzie chcą być jak youtuberzy, influencerzy i posiadać markę. Posiadanie marki jest istotniejsze niż posiadanie wiedzy lub kompetencji. A wszystko po to, aby posiadając markę móc współpracować z większymi markami przy kampaniach reklamowych. Pewna teoria głosi, że gdy ludzkość upadnie w wyniki wojny nuklearnej, na świecie zostaną tylko karaluchy i ulotki reklamowe.

Reklama zastąpiła pracę, a fakty zostały wyparte przez emocje. Prawdziwą wiadomością jest ta, która ma więcej kliknięć i udostępnień. Taka wiadomość generuje więcej pieniędzy z reklam, więc są to naczynia połączone. A my? Posiadając tylko szczątkowe informacje, siejemy gównoburzę i obrażamy wszystkich wkoło, bo wiadomość dzisiaj nie musi być prawdziwa, musi być udostępniona dalej. Myślę, że właśnie tutaj dochodzę do sedna sprawy: nikt nie przejmuje się wypowiadanymi i pisanymi głupotami, bo nie jest istotne co się mówi, tylko jaki zasięg będzie miał tekst.

Dziś nikt nie dziwi się, gdy ludzie popisują się niekompetencją. Z uśmiechem powiedzą „lol, nie wiedziałem” na pytanie z zakresu wiedzy ze szkoły podstawowej. Będą lajki, więc to jest ważne.  Nikogo nie dziwi polityk kłamiący w paskudny sposób, bo przecież druga strona, która krzyczy, że ten polityk kłamie, sama była wiele razy przyłapana na kłamstwie. Ważne, żeby gadali. Gadające głowy w telewizji czy publicyści w mediach, wypowiadają swoje opinie, tłumacząc nam świat i chcąc sprzedać nam swój punkt widzenia. Tylko dlaczego, gdy na podłodze jest gówno, jedna strona powie, że to wcale nie gówno, a tamci przez osiem lat kradli, a druga strona powie, że może to i gówno, ale skandalem jest to, co teraz robi się z konstytucją. A gówno dalej leży, gdzie leżało.

I obserwujemy to wszystko, a potem zastanawiamy się, dlaczego ludzie zaczynają wierzyć siewcom bzdur, którzy dumnie pozycjonują się poza systemem. Mówią językiem jaki sami stworzyliśmy i sami wypromowaliśmy. W pogoni za klikiem i lajkiem daliśmy narzędzia wszelkiej maści szarlatanom i populistom. Oburzamy się wypowiedziami Krystyny Pawłowicz, ale ciągle udostępniamy je dalej i utrzymujemy ja przy życiu, zamiast spuścić je do kanału, gdzie ich miejsce. Nigel Farage? Donald Trump? Jerzy Zięba? Sami wpychamy ludzi w ich ramiona. Ale najważniejsze, że możemy potem pośmiać się z ich wyborów i dać wszystkim wkoło do zrozumienia, jaką to mamy przewagę intelektualną.

Tutaj przeczytasz o biegunce.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close