Kacperek- Kryminał Noir

Kacperek- czarny kryminał.

Mój stary zwykł mawiać, że najlepszym rozwiązaniem na problemy jest zanurzyć się po uszy w robocie. Jako pracownik destylarni wiedział co mówi- praca była jego prawdziwą pasją, czasami nie wracał do domu tygodniami. Mówił, że mają specjalny projekt nad którym musi dłużej posiedzieć. Często też zabierał pracę do domu, ale o tym innym razem. Teraz o mnie. Ja miałem problemy, a jako, że lepiej radziłem sobie z problemami innych osób, niż swoimi, postanowiłem skorzystać z rady ojca i byłem gotowy wziąć kolejną sprawę. Sprawę, która okazała się być jedną z najdziwniejszych w mojej dotychczasowej karierze.

Siedziałem jak zwykle w swoim biurze i paląc papierosa wgapiałem się w tabliczkę z napisem Filip Em – prywatny detektyw. Ta tabliczka i kilka wizytówek, które wczoraj powkładałem za wycieraczki na parkingu pod Tesco to moja jedyna reklama. Wkładanie kartek za wycieraczkę to zachowanie prostackie, wiem o tym. Z tej metody korzystają najgorsze mendy, reklamując najbardziej niepotrzebne rzeczy. Sam pod Tesco spotkałem młodego chłopaka, który wkładał ulotki reklamujące całodobową imprezę na barce, jedną nawet mi podarował. Syf. Bez wątpienia muszę zainwestować w jakiś lepszy marketing. Może chociaż fanpage na Facebooku? – takie przemyślenia chodziły po mojej głowie, kiedy nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, do środka wtoczył się mężczyzna. Wtoczył jest słowem kluczowym. Facet był duży jak drzewo, brzydki jak kiosk ruchu i łysy jak Józef Oleksy (za życia). Ubrany był w ciasną koszulkę, zbyt ciasną jak na jego nienaturalną masę mięśniową, szare dresowe spodnie i mokasyny. Razem z nim do pomieszczenia dostał się odór trawionego właśnie alkoholu, co pięknie ozdabiało mojego nowego klienta. Wskazałem ręką na krzesło, dając tym samym znak, aby spoczął. Gdy to uczynił, powiedział nieśmiało:

– Dzień dobry… Pan jest dedektywem, prawda?

– Filip Em- przedstawiłem się. – Uprzedzając pana pytanie, Em to moje prawdziwe nazwisko, nic na to nie poradzę.

Facet nie sprawiał wrażenie zdziwionego.

– Nazwiska to głupia sprawa- pociągnął temat.- Ja nazywam się Przemek Dziobak, zawsze mi dokuczano z tego powodu, rozumiem pana.

– W jakiej sprawie pan przychodzi, panie Dziobak?- postanowiłem przejść do sedna.

– Chodzi o Kacperka.

– Kacperka? – zapytałem.

– Kacperka- potwierdził.

– Co z nim?

– No właśnie nic.

– Jak nic?

– Nie ma go.

– Aha. A powinien być?

– Zawsze był.

– To rzeczywiście dziwne. Rozumiem, że zaginął?

– Dokładnie tak, dobrze, że do pana trafiłem, pan się od razu domyślił, że coś nie tak- Przemek Dziobak wydawał się być zadowolony.

Wyjąłem notes i ołówek z biurka i rozpocząłem zbieranie informacji. W dzisiejszych czasach detektywi korzystają z komputerów, smartfonów i innych cudów techniki. Ja zostałem przy ołówku i notesie, niektórzy nazywają mnie staromodnym, ja wole określenie oszczędny. Ołówki biorę z Ikei, są za darmo, a notesy przynosi mi kuzynka, pracuje w jakiejś korporacji, podobno maja tego cały pokój. Otworzyłem notes i zacząłem przesłuchanie.

– Kiedy ostatni raz widział pan Kacperka?

– Wczoraj wieczorem w dyskotece. Poszliśmy z ekipą się pobawić, tańczyliśmy sobie w kółeczku.

– W czym, przepraszam?

– W kółeczku. Było nas pięciu, ja, Kacperek, Krzyś, Michaś i Kubuś. Stanęliśmy sobie w kółeczku i bujaliśmy się do bitu, chcieliśmy się pobawić po siłowni.

– I co dalej? – pytając, udawałem, że notuję, a tak naprawdę rysowałem penisy, takie przyzwyczajenie z czasów szkolnych.

– Potem- ciągnął Przemek Dziobak.- Podszedł do nas jakiś facet, zaczął bujać się z nami, to zwróciliśmy mu uwagę, żeby sobie poszedł, bo my tańczymy tutaj w kółeczku. Kacperek się strasznie zdenerwował.

– Pobili się? – zapytałem.

– Jak pobili? No co pan? Pobić? W klubie? – Oburzył się Dziobak.- Kacperek zdenerwował się i wyszedł. Krzyś jeszcze za nim poszedł, próbował przekonać, żeby wrócił i dalej się bawił ale już go nie dogonił.

– Rozumiem. Zdaje sobie pan sprawę, że to dość wcześnie, żeby go szukać, minęło zaledwie kilka godzin.

Dziobak wstał i uderzył pięścią w stół, zamarłem z przerażenia.

– Coś się stało! Jestem pewien! Byliśmy dzisiaj umówieni na siłownię, mieliśmy robić nogi, a Kacperek nie przyszedł. On nigdy nie opuszcza dnia nóg, to święta zasada. Nie odbierał telefonu, byłem u niego w domu, jego mama powiedziała, że nie wrócił do domu. Musi pan go odnaleźć!

– Dobrze, odnajdę. Na początek dwie rzeczy- biorę sto złotych dziennie plus zwrot kosztów. Czy ma pan zdjęcie Kacperka?

Dziobak wyjął fotkę, która przedstawiała dwumetrowego gościa pozbawionego karku. Wyglądał jakby nigdy nie opuścił dnia ćwiczeń, dodatkowo cała jego twarz pokryta była pryszczami. Taki facet nie może się zgubić- pomyślałem.

– Dobrze, panie Dziobak, co to był za klub? – przystąpiłem do akcji.

Godzinę później stałem przed drzwiami klubu „Angel” i prowadziłem spór z osobą dbającą o porządek w lokalu.

– Dziesięć złotych za wstęp? To chyba żart jakiś. Dziesięć złotych za to żeby siedzieć w tłoku, wdychać smród potu, słuchać gównianej muzyki i pić kiepskie piwo? Nie zapłacę.

– Jak ci się nie podoba to wypad! – poinformował mnie bramkarz, wyglądający jak kolega z siłowni Przemka i Kacperka. To była moja szansa, postanowiłem uderzyć z innej strony i pokazałem mu zdjęcie zaginionego.

– To Kacperek, znam go! – uradował się.

– Widziałeś go tu wczoraj?

– Tak, był tutaj z paczką, zawsze jest w piątek po siłowni. Tańczą sobie w kółeczku i luzują się.

– Widziałeś jak wychodził?

– Tak, był jakiś zdenerwowany, nie chciał nawet przybić żołwika.

– Pamiętasz w którym kierunku poszedł?

– Poszedł do „Vanessy”, klubu obok.

Podziękowałem mu grzecznie i poszedłem do sąsiedniego klubu. Nauczony doświadczeniem zmieniłem taktykę. Widząc kolejnego rozrośniętego ochroniarza pokazałem mu swoją legitymację i powiedziałem, że muszę zobaczyć zapis z monitoringu.

– Dobre, dobre- roześmiał się. – I ja mam w to uwierzyć? Panie, nie wiesz pan nawet jakie rzeczy ludzie wymyślają, żeby nie płacić dychy wstępu. Won mi z lokalu! Stanie pan sobie tam z tymi cwaniakami- pokazał mi palcem na dwóch pracowników pogotowia. – Wymyślają jakieś ściemy, że laska w lokalu dostała jakiejś elipsesji, czy czegoś, nie ma nawet takiej choroby, a jak jest, to na pewno nie można się tym zarazić u nas. Tutaj wpuszczamy tylko eleganckich i kulturalnych ludzi.

Chciałem zaoszczędzić na czasie, więc pokazałem mu zdjęcie Kacperka.

– Znasz go?

– O kurwa, Kacperek, co u niego? Był tu wczoraj.

– Zauważyłeś coś podejrzanego?

– To, że przyszedł do nas! Zawsze chodzi do „Angel”, tańczą tam sobie z ekipą w kółeczku, ale wczoraj pojawił się tutaj jakiś smutny.

– Widziałeś jak wychodził?

Zaprzeczył.

– Mogę zobaczyć zapis monitoringu?

Bramkarz wziął mnie na stronę i powiedział po cichu:

– Ten monitoring to ściema, kamery nie działają. To atrapy, żeby straszyć barmanki, dupcie boją się kraść kasę jak widzą kamerę.

– Rozumiem, że nie rejestrujecie w żaden inny sposób tego co się dzieje?

– Kelnerzy nagrywają, ale niestety tylko polityków, a Kacperek raczej kariery w parlamencie nie zrobi, sam pan rozumiesz.

– Jasna sprawa, a jest jeszcze ktoś z kim mogę pogadać?

– Żaneta!- wykrzyknął, jakby odnalazł swoją drugą komórkę mózgową.- Żaneta stała wczoraj za barem, ona zna Kacperka, niech sobie pan zanotuje jej numer.

Zapisałem numer i podziękowałem za pomoc.

– Dla przyjaciół Kacperka wszystko – powiedział i pożegnał się.

Musiałem gdzieś usiąść i zadzwonić. Dwadzieścia minut zajęło mi znalezienie lokalu do którego można wejść za darmo. Rozsiadłem się, wziąłem telefon i zadzwoniłem pod numer Żanety.

– Hejka! – Odezwał się kobiecy głos po drugiej stronie.

– Czy rozmawiam z Żanetą? – zapytałem.

– No jasne, co tam? Skąd masz numer? Zresztą nieważne, dzisiaj nie mogę, mam nocną zmianę w klubie, ale jutro jest ok. Wyjazdy tylko do hoteli, sto sześćdziesiąt za godzinę..

– Ja nie w tej sprawie…- pomyślałem przez chwilę.- Znaczy… nie tylko w tej sprawie, może być hotel jutro, ale dzisiaj mam inne pytanie…

Skończyłem rozmowę i zanotowałem wszystko czego się dowiedziałem. Kacperek przyszedł do klubu wczoraj około 23:20, był cały roztrzęsiony. Podszedł do baru i zamówił wódkę z Red Bullem, wypił drinka bardzo szybko, a następnie zaczął zaczepiać ludzi na parkiecie. Żaneta poznawszy go, chciała mu pomóc, podeszła do niego i zapytała o co chodzi. Kacperek zachęcał ludzi, aby zatańczyli sobie z nim w kółeczku. Nikt nie chciał. Zdenerwowany Kacperek zaczął szaleć, krzyczeć, wymachiwać rękami na oślep i bić losowo przechodzące osoby. Żaneta pod pretekstem obietnicy wykonania innych czynności seksualnych zaprowadziła Kacperka na zaplecze. Po około sześciu minutach, już spokojnego, wypuściła tylnym wyjściem.

Przeczuwałem, że jestem blisko, musiałem go znaleźć. Musiałem również zarezerwować pokój hotelowy na następny dzień, co wydawało mi się łatwiejsze, zrobiłem to niezwłocznie. Zadowolony z wykonanego zadania, byłem gotów aby rozwiązać sprawę. Dwie najważniejsze kwestie- zidentyfikować osoby trzecie i poznać dobrze zwyczaje zaginionego. Wszystko wskazywało na to, że udział osób trzecich należy wykluczyć. Kim jest Kacperek? Kacperek to młody człowiek, obdarzony solidną masą mięśniową i dużą dawką energii. Czego najbardziej chce? Wychodzi na to, że tańczyć w kółeczku. Wiedziałem, już gdzie może być.

Pół godziny później stanąłem na brzegu rzeki, w ręku trzymałem ulotkę, którą dostałem pod Tesco, przeczytałem ją:

Impreza dla najbardziej wytrwałych! 24 godziny baletów!

Popatrzyłem za zacumowaną barkę, przyjrzałem się dokładniej i zobaczyłem grupkę osób, które ustawiły się w taki sposób, że tworzyły okrąg. Jedną z tych osób rozpoznałem. Kacperek wydawał się być spełniony. Roześmiałem się i zapaliłem papierosa. Będąc gdzieś w połowie, wyjąłem scyzoryk i odciąłem linę cumowniczą barki. Zaciągnąłem się mocno, wyrzuciłem niedopałek i poszedłem do domu. Po kilku krokach odwróciłem się i ostatni raz zerknąłem na barkę i na Kacperka. Dryfował szczęśliwy w kierunku lepszego świata. W kółeczku, tak jak chciał.

Gdzie popłynie Kacperek?

Tutaj schowały się Skrzaty

http://www.lifeofpix.com/
http://www.lifeofpix.com/

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close