Mistrzostwa Polski w Byciu Fiutem

Mój Drogi Pamiętniczku, na wstępie muszę wyznać, że rozpoczynanie wypowiedzi od „Mój Drogi Pamiętniczku” uważam za wyjątkowo infantylne, jednak nie mogłem się powstrzymać. Muszę wyznać również, że dziś nie pamiętam zbyt wiele z okresu gdy byłem nastolatkiem. Wpływ na moją słabą pamięć, mieć mogły mijające lata, stres, oraz spore ilości alkoholu spożywane w okresie dorastania. I ja właśnie o tym, bo choć nie pamiętam zbyt wiele, to jedno wydarzenie głęboko wryło się w moją pamięć. Cóż to za wydarzenie? Chwila triumfu. To były moje dni chwały.

Rzecz się działa na imprezie z okazji osiemnastych urodzin mojego znajomego. Nie był On jakimś bliskim znajomym, nie wiem teraz, nie wiedziałem również i wtedy, cóż takiego robiłem na tej imprezie i dlaczego w zasadzie mnie zaprosił. Dzisiaj lubię sobie tłumaczyć, że musiałem być wyjątkowo fajnym i pożądanym w towarzystwie nastolatkiem. Tłumaczę tak sobie, pomimo tego, że wiem, iż to absolutna bzdura. Pomińmy jednak kwestie przyczyn, nie wszystko przecież w życiu przyczynę mieć musi. To, co jest ważne, to to, że znalazłem się na tej imprezie, która, jeśli dobrze pamiętam, odbywała się w remizie.

medal

Impreza jak impreza- pełno pijanych nastolatków, na zmianą obłapiających się bądź rzygających po kątach- dzień jak co dzień, chciałoby się rzec. Ze względu na moje dobre wychowanie, stosunek do kobie, jak i wrodzoną nieśmiałość, należałem do grupy tych rzygających, do czego zdążyłem się już przyzwyczaić. Czułem jednak, że los się odmieni i tego wieczora, będę święcił swoje triumfy. Tak też się stało.

W pewnym momencie imprezy, gospodarz zaproponował konkurs. Konkurs nie byle jaki- picie piwa przez słomkę. Sport to brutalny, choć zasady proste. Kilkunastu uczestników, jedno piwo dla każdego, a na zwycięzcę czekało pół pizzy pepperoni. Tak- zgłosiłem się do tego konkursu. Tak- byłem najlepszy. Przynajmniej do połowy piwa. Prowadziłem i wygraną miałem w kieszeni. Niestety, wypiwszy połowę zawartości kufla, poczułem, że mój organizm zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa. Stało się- refluks i wywołany nim dyskomfort opóźnił mnie w znaczny sposób i finiszowałem trzeci. Ciągle to sukces, wszak startowało nas całkiem sporo. Zwycięzca docenił moją waleczność i formę i poczęstował mnie kawałkiem pizzy. Ktoś zrobił zdjęcie, na którym stoimy uśmiechnięci, tacy piękni, młodzi i zdolni. Wtedy wszystko było możliwe.

Do domu wracałem pełen radości. Trzecie miejsce to ciągle miejsce na podium, a podium to nie są żarty. Liczyłem na wywieszone flagi na ulicy, liczyłem na fanów stojących na moim podwórku. Rozczarowanie przyszło dość szybko. drzwi otworzyła mi moja matka, która bez gratulacji, bez przywitania, bez słów otuchy, powiedziała:
– Chuchnij.
Wiedziałem, że moja dobra passa się skończyła.

Dzisiaj, gdy od tamtego wydarzenia minęło wiele lat, ciągle mam żal do wielu moich znajomych i bliskich. Spotykamy się, a ja wspominam największy sukces mojego życia, który nie robi na nich większego wrażenia. Mówią:
– Chciałeś, wystartowałeś, co mi do tego?

Rodzice moi dumni byli gdy skończyłem studia, czy gdy ktoś mnie nagrodził w regionalnym konkursie literackim. Dla mnie wszystko to było zwykłą marnością. Nikt nie docenił ile ciężkiej pracy włożyłem w wypicie tego okropnego piwa i jak cierpiałem na drugi dzień.

Po latach moja frustracja jest coraz większa. Oglądałem ostatnie wyczyny naszych piłkarzy, żenada- przecież nie zdobyli nawet trzeciego miejsca. Ba, nikt nie zdobył bo nie było meczu o trzecie miejsce. Dlaczego ich tak witano na lotnisku? Myślałem, że jestem zupełnie osamotniony w mojej ocenie sytuacji, ale na szczęście przeczytałem internetowe wpisy lekkoatletów i serce moje zaczęło się radować.
Najpierw Pan Lewandowski (nie ten Lewandowski) a potem Pan Kszczot. Cytuję:
„Piłka nożna jest banalnym sportem. Zapamiętanie kilku prostych zasad nie stanowi dla nikogo najmniejszego problemu.”

Nie sposób się nie zgodzić. Piłka nożna to raptem jedenaście pozycji na boisku, schematy, rozwiązania taktyczne i co kilka lat zmieniające się przepisy o spalonym. Każdy debil to ogarnie. Nie to, co picie piwa. Albo bieg. Biegaliście kiedyś? Ja raz próbowałem, ale nie nadaję się do tego. To jest zbyt trudne, ciągłe myślenie:
Zacząć od prawej nogi czy od lewej? Prawa! Prawa, lewa, prawa, lewa, lewa, lewa, kurwa  twoja mać, znowu się pomyliłem!

Myślę, że właśnie dlatego jest tyle prasy dla biegaczy. Bo to trudny sport jest. Podobnie jak rzut oszczepem. Większe to emocje niż piłka nożna. Wychodzi gość, rozpędza się i rzuca. Niestety, przegapiłeś wszystko, bo akurat dostałeś SMS i zerknąłeś na komórkę. Trudny to sport ale i popularny. Dzieci od małego uprawiają lekkoatletykę. Na każdym osiedlu spotyka się grupę dzieciaków miotających kulą. U mnie, na wrocławskim trójkącie, codziennie obserwuję zza okna podrostków, którzy spędzają całe godziny na doskonaleniu techniki chodu. To ich największe marzenie. Później, kilka lat po tym, gdy nie udało im się osiągnąć sukcesu, gdyż konkurencja jest zbyt duża, ćwiczą się w piciu piwa. Sport narodowy.

Drogi Pamiętniczku, myślę, że zorientowałeś się, że od kilku akapitów robię sobie jaja. Jest w tym jednak sporo żalu. Obserwuje ostatnio mistrzostwa w byciu fiutem- kto wypowie się w bardziej obrzydliwy sposób, konkurencja spora- weźmy choćby pana Błaszczaka, jednak nim zajmować się nie będę, gdyż trudno po kimś takim jak on oczekiwać rozsądnych słów. Konkurencję wygrywają sfrustrowani lekkoatleci. Gratuluję im oczywiście wspaniałego sukcesu- zdobyli przecież sporo medali. Pracowali bardzo ciężko i osiągnęli wyniki- fantastyczna to sprawa. Szkoda, że nikogo to nie obchodzi. Nie ma większej różnicy, czy ktoś rzuci garnkiem, młotem, oszczepem czy soczystą kurwą. Nasi wspaniali sportowcy sami wybrali te dyscypliny sportu, z tego co mi wiadomo, nikt im nie kazał. Podobnie jak nikt nie kazał mi nie osiągać niczego znaczącego w ciągu ostatnich dziesięciu lat mojego życia.

Media, oczywiście nie są bez winy. Jednak jest jakaś powód, dla którego bardziej radujemy się z braku kompromitacji piłkarzy, niż z mistrzostw Europy w lekkiej atletyce. Panowie Lewandowski i Kszczot swoimi wypowiedziami nie pomogli. Gratuluję.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close