Nikt mnie nie rozumie, gdy jestem pijany

Pomijając tytuł, wpis ten jest bardzo poważny. Porozumienie w społeczeństwie, a raczej jego brak, spędza mi dość często sen z powiek. 

Zdarzyło mi się ostatnio wypić odrobinę za dużo alkoholu. Wiecie, jak to jest – jakaś okazja, powiedzmy imieniny czyjeś i chociaż normalnie nie pijecie, to tym razem skusiliście się na jakiś toast. W drodze wyjątku, oczywiście. Kilkadziesiąt minut później macie 2,8 promila alkoholu we krwi. Bywa i tak.

W takim właśnie stanie byłem, gdy próbowałem wytłumaczyć komuś, w jaki sposób twórcy filmu Casablanca ominęli konserwatywny Kodeks Haysa zarówno pokazując seks i wcale tego nie robiąc.Zamiast wdzięczności w stylu:

– Łał, dziękuję! Dowiedziałem się czegoś nowego.

Usłyszałem:

– Nie wiem o czym mówisz i gówno mnie to obchodzi. Jesteś pijany.

Pomijając ewidentny brak kultury osobistej, mój rozmówca dał mi do myślenia do tego stopnia, że jego słowa były jedynym co pamiętałem następnego poranka.

Nie było przecież niczyjej winy w tym, że byliśmy na innych poziomach odurzenia alkoholowego. Tak. To był powód dla którego nie potrafiliśmy się dogadać. Zacząłem bardziej zagłębiać się w problem innych poziomów i wydaje mi się, że właśnie wtedy, na galaktycznym kacu, rozwiązałem problem braku porozumienia w naszym społeczeństwie.

Aby dogadać się, musimy znaleźć się na tym samym poziomie. Tylko nie byle jakim, chodzi o jeden konkretny.Odpuśćmy na chwilę alkohol. Wyobraźmy sobie jakąkolwiek dyskusję. Otóż moim zdaniem, jakiemuś zagadnieniu można się przyglądać w dwa sposoby. Na potrzeby tego tekstu, powiedzmy, że to poziomy poznawczy i ideologiczny.

W tym pierwszym, wykorzystujemy nasze procesy poznawcze i na ich podstawie wyrabiamy sobie jakąś opinię na dany temat. Wykorzystujemy wiedzę, otoczenie i co tam jeszcze przyjdzie nam do głowy. Mamy jakąś opinię, ale nie jesteśmy z nią związani emocjonalnie.

Drugi poziom to poziom ideologiczny. Występuje wtedy, gdy dane zagadnienie dotyka naszych wartości, czy to wpojonych nam przez otoczenie, czy też nabytych.

Na poziomie ideologicznym nie patrzymy na fakty i działamy wbrew procesom poznawczym. Być może nasze poglądy zgadzają się ze stanem faktycznym lub wiedzą, ale nie jest to istotne. Szybciej będziemy naginać fakty i teorie, aby pasowały do naszych poglądów. To dlatego nigdy nie dogadają się zwolennicy aborcji ze zwolennikami ochrony życia poczętego. Dlatego nie dogada się myśliwy z młodych lewakiem w dredach. Z tego samego powodu katolicki ortodoks nie znajdzie płaszczyzny porozumienia z wyzwolonym ateistą mówiącym tylko o nauce. Na tym poziomie nie interesuje nas ani zdanie drugiej osoby, ani nawet przekonanie jej do naszego zdania. Chcemy tylko wykrzyczeć nasze poglądy. Im bardziej jesteśmy na tym poziomie, tym bardziej skłonni jesteśmy używać prześmiewczych argumentów i atakować drugą stronę. Gdy obie strony dyskusji nie tylko są na tym samym poziomie wartości, ale i wyznaję tę samą ideologię, to rozmowa również nie ma sensu. Będą zgadzać się ze sobą i pójdą do domu tacy sami jak wcześniej. Strata czasu.

Podobnie, gdy jedna osoba znajduje się na poziomie ideologicznym, a druga na poznawczym. Dyskusja nie ma sensu. Próbowaliście kiedyś rozmawiać z zakutym łbem? Ani to przyjemne, ani to pożyteczne. Jedna osoba musiałaby zniżyć się i zejść z poziomu wartości a druga odnaleźć wartości w tym co mówi. Może wtedy.

Jedynym skutecznym sposobem jest porzucenie wszelkich ideologii i rozmowa na tym samym poziomie, poziomie poznawczym. Czyż nie byłoby to ciekawe, gdyby o palących kwestiach rozmawiały osoby,które posiadają wiedzę i ciekawość, a nie wiarę?

Prawda, że proste rozwiązanie? Tylko jak żyć bez idei? Zdałem sobie sprawę, że nie ma szans. Ale w lodówce było piwo. Małe zwycięstwo każdego dnia. Każdy powinien to zrobić.

Jestem, który nie jestem tak do końca.

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close