Powrót taty

Opowiadanie inspirowane poduszkami pewnej firmy.

Jak wyglądał powrót taty? Dzisiaj, kiedy opowiadam tę historię, wrodzone pragnienie by koloryzować otaczającą mnie rzeczywistość podpowiada mi by zacząć ją słowami:

Wszystko zaczęło się od poduszki z Wellpuru.

Niestety, ale obietnica złożona samemu sobie, by w tej opowieści zachować kronikarską precyzję, broni mnie przed użyciem tego zdania. Wiem przecież, że wszystko tak naprawdę zaczęło się dużo wcześniej, a poduszka z Wellpuru była całkowicie niewinna, znalazła się tylko w niewłaściwym miejscu i czasie. Jak my wszyscy od czasu do czasu.

Pt

Zanim tata zaczął spać na poduszce i materacu, które miały wspomagać leczenie jego kręgosłupa, sypiał osobno i był kawalerem. Był rok 1983 i wszyscy próbowali być szczęśliwi. Przypominało to ogólnonarodową zmową, w myśl której ludzie nie dopuszczali do siebie informacji o otaczającej ich socjalistycznej rzeczywistości, koncentrując się głównie na swoich prywatnych celach. Mój tata miał wtedy dwadzieścia dwa lata i nie myślał o tym, że ma przed sobą całe życie, myślał głównie o teraźniejszości, a ta była całkiem całkiem.

Skończył się stan wojenny i tata znowu poczuł się jak wolny człowiek. Poprzednie miesiące spędził na straży granic ojczyzny, odbywając zasadniczą służbę wojskową, jak przystało na młodego polaka patriotę. Jak przystało na młodego polaka patriotę, nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest patriotą i spędzał cały okres służby próbując zorganizować sobie jakąś rozrywkę i cokolwiek co pozwoliłoby mu przetrwać kolejną noc. Dzisiaj, gdy ludzie wspominają internowania, bohaterstwo czy zdrady tamtego okresu, tata ma w pamięci głównie mróz, młodość i szereg niecnych uczynków, wynikający głównie z powodu młodego wieku.

Wrócił do domu rodzinnego, gdzie czekała na niego praca w tej samej kopalni w której pracował jego ojciec i dziadek. Górnictwo nie było jednak jego główna miłością, kochał głównie muzykę, zabawę i siebie samego. Uwielbiał być w centrum uwagi. Gdy przychodził sobotni wieczór i zaczynała się zabawa, nie było nikogo, kto potrafiłby mu dorównać w ilości wypitego alkoholu, tańcu i podrywaniu dziewczyn. Nie żeby był jakoś wyjątkowo przystojny, nie wyróżniał się też intelektem czy erudycją. Jego mocnymi stronami były bez wątpienia przebojowość i poczucie humoru. I zapomniałbym o ostatnim- pieniądze. Zawsze miał pieniądze. Zawsze wiedział jak je zorganizować, wiedział co zdobyć za grosze i gdzie to drożej sprzedać. Często przesiadując w katowickich knajpach zwrócił na siebie uwagę wielu osób z którymi się zaprzyjaźnił i z którymi mógł wchodzić w wiele ciekawych interesów. Czasami zdarzało im się handlować obcą walutą, od czasu do czasu ktoś zdobył towary deficytowe takie jak buty czy zagraniczne papierosy. Dzięki bliskiej przyjaźni z Pawłem Królem, kierownikiem lokalnych zakładów przetwórstwa mięsnego, tata był w stanie zdobyć wszystko, zwłaszcza w okresie komunii świętych, kiedy to wszyscy, bez względu na przynależność religijną czy partyjną potrzebowali mięsa i wędlin. Król radził sobie dobrze przed poznaniem mojego taty, sprzedając na lewo mięso czy wymieniając je na inne towary, jednak od momentu, gdy tato dołączył do interesu zaczęły dziać się prawdziwe cuda. Ogromna sieć kontaktów pozwala im na swobodnie działanie i sprawiła, że mogli poczuć się jak prawdziwa elita. Miewali oczywiście problemy z milicją czy różnymi innymi inspektorami, ale każdy z nich prędzej czy później potrzebował ich drobnej przysługi- a to siostrzeniec potrzebował płyt długogrających popularnego na zachodzie zespołu, a to czyjaś córka szła do komunii- załatwić potrafili wszystko. Czasami, w ramach podziękowania zapraszano ich na uroczystości rodzinne, które pomagali zorganizować z od strony logistycznej. I tutaj wszystko się zaczyna.

Kierownik domu towarowego wydawał za mąż swoją jedyną córkę. Małżeństwo było pewnego rodzaju mezaliansem, gdyż pan młody pochodził z okolic Poznania, co nie mogło spodobać się miejscowej ludności. Nie wszyscy rozumieli dlaczego dobrze sytuowany człowiek oddawał swoją córkę gorolowi z Poznania. Nieco rozjaśniła im w głowach wiadomość, że Pan Młody był synem wysoko postawionego oficera wojska polskiego i sam miał przed sobą obiecującą karierę w armii. Już przed ślubem było wiadomo, że młodzi dostaną mieszkanie w stolicy, do której młodemu wojskowemu załatwiono przeniesienie służbowe. Tradycja jednak nakazywała, aby wesele odbyło się w rodzinnych stronach Panny Młodej, toteż ojciec szybko rozpoczął przygotowania do uroczystości. Chcąc pokazać się z jak najlepszej strony, wszak na weselu nie planował gościć byle kogo, postanowił zorganizować rzeczy, których nie miał nikt inny. Nie chodzi tutaj tylko o mięsne frykasy, których nie widział cały Górny Śląsk od dawna, ale moc innych atrakcji, takich jak zespół muzyczny z prawdziwego zdarzenia, czarną wołgę, która miała służyć jako limuzyna Młodych Państwa czy występ młodzieżowego zespołu pieśni i tańca. Wszystko to miał zorganizować mój tato.

Nie muszę tutaj opisywać, że organizacja wesela była rewelacyjna. Jeżeli już zdarzały się drobne wpadki, to szybko maskowano je przy pomocy zachodnich alkoholi czy sporej ilości mołdawskiego wina. Goście bawili się znakomicie, a wśród nich brylował Zbyszek Fojcik, czyli mój tato. Był wszędzie, to zabawiał współbiesiadników przy stole opowiadając zabawne anegdoty z okresu pobytu w wojsku, to obtańczył kolejne kobiety, których nie kategoryzował ze względu na wiek czy stan cywilny. Tańczyć chciał z każdą i każda chciała tańczyć z nim. W pewnym momencie znalazł się przy zespole i wraz z nim wykonał przebój Oddziału Zamkniętego „Ten wasz świat”. Właśnie wtedy, gdy trzymał w rękach gitarę, zwróciła na niego uwagę przyjaciółka młodej panny. Nie ma sensu dłużej ukrywać tego, co oczywiste- przyjaciółka młodej panny nazywała się Maria i rok później została żoną Zbyszka, a po dwóch latach urodziła jedynego syna.

Gdyby wtedy ją spytać co takiego miał w sobie ów mężczyzna, odpowiedziałby bez wahania- błysk w oczach i pewną dawkę szaleństwa, która sprawiała, że nie sposób było z nim popaść w rutynę. Spędzali razem wszystkie te popołudnia, gdy nie musiał niczego załatwić, kupić, sprzedać bądź wykonać pewnej przysługi, zawsze zresztą opłacającej się. Imponował jej. Jego zaradność, zmysł do interesu i przebojowość. Jego popularność, oraz widoczny narcyzm lekką ją krępował, z drugiej jednak strony, przebywając razem w towarzystwie, mogła czuć się zwyciężczynią. W końcu wybrał właśnie ją. On nigdy nie mówił co go tak urzekło, prawdopodobnie mógł być to chwilowy kaprys, który przerodził się w coś poważniejszego. Trzeba jednak oddać mojej matce, że dała mu to czego najbardziej potrzebował- podziw i przestrzeń. Nie ograniczała go, nie krytykowała jego wyborów. Pozwalała mu na wiele swobody, zresztą zyskiwała na jego stylu życia, czego nigdy nie ukrywała. Nosiła ubrania sprowadzane z zachodu, nikt nie ubierał się tak jak ona. Dostęp do lepszej odzieży w połączeniu z wrodzonym wdziękiem, urodą i gustem, sprawiał, że moja mama była obiektem pożądania wielu mężczyzn. Nigdy jednak nie dawała memu ojcu powodów do niepokoju, nieco inaczej sprawa wyglądała z jego strony- zawsze otaczał się pięknymi kobietami i chociaż zapewniał o swojej wierności, wolała nie myśleć o tym gdzie przebywał podczas tych wieczorów, które spędzała samotnie z kieliszkiem wina i książką.

Maria nie miała przyjaciółek. Jej uroda, styl i status nie służyła nawiązywaniu głębokich relacji z innymi kobietami. Kobiety zazdrościły jej sytuacji. Pozornie była tylko małżonką górnika, wszyscy jednak wiedzieli, że ze względu na obrotność Zbyszka, żyła ponad stan. Samotność pchnęła ją do decyzji, która dla wielu małżeństw jest naturalną koleją rzeczy, chciała mieć dziecko. Nie czuła się w obowiązku konsultować tej decyzji ze Zbyszkiem. Wiedziała co i jak zrobić, gdy przyjdzie wieczorem po popołudniu spędzonym na mieście. Zawsze, gdy udało mu się dorobić kilka groszy był w nastroju, jej nastrój nie miał tutaj nic do rzeczy.

Gdy poinformowała go o ciąży nie cieszył się zbytnio. O ojcostwie wiedział tyle, że kojarzyło mu się z odpowiedzialnością, a był to jeden z tych rzeczowników, który nie pasował do jego wyobrażenia o sobie samym. Nie ma tutaj miejsca na zabawę w jakie jest twoje ulubione słowo, jeżeli jednak słowa są odzwierciedleniem rzeczywistości, to odpowiedzialność było słowem, o którym nie chciał słyszeć. Nie planował zmiany nawet po moim przyjściu na świat. Zajmował się mną, otaczał opieką, dzięki znajomościom w strukturach partii (do której nigdy nie wstąpił, przedstawiał się jednak często jako „kandydat”) zdobył większe mieszkanie i umeblował pokój dla mnie. W kwestiach materialnych zadbał o wszystko co tylko było potrzebne. Nie planował jednak zmiany stylu życia, miasto było jego, a on był nieodzowną częścią miejskiego życia. Był zawsze tam gdzie coś się działo, jeżeli nie działo się absolutnie nic, zmieniał ten stan rzeczy. W swojej ocenie swojej osoby, był królem życia i wszyscy go podziwiali. Tym większe było jego zdziwienie, gdy pewnego dnia usłyszał z ust mojej mamy:
– Dziecko potrzebuje ojca, a ja potrzebuję mężczyzny. Tutaj w domu.

Tak chyba brzmiały te słowa, a były one jedynie początkiem tego co miało nastąpić. Sprawa przedstawiała się następująco- ojciec ma skończyć ze swoimi interesami i zabawami, ma skupić się na swojej pracy zawodowej, a przede wszystkim na rodzinie. Mama moja była śmiertelnie poważna. Dopiero gdy wypowiadała te słowa, przyjrzał się jej dokładnie i zobaczył, że postarzała się o kilka ładnych lat. Słuchał o tym, jak zmuszona jest siedzieć sama w domu z dzieckiem, podczas gdy jego nigdy nie ma. Nie mógł tego zrozumieć- on, ten który blaskiem swoim oświetla smutny, szary PRLowski świat, on mógł uczynić kogoś nieszczęśliwym. To brutalne zderzenie z rzeczywistością sprawiło, że część mojego ojca odeszła w niebyt, a gdybym opowiadał baśń, z powiedziałbym, że tego dnia, na niebie zgasła jedna gwiazda.

Gdy tylko moja matka zobaczyła, że udało jej się zatrzymać ojca w domu, postanowiła -jak zapewne zrobiłby każdy z nas- przesunąć granicę jeszcze dalej i zakomunikowała, że chce podjąć pracę. Pracę, oczywiście załatwił jej małżonek, wykorzystując resztę swoich rozległych kontaktów.
Myślę, że z perspektywy taty, następne lata przeleciały gdzieś pomiędzy jednym ruchem powieką, a kolejnym. Teraz, gdy wspominam te czasy, dociera do mnie, że ilekroć widywałem ojca w fotelu, za każdym razem wydawał mi się niższy, większy był tylko jego brzuch, zwłaszcza odkąd padł ofiarą wypadku na kopalni i doznał kontuzji nogi. Dla wielu z nas, renta w wieku czterdziestu lat to znakomita sprawa, jednak dla niego, ciągłe siedzenie w domu na fotelu, stało się, o czym wtedy nie wiedziałem, prawdziwą gehenną.

Mama podjęła pracę w miejscowym urzędzie pocztowym, po kilku latach została nawet naczelnikiem. Wszyscy chwalili sobie jej oddanie, sumienność oraz styl, gdyż pomimo, że moi rodzice nie żyli już ponad stan, mamie pozostało zamiłowanie do dobrego i eleganckiego ubioru. W tamtym czasie, mam wrażenie, rodzice nie rozmawiali ze sobą w ogóle. Mama wracała z pracy, robiła obiad, czasami oznajmiała, że jadła w pracy i często gdzieś wychodziła. Złapała wiatr w żagle i nie zamierzała zrezygnować z pozycji i wszystkiego co z nią związane. Ojciec głównie siedział na kanapie i pił piwo, które czasami musiałem mu przynosić ze sklepu, gdyż kontuzja nogi była dla niego idealną wymówką. Oczywiście nie był całkowicie niepełnosprawny, tylko nigdy nie zaczął robić ćwiczeń, które zalecił mu lekarz. Siedzący tryb życia sprawił, że jego kręgosłup również zaczął odmawiać posłuszeństwa, co wiązało się z jeszcze większym osłabieniem stosunków małżeńskich. Moja mama, dawała mu do zrozumienia, że powinien zastanowić się nad swoją obecnością w tym domu.
– Nie rozumiem po co mi taki facet. Siedzisz na kanapie i chlejesz piwo. Nawet podstawowych rzeczy nie jesteś w stanie zrobić w domu. Ostatnio prosiłam cię, żebyś naprawił kran, to strzeliło ci coś plecach. Ale ja oczywiście muszę o ciebie dbać. Taka jestem. Przyjedzie dzisiaj moja siostra, przywiezie ci poduszki z Wellpuru, które zostały po moim ojcu.
– Z czego?
– Z Wellpuru. Dobrze ci to zrobi na kręgosłup. Najwyraźniej jesteś w takim wieku i stanie, że musisz dbać o wszystko. Ja teraz wychodzę, mamy bal pracowników. Marek już po mnie przyjechał.

Ojciec podniósł się i zobaczył jak wystrojona wchodziła do audi Marka, który był naczelnikiem poczty głównej. Poprosił mnie o piwo i siedział w ciszy, aż do przyjazdu Magdy, siostry mojej mamy. Magda była młodsza od mamy o kilka lat, nigdy nie wyszła za mąż, co dziwiło wszystkich, gdyż wyróżniała się urodą. Kiedyś była związana z muzykiem, który zginął w wypadku prowadząc samochód pod wpływem alkoholu. Od tego czasu mieszkała samotnie, konsekwentnie odrzucając zaloty starszych i młodszych panów.

Paliłem wtedy papierosy z czym ukrywałem się przed moimi rodzicami. Magda była jedyną osobą z mojej rodziny, która wiedziała o tym, czasami nawet paliła ze mną. Zmierzała do samochodu, gdy ujrzała mnie palącego pod drzewem.
– Młody, poczęstuj mnie jednym- powiedziała.
Odpaliła papierosa, spojrzała na mnie i oznajmiła:
– Jesteś coraz bardziej podobny do swojego ojca.
– W którym miejscu?
– W każdym. Nie do tego żałosnego gościa, który siedzi tam na kanapie. Do tego faceta, którego pamiętam z młodości. Był pięknym mężczyzną. Wszystkie zazdrościłyśmy twojej mamie. Wiele dziewczyn się w nim kochało.
Po tych słowach dotknęła mojej twarzy i pogłaskała ją. Poczułem dreszcze, miałem siedemnaście lat i nie wiedziałem co mam o tym myśleć.
– Z tobą kiedyś też tak będzie.

Po tych słowach pożegnała się i wsiadła do samochodu.

Wróciłem do domu i spojrzałem na tatę. Siedział jak zawsze i oglądał jakieś idiotyczne kabarety w telewizji. Nie zauważyłem, żeby był w ogóle rozbawiony. Wręcz przeciwnie. Zrobiło mi się go żal, chciałem jakoś spędzić z nim trochę czasu. Gdy tak patrzyłem na niego, zdałem sobie sprawę, że w ogóle go nie znam. Usiadłem obok i zaczęliśmy rozmawiać. Chyba pierwszy raz w życiu. Opowiadał mi o przeszłości, o tym kim był, co robił. Piliśmy razem piwo i rozmawialiśmy. W którymś momencie usiedliśmy przed komputerem i wyszukiwaliśmy piosenki, które uwielbiał gdy był młodszy. Zafascynował go internet, ja poszedłem spać, on chciał jeszcze pozgłębiać tajniki globalnej sieci. Nie wiem ile wypił, ale gdy obudziłem się w środku nocy i poszedłem za potrzebą, zobaczyłem jak śpi przed komputerem, a w całym pokoju walały się resztki poszarpanej poduszki z Wellpuru.

*

Kolejne dni upływały mi pod znakiem sporej irytacji. Zacząłem żałować tego, że przedstawiłem mojemu rodzonemu ojcu internet. Spędzał w sieci prawie każdą chwilę, blokując przy tym dostęp dla mnie. Jedynym plusem całej sytuacji było to, że nie pił piwa i wydawał się jakiś bardziej radosny. Nie uszło to uwadze mojej mamy, która oczywiście musiała skrytykować go, że teraz mieszka z dwoma dzieciakami pod jednym dachem. Nie robiło to na nim większego wrażenia, siedział całymi dniami na czatach, forach i przeglądał strony internetowe. Któregoś dnia ogłosił, że odnalazł swojego kumpla z wojska i jedzie się z nim spotkać. Jeśli dobrze pamiętam, zrobił to przy obiedzie i mojej mamie wypadł z ręki widelec. Nie wychodził z domu od dawna, nic go nie interesowało, a teraz postanawia jechać odwiedzić swojego kumpla z wojska. I to gdzie? Do cholernego Gdańska.
– Wojsko łączy ludzi na całe życie – oznajmił nam i poszedł się pakować.

Gdy wrócił nie mogłem go poznać. Wydawał mi się wyższy i szczuplejszy. Nie widziałem żeby kulał. Miał więcej energii niż ja, zacząłem nawet podejrzewać, że nawciągał się jakichś specyfików, które widywałem czasami na imprezach. Ciągle dużo czasu spędzał w internecie, zaskakiwało mnie natomiast co tam robił. Któregoś razu przygotował obiad, co sprawiło, że moja mama nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa przez kilka godzin. Stwierdził, że przepis znalazł na blogu. Zaczął wykonywać ćwiczenia, które polecono mu na jakimś forum, dzięki czemu jego noga i plecy miały się coraz lepiej. Któregoś dnia powiedział, że sprzedał samochód, bo wspólnie z kolegą z Gdańska otwiera interes. Planowali sprowadzać małą elektronikę z Chin i sprzedawać ją online. Dla mojej mamy to było zbyt wiele. Zrobiła aferę jakiej nie widziałem nigdy w życiu i wyszła. Tak zwyczajnie. Zadzwoniła do mnie wieczorem i poinformowała mnie, że odchodzi od ojca. Od dłuższego czasu nosiła się z tym zamiarem, ale teraz jest przekonana, że tak będzie najlepiej. Musiałem przekazać tę nowinę ojcu. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła:
– Wiem o tym. Marek z poczty głównej ma z tym sporo wspólnego. Nie przejmuj się, wróci. Każdy kiedyś wraca.

Pierwsza partia towaru z Chin sprzedała się znakomicie. Zamawiali elektronikę kontenerami, ale dla taty to było mało. Chciał wrócić do miłości swojego życia, do muzyki. Nie wiem gdzie znaleźli odtwarzacze plików muzycznych w takich cenach, ale zarobili na tym dużo pieniędzy. Ich firma była teraz sporą marką. Kazek z Gdańska odkupił udziały od taty, a ten chciał poświęcić się już tylko sztuce. Znalazł kilka zespołów, które grały w podrzędnych katowickich barach, zespoły metalowe, hiphopowe, nie miało to dla niego znaczenia. Nie wiem jak to zrobił, ale załatwił im wiele koncertów, kilka nawet sam zorganizował. Jeden zespół wydał płytę, która błyskawicznie stała się hitem. Zawsze powtarzał, że dobra muzyka to te emocje, to co dzieje się z tobą gdy słyszysz utwór pierwszy raz. Kategoryzowania muzyki, dzielenie na gatunki, to zostawmy dla dziennikarzy.

Od odejścia mamy minęło osiem miesięcy. Oto i patrzyłem teraz na niego i nie mogłem wyjść z podziwu. Garnitur, który miał na sobie kosztował więcej niż kilka jego rent. Po brzuchu nie było ani śladu, a ruszał się w taki sposób, że nigdy w życiu nie powiedziałbym, że jedną nogę ma krótszą od drugiej. Był bogiem. Gdy robiłem imprezę urodzinową, moje koleżanki nie chciały wyjść z domu, jestem przekonany, że jedna z nich spędziła z nim dużo czasu. Magda odwiedzała nas praktycznie codziennie i nie przyjeżdżała po to, aby dodać mu otuchy. Któregoś razu wziął mnie na miasto i zrobiliśmy sobie spacer po knajpach. Znali go w każdym lokalu. Błyskawicznie dosiadły się do nas dwie dziewczyny, które nalegały na to, aby dotrzymać nam towarzystwa. Znały się z tatą, nie pytałem skąd. Zresztą nie skupialiśmy się na rozmowie. Tata wychylił kilka drinków, włożył mi do ręki plik banknotów i powiedział.
– Baw się dobrze synu. W pobliżu jest hotel, w którym masz opłacony pokój. Trzeba pielęgnować w sobie szaleństwo. Jesteś moim synem, masz je w sobie. Niech dziewczyny o ciebie zadbają. Ja muszę iść coś załatwić.
– Co takiego?
– Idę po twoją mamę. Ja wróciłem, najwyższy czas, żeby i ona wróciła.

Nie wiem dokładnie co stało się z nimi tego wieczora. Wiem, że dziewczyny zajęły się mną lepiej niż ktokolwiek dotychczas, a wspomnienie po nich, ich zapach i gładkość skóry będzie towarzyszyła mi do końca moich dni. Gdy wróciłem do domu w południe następnego dnia, zobaczyłem rodziców pijących kawę w kuchni. Mama nie mogła oderwać wzroku od ojca, patrzyła na niego, jakby widziała go pierwszy raz w życiu. Widząc mnie, uśmiechnęła się i powiedziała, że wróciła, chciała mnie przeprosić, ale ojciec jej przerwał:
– Nie masz powodów by przepraszać. Młody jest mądrzejszy niż ci się wydaje i wszystko rozumie.
– Tata ma rację. Nie musisz przepraszać. Cieszę się, że wróciłaś. Co takiego się stało? – spytałem.
– Magia się stała. – odpowiedział tata.

Wieczorem poszedłem po papierosy. Wyglądałem nieco niechlujnie, nie miałem ochoty zmieniać ubrań, pragnąłem czuć na sobie zapach towarzyszek mojego poprzedniego wieczora. Zamyślony, zacząłem włóczyć się po mieście, gdy ujrzałem Marka z poczty głównej. Również mnie zauważył i błyskawicznie odwrócił głowę. Nie wiem, czy nie chciał żebym go poznał, czy wstydził się zaklejonego plastrem nosa i podbitego oka. Nie sposób rozumem ogarnąć magii.

Wrocław, Luty-Marzec 2016

Jestem, który nie jestem tak do końca.

One comment: On Powrót taty

  • Cytując pewną Dorotę: „Niezłe, niezłe, nie najgorsze.” Ale trafiłem tu bo szukam przeróbki „Powrotu taty” najprawdopodobniej Marcina Wolskiego; zawiera linijki:
    „Otwiera (?) walizki, rwie skuwki,
    Dolarów! krzyczy i rozkręcać każe
    Silnik malucha na śrubki”
    Kończy się to bodaj zbiórką „na fundusz zdrowia milicji”
    Ktoś coś ?

    („o braciszkowie moi”)

    😉

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close