Skrzaty

Oto historia z morałem. Tak, występują w niej skrzaty.

Stało się to, co miało się stać już dawno. Rozstaliśmy się z K. Zanosiło się na to już od dłuższego czasu. Trudno mi teraz wskazać co było gwoździem do trumny naszego trzyletniego związku. Czy dużo piłem? Być może. Czy traktowałem ją bez szacunku? Czasami. Czy to tylko moja wina? Nie wydaje mi się. K. nie była święta, po pierwsze nigdy nie zdradziła mi pozostałych liter swojego imienia, powiedziała, że wyjawi po ślubie, a ja nie chciałem się żenić. Po drugie i chyba ważniejsze- nie dbała o mnie tak jak kiedyś. Nie to jest jednak przedmiotem sprawy. Przedmiotem sprawy jest to, co stało się po naszym rozstaniu. A stało się to.

Po naszym rozstaniu zamieszkałem sam w małej kawalerce w centrum miasta. Był to pierwszy raz w moim trzydziestoletnim życiu, gdy mieszkałem bez kobiety. Przez pierwsze tygodnie cieszyłem się tym stanem rzeczy, aż do momenty, gdy musiałem zrobić pranie. Robiliście kiedyś pranie? Na pierwszy rzut oka wydaje się być to banalnie prostą czynnością, jednak gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że jest to bardziej skomplikowane niż fizyka kwantowa. Gdzie do jasnej cholery wrzucić ten proszek? Dlaczego są tutaj aż trzy przegródki? Najważniejszy jest proszek, więc on wchodzi do przegródki numer jeden. A co wchodzi do dwóch pozostałych? Pewnie woda, tak, woda do dwójki. A numer trzy? Próbowałem znaleźć odpowiedź w internecie, znalazłem natomiast gołe zdjęcia aktorek i prześmieszny film z kotem, który siedzi na wirującej pralce. Stwierdziłem, że oleję całkowicie numer trzy i włączę pranie. Pominę opisywanie moich walk z uruchomieniem odpowiedniego programu i przejdę od razu do rzeczy- gdy pralka skończyła prać brakowało mi po jednej skarpecie z każdej pary

Brakujące skarpety stały się moją gehenną. Próbowałem wszystkiego, sklejałem je, zszywałem, obciążałem kamieniami- na nic wszystkie moje starania. Po każdym praniu wyciągałem wybrakowane pary. Sprawdzałem w internecie- koty. Spytałem znajomych- „przestań pić”. Spytałem matki- „przestań pić”. W końcu zadzwoniłem na numer podany w instrukcji pralki. Pomoc techniczna. Gdy wyjaśniłem mój problem w słuchawce usłyszałem ciszę. Po chwili męski głos powiedział:
– Prawdopodobnie ma pan skrzaty. Nic nie możemy w tej sprawie zrobić. Do widzenia.
Rozłączył się.

Skrzaty. Ja mu dam skrzaty, żartowniś jeden. A rodzina i przyjaciele wcale nie lepsi. Że niby dużo piję. Owszem, ale mam powody. No i wykrakali- upiłem się. A gdy już się upiłem, wymyśliłem co zrobić. Przestałem prać. Minęły ponad trzy tygodnie i nie straciłem ani jednej skarpety. Trochę śmierdziałem, to fakt, ale i tak straciłem pracę, więc czyste ubrania nie były mi potrzebne. Z każdej sytuacji jest wyjście.

Pewnego razu obudziłem się w środku nocy. Obudziły mnie trzy rzeczy- ból głowy, odbijający się od poduszki zapach z moich ust i dziwny hałas. To ostatnie mnie zmartwiło. Wstałem, zapaliłem światło i zamarłem. Zobaczyłem dwie małe, męskie postacie przechadzające się po moim pokoju. Postace ujrzały mnie i zatrzymały się na chwilę. Spojrzały na mnie i zaczęły zbliżać się w moim kierunku. Były bardzo małe, sięgały mi może do połowy łydek. Ubrane były tak samo- granatowe ogrodniczki, czerwona flanelowa koszula w granatową kratę i czerwone czapeczki. Zbliżając się do mnie małe ludziki zaczęły rozmawiać.

– Kurwa jego mać, obudził się, co z nim zrobimy?
– A co się robi z takimi leszczami? Zaciupiemy gada i znajdą go w kałuży krwi. Zawsze ten sam schemat- samotnie mieszkający alkoholik przewraca się w mieszkaniu i rozwala sobie głowę. Zawsze działa.

Ludziki były bliżej i mogłem przyjrzeć się ich twarzom. Zwyczajne, ludzkie, jeden z nich miał kilkudniowy zarost, a drugi wąs jakby u dzielnicowego.

– Kim jesteście? – spytałem wystraszony.
– Morda cepie! – powiedział maleńki wąsaty ludzik wyciągając z maleńkiej kieszonki maleńki nóż sprężynowy. – Morda, bo cię w sześciu trumnach pochowają, tak cię potne! – po tych słowach maleńki ludzik zaczął wymachiwać maleńkim nożykiem. Był już tuż przed moją twarzą.
– Gdzie masz skarpety? – spytał drugi.
– W sza…sza…szaf…- zacząłem się jąkać.
– Sza-sza-sza kurwa co? Masz wadę wymowy? Chcesz konsultacje u logopedy? Mam ci poszerzyć otwór gębowy? – ludzik znowu wymachiwał nożem.
– W szafce po lewej – wykrztusiłem z siebie.
– No! Idziemy sprawdzić, a ty ani drgnij wielkoludzie, bo tak dostaniesz po mordzie, że ci się odbije rosołem z pierwszej komunii. A i jeszcze jedno- skarpety trzyma się w szufladzie. Do roboty! – wąsaty ludzik wydał rozkaz i wspólnie z kolegą zaczęli przeszukiwać moją szafkę, od czasu do czasu zerkając w moją stronę i wykonując dłonią gest mający oznaczać, że ciągłość powłoki skórnej na mojej szyi jest zagrożona.

Jestem bałaganiarzem i w związku z tym skrzatom dość długo zeszło na plądrowaniu mojej szafki. Co jakiś czas spluwały i mamrotały pod nosem coś w stylu „co za syf, kurwa jego mać” i „chuj, znowu mecz przegapię, bo cap się zawziął”. Wreszcie wzięły po jednej skarpecie z każdej znalezionej pary i spakowały je do małej torby, którą wąsaty przewiesił przez ramie. Po chwili jakby coś mu się przypomniało, pogrzebał w torbie wyjął stamtąd malutką paczkę papierosów, zapalił, poczęstował kompana oraz mnie. Odmówiłem.

– Trudno, tak naprawdę to chciałem oddać co twoje. Od dawna podkradam ci papierosy, ale nie chcesz to nie, twoja sprawa – poinformował mnie skrzat.
– O co tutaj chodzi? – poczułem się nieco pewniej, więc zapytałem.
– O gówno gównożłopie, będzie tak- od przyszłego tygodnia wracasz do regularnego prania i koniec z twoimi wygłupami. Regularnie, raz w tygodniu zabieramy po jednej skarpecie z pary, jak zawsze- za ochronę. I pamiętaj- my nie dajemy trzeciej szansy. A i przestań już chlać i ogarnij ten chlew, bo nawet świnia w lepszych warunkach mieszka, wiem, bo świnia to moja teściowa. Rzygać się chce. Seweryn Idziemy! Strzała! – Po tych słowach obydwaj splunęli na podłogę i wyszli z mieszkania.

Taka jest moja historia. Nie musicie mi wierzyć, wasza sprawa, ale pamiętajcie- regularne pranie to podstawa.

Tutaj możecie przeczytać jak zdobyć kobietę.My_jestesmy_krasnoludki_hopsasa

Jestem, który nie jestem tak do końca.

2 comments: On Skrzaty

Dodaj komentarz:

Twój email nie będzie widoczny.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Site Footer

Sliding Sidebar

Close